Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Dzielnica obiecana” – recenzja

Gdyby przed zagładą atomową można było schować się jedynie w metrze, to Polaków nie zostałoby zbyt wielu. Na szczęście mieszkańcy Nowej Huty ukryli się w schronach, dzięki czemu ocalili swe życie. Lecz co to za życie…

Dwadzieścia lat po pożodze mieszkańcy Krakowa wiedzą niewiele o tym, ile bomb atomowych spadło i w jakie miejsca uderzyły. Świat zmienił się na tyle, że jakakolwiek łączność jest ogromnym rarytasem, a gdzie tu mówić o obejrzeniu Teleexpressu? Przez ostatnie dwie dekady przez Nową Hutę przetaczały się pożary, atomowa zima i tony pyłu, a ten kto to przeżył, miał mnóstwo szczęścia, którego limit z pewnością się wyczerpał. Po apokalipsie w dalszym ciągu człowiek człowiekowi wilkiem, a na dodatek mutant mutantowi mutantem.

Głównym bohaterem „Dzielnicy obiecanej” jest Marcin – siedemnastolatek, który urodził się i wychował w schronach Federacji Schronów Starej Nowej Huty. Chłopak należy do trupy Pana Onufrego, która podróżuje pod ziemią i wystawia sztuki, o których wielu już zapomniało. Teraz myśli się głównie o przetrwaniu, a nie o książkach czy filmach. Paweł Majka ukazuje nam ten zniszczony świat także z perspektywy porucznika Siedlara – jednego ze strażników FSSNH. Cała fabuła rozkręca się w momencie, gdy aktorzy zostają oskarżeni o kradzież, oszustwa i działania na szkodę Federacji. Marcin wraz ze swoją przyjaciółką Ewą ucieka na powierzchnię, a Siedlar z przydzielonymi mu ludźmi musi ich znaleźć. Pod ziemią życie nie jest usłane różami, co najwyżej mrokiem, smrodem i pleśnią, jednak na „świeżym” powietrzu jest jeszcze gorzej. Bear Grylls nie dałby rady. Są tam tylko mutanty, pył i wszędobylski bluszcz.

Za wykreowany świat autor zasłużył na gromkie brawa. Doskonale opisuje krajobrazy, a czytelnik wręcz czuje ciasnotę i duchotę podziemi, a wszechobecny pył wdziera się w płuca. Bez problemów można sobie wyobrazić zniszczone budynki czy atakujące mutanty, ponieważ twórca „Dzielnicy obiecanej” nie stroni od podpowiadania, jak wygląda dana postać, okolica czy bestia. Jednocześnie nie robi tego zbyt rozlegle, pozostawiając naszej wyobraźni trochę pracy. Podobnie rzecz ma się do historii opisanych w książce. Autor w odpowiednich momentach śpieszy nam wyjaśnić , jak powstała dana broń, skąd wzięli się tutaj dani mieszkańcy i tak dalej, lecz tempo nie traci na tym. Czy bohaterowie właśnie uciekają przed hordą psów, czy czytamy o Komunie, to brniemy przez książkę tak samo szybko, wręcz połykając każdą stronę, jak strudzony Szperacz pochłania szczurze mięso po ciężkiej wyprawie.

Paweł Majka nie postawił jedynie na strzelanie, bieganie i umieranie. Bardzo ciekawe jest oglądanie świata oczami Marcina, ponieważ jako że był aktorem, to do mistrzów w pokonywaniu wrogów nie należy. Chłopak radzi sobie jak umie, a my nie towarzyszymy bohaterowi, który idzie przez przeciwności losu, jak fala uderzeniowa przez miasto. Dodatkowo jako osoba, która całe życie była pod ziemią, po wyjściu na powierzchnię jest zachwycony niebem czy wysokością budynków. Po przemieszczaniu się ciasnymi tunelami, młody aktor jest pod wrażeniem przestrzeni na górze. Autor doskonale ukazał zachwyt oraz przemyślenia kogoś, kto nigdy nie wychodził z podziemi oraz miał mniejsze pojęcie o świecie niż mu się wydawało. Świetnie to kontrastuje z punktem widzenia porucznika Siedlara, który przeżył i widział czasem zbyt wiele.

Kolejne dzieło z „Uniwersum Metro 2033” wyróżnia się nieprzewidywalnością – autor zaskakuje nas na każdym kroku, wrzucając bohaterów w kolejne tarapaty. Nie ma co się zastanawiać jak sobie poradzą, lecz trzeba czytać, aby przekonać się co Paweł Majka wymyślił tym razem. Wszystko ubarwiają postacie o różnych charakterach i wiele wnoszące do fabuły.

Istotnym aspektem opowiadania jest zmuszanie czytelnika do przemyśleń. „Dzielnica obiecana” zapewnia rozrywkę, lecz nietrudno zatrzymać się na chwilę, by pomyśleć o ludzkiej naturze. Czy tak faktycznie wyglądałbym świat po zagładzie? Chciwość i zawiść są tak zakorzenione w wielu umysłach, że nawet bomba atomowa ich nie wypleni? Do jakich poświęceń gotów jest człowiek?

Zagłada atomowa, to koniec wielu istnień, ale nie ludzi. Niegdyś najsilniejszy gatunek stoi teraz w hierarchii niżej od upiorów czy bestii czyhającej pod Wawelem. Cóż znaczymy bez technologii, prądu i broni? Paweł Majka doskonale wykreował postapokaliptyczny świat. Spisał się podczas tworzenia krajobrazów oraz postaci. Czasami wręcz puszcza oko do czytelnika – znajdziecie nawiązanie do Zagłoby? „Dzielnica obiecana” raczy nas wartką akcją, ale serwuje również ciekawe refleksje. Po otrzepaniu pyłu i wytarciu krwi z kombinezonu można śmiało rzec, że polskie dzieło jest warte wielu sztuk amunicji do Kałasznikowa.

Ocena: 5/5

Dyskusja