Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Fabuła nie zapadająca w pamięć – recenzja „Girls und Panzer #1”

Ścieżka jazdy pancernej (sensha-do) to tradycyjna sztuka walki dla dziewcząt, które poprzez naukę trenują hart ducha, wzmacniają osobowość oraz kształtują w sobie inne cnoty, jakie powinny posiadać wszystkie dziewczęta.

Liceum Oarai proponuje naukę osobom, które są zainteresowane podążaniem sensha-do. Uczennice w pięcioosobowych grupach zasiadają za sterami czołgów, aby brać udział w całkowicie bezpiecznych sparingach międzyszkolnych oraz w przyszłości świecić przykładem swojej wspaniałości.

Narratorką jest maniakalna fanka czołgów Yukari Akiyama, którą czytelnicy poznają już na pierwszych stronach tomiku. Dziewczyna posiada największą wiedzę wśród swoich koleżanek, do których odnosi się z wyjątkowym szacunkiem, zwrotem per panno. Jej ideałem jest Miho Nishizumi, która okazuje się wspaniałym strategiem bitewnym. Pozostałe jej koleżanki z grupy to: zboczona Saori Takebe, pełna gracji Hana Isuzu oraz ponura, acz inteligentna Mako Reizei.

Pierwszy tom jest zwyczajnym wprowadzeniem do fabuły. Przedstawia sytuację, w której dziewczyny po raz pierwszy w swoim życiu mają okazję jeździć czołgami. Dzielą się odpowiednimi zadaniami, aby zmierzyć się z pozostałymi grupami z ich rocznika, co większości sprawia niezwykłą frajdę, no bo, kto nie chciałby pojeździć czołgiem? Mimo tak krótkiego treningu praktycznego, szybko zostają rzucone na głęboką wodę, gdyż muszą zmierzyć się z konkurencyjnym liceum Świętej Gloriany.

Z początku można pomyśleć, że manga będzie o pięciu lolitkach na czołgu i jeżeli ktoś tak pomyślał, to wiele się nie pomylił, bo opowiada ona o pięciu dziewczynach walczących przy pomocy czołgu. Na pewno na samą treść czytelnicy powinni lekko przymrużyć oko, co można zauważyć, czytając opis tego tomiku. Manga ma ten plus, że bardzo szybko się ją czyta, jest trochę śmiechu, chociaż nie jest ona bogata w zwroty akcji, co może w następnych rozdziałach się to zmieni. Stanu fabuły nie poprawiają też postacie o skrajnych zachowaniach.

Okładka słabo zachęca i może sprawiać, że nie każdy będzie chciał sięgnąć po ten tomik. Na kolejnych stronach czytelnik przekona się, że twórca zna się na czołgach, co jest wielkim plusem, gdyż nie pisze o czymś, o czym nie ma zielonego pojęcia. Przedstawia czytelnikom ich historię oraz budowę, a sam rysunek wychodzi mu po prostu dobrze. Co do postaci, nie są śliczne, ale za to sprawiają wrażenie uroczych i słodkich, co pewnie było zamierzonym zabiegiem.

„Girls und Panzer” jest mangą, która podoba się wielu osobom. Jest to coś, co można przeczytać, aczkolwiek fabuła nie każdemu czytelnikowi zapadnie w pamięć jako coś porywającego i wspaniałego, co za x lat będą wspominać jako jedną z lepszych mang. Ot, lekka fabuła, pełna absurdu, walk i dziwnych rozmów.

Dyskusja