Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja gry „Timeline”

Historia jest czymś, co zawsze trwało i nigdy się nie skończy. Mnogość zdarzeń naturalnych, jak i tych powodowanych przez człowieka, sprawia, że nigdy nie poznamy jej całej. Warto jednak zaznajomić się z tą jej częścią, która dotyczy nas samych i pokazuje, jak ukształtował się nasz świat. Gra „Timeline” ma na celu zachęcenie do nauki i, wykorzystując hasło „ucząc bawi, bawiąc uczy”, pokazuje głównie młodszemu odbiorcy, jak powstawała nasza rzeczywistość.

Jak działa historia?

Zasady gry są wręcz banalne – w jej skład wchodzą tylko i wyłącznie karty, na których po obu stronach opisane jest jakieś konkretne wydarzenie, na przykład „Wynalezienie szczoteczki do zębów” lub „Lądowanie w Normandii”. Na odwrocie karty oprócz samej nazwy zdarzenia i prezentującego je obrazka, znajdujemy również datę informującą, kiedy dane odkrycie czy wydarzenie miało miejsce. Grę rozpoczynamy rozdając każdemu z graczy po cztery karty, które umieszczamy przed sobą, stroną bez zapisanej daty ku górze. Pozostałe karty tworzą stos, z którego dobieramy jedną i kładziemy tak, by data była widoczna. Będzie to pierwszy element naszej osi czasu. Następnie kolejni uczestnicy zabawy (poczynając od najmłodszego) dokładają karty na lewo od już umieszczonej, jeśli uważają, że dane wydarzenie nastąpiło wcześniej, lub na prawo, jeśli uważają, że miało ono miejsce później. Wraz z wydłużaniem się osi czasu zadanie staje się trudniejsze, gdyż odcinki czasu pomiędzy poszczególnymi zdarzeniami stają się coraz mniejsze. Każdy gracz, który trafnie umieścił swoją kartę, kończy turę. Jeśli jednak pomylił się i data na jego karcie nie tworzy ciągu z innymi, odrzuca daną kartę i dobiera kolejną ze stosu, po czym również kończy turę. Zatem gracze, którzy dobrze znają historię, szybko pozbywają się swoich kart, a ten, który jako pierwszy straci wszystkie swoje karty, zostanie zwycięzcą.

Obrazek

Czy historia nie jest nudna?

Wydawałoby się, że „Timeline” jest grą nudną, skierowaną tylko i wyłącznie do dzieci i nużącą się już po pierwszych rozgrywkach. Nic bardziej mylnego. Dzięki temu, że spora część zdarzeń nie należy do powszechnie znanego kanonu, można dowiedzieć się wielu ciekawostek (dlaczego gumka została wynaleziona przed ołówkiem, a ludzie najpierw używali pasty do zębów, by dopiero potem odkryć szczoteczkę?). Na dodatek zapamiętanie konkretnych dat setek wydarzeń nie jest prostym zadaniem nawet dla dorosłego, więc w „Timeline” można grać wielokrotnie, a gra nie męczy ani troszkę. Szybkość rozgrywki (około 15 minut) oraz wesoła atmosfera towarzysząca zwykle rozgrywce, są niewątpliwymi atutami gry.

Obrazek

Nie wszystko złoto, co się świeci

„Timeline” okazuje się zaskakująco dobrą grą, która dzięki prostocie, może spodobać się niemal każdemu. Jedyną wadą gry jest tandetnie wykonane pudełko, które nie dość, że jest o wiele za duże na to, żeby pomieścić karty (prócz nich w pudełku znajduje się tylko instrukcja oraz wersja gry na PC i Mac), to wytłoczka mająca utrzymać w nim porządek jest tak cieniutka, że byle podmuch wiatru może ją zniszczyć. Nie jest to jednak duża wada, gdyż zapewne każdy posiadacz gry przełoży karty do jakiegoś mniejszego, poręcznego pudełka i w ten sposób będzie mógł transportować grę bez żadnych przeszkód. Mimo słabej jakości opakowania, same karty są w dobrym stanie, a zdobiące je grafiki cieszą oko i czasami potrafią podpowiedzieć, w jakim okresie historycznym zaszło dane wydarzenie. Aczkolwiek i tutaj twórcy wykazali się humorem i sprytem, czasami dając dość dwuznaczne podpowiedzi.

Obrazek

Czy warto znać historię?

„Timeline”, dzięki wszystkim tym zaletom i możliwości kontynuowania rozgrywki przy ledwo dwóch, ale również aż przy ośmiu graczach, jest idealnym prezentem dla każdego dziecka, który ucieszy również rodziców, ponieważ będą mogli w inteligentny sposób spędzić czas ze swoimi pociechami i również samemu doświadczyć odrobiny rozrywki. Tutaj rodzi się jednak zagrożenie, gdyż dzieci dysponujące świeżą wiedzą szkolną mogą okazać się dużo trudniejszym przeciwnikiem do pokonania, niż mogłoby się wydawać.

Dyskusja