Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cukierek horroru zapakowany w papierek komedii – recenzja anime „Higurashi no Naku Koro ni”

Hinamizawa – malutka mieścina, w której spędza swe beztroskie życie chłopiec otoczony miejscowymi pięknościami. Wszystko wygląda na zwykłą haremówkę (rodzaj anime, w którym przeciętny, męski charakter jest otoczony przez liczne, atrakcyjne, żeńskie bohaterki lub odwrotnie) z elementami komedii, jednak są to tylko pozory. Złudzenia skrywające rzeczy, o których nie powinno się wiedzieć.

Większość oglądających będzie bardzo zdezorientowana początkiem fabuły.

Niejednokrotnie zastanowią się, czy to co widzą na pewno jest horrorem psychologicznym. Te wszystkie zabawne momenty, a także piękne i uśmiechające się twarze bohaterów. Niechaj nie zwiedzie was cukierkowa grafika i tandetne romanse. „Higurashi no Naku Koro ni” jest produkcją przeznaczoną tylko dla osób o silnej psychice i odpornym żołądku, która pomimo umowności wynikającej z przedstawienia świata za pomocą animacji jest dostatecznie sadystyczna i psychodeliczna, by mógł wywoływać u odbiorców traumę.

Seria składa się z 26 odcinków, każdy z nich trwa 24 minuty. Całość jest podzielona na sześć niezależnych części, a każda z nich ukazuje historię miasteczka z innej perspektywy.

Akcja pierwszej części opowiada losy Keiichiego Maebary – chłopca, który niedawno przeprowadził się wraz z rodzicami do spokojnej, malowniczo położonej wioski – Hinamizawy. W szkole, w której z powodu niskiego zaludnienia wszystkie dzieci, niezależnie od wieku, zgromadzone zostały w jednej klasie, szybko nawiązuje on kontakt z czwórką zżytych ze sobą dziewczyn.

Na początku poznaje starszą od niego energiczną chłopczycę – Mion Sonozaki oraz jej nieodłączną przyjaciółkę – Rena Ryugu, która przeprowadziła się do wsi rok wcześniej, niż Keiichi. W szkolnych zabawach w ramach klubu, który założyły, towarzyszą im dwie młodsze koleżanki: Rika Furuda, która jest kapłanką w miejscowej świątyni oraz jej najlepsza przyjaciółka – Satoko Houjou.

Życie w Hinamizawie z początku wydaje się spokojne i beztroskie, lecz im bardziej jej obywatele starają się nie wspominać o pewnych wydarzeniach, tym bardziej niewątpliwe wydaje się Keiichiemu, że w miasteczku zdarzyło się kiedyś coś złego, a jego koleżanki mogą mieć w tym jakiś udział. Wkrótce chłopiec dowiaduje się o serii morderstw i zaginięć, następujących każdego roku w noc święta Watanagashi. Próba rozwikłania zagadki tych wydarzeń, przez większość mieszkańców tłumaczonych klątwą rzuconą przez lokalne bóstwo, doprowadza jednak do dalszych tragedii.

Każda z sześciu

części posiada podobną strukturę. Za każdym razem na początku jest szczęśliwie i sielankowo, aby potem życie Keiichiego i jego koleżanek zostało zniszczone przez łańcuch zdarzeń prowadzących do katastrofy. Ktoś kogoś zabija, ktoś kogoś torturuje, ktoś popada w szaleństwo… Kiedy widzowi wydaje się, że przedstawiony został finał historii, akcja wykonuje tak zwany „restart” do punktu wyjścia, żeby przedstawić inną, alternatywną wersję feralnego lata 1983 roku. Każda opowieść wnosi dodatkowe informacje, pokazując przeszłość Hinamizawy w nieco innym świetle i przybliżając widza do rozwiązania zagadki.

„Higurashi no Naku Koro ni” jest niezwykłym tytułem nie tylko pod względem skomplikowanej i nieliniowej fabuły, ale także dlatego, że posiada duszny i mroczny klimat, który jest idealnie zasłonięty za pomocą pastelowych kolorów i wielkookich, słodkich twarzyczek. Anime nie ogranicza się tylko do przedstawienia brutalnych scen, ale jest także studium całego spektrum negatywnych emocji. W tej produkcji możemy zagłębić się w psychikę naszych bohaterów i zobaczyć jak drobne przejawy nieufności kiełkują w paniczny strach, ukłucia zazdrości w obsesyjną nienawiść i wiele innych wstrząsających wydarzeń. To samo dotyczy również mimiki twarzy bohaterów. Dla przykładu jedna z bohaterek, którą jeszcze w

ubiegłym epizodzie widzieliśmy w postaci komediowo zniekształconego słodkiego stworka, nagle zmienia się w obłąkańczo roześmianą maskę szaleństwa.

Pod względem technicznym seria wygląda bardzo przeciętnie. Projekty postaci są pozbawione zbyt wielu szczegółów i rysowane są w typowo „mangowy” sposób,czyli wielkie oczy, kolorowe włosy, nieproporcjonalne sylwetki itp. Podobnie jest na temat tła. Pomimo, że pastelowe kolory upiększają krajobraz to w niektórych scenach można zauważyć pewne niedociągnięcia ze strony grafików.

Co innego można orzec o oprawie muzycznej. Opening jak i ending są kapitalnie dopracowane i zaprojektowane, nie mówiąc już o melodii przewodniej, która może zaintrygować nawet tych, którzy nie będą mieli ochoty obejrzeć serii. Pozostałe dźwięki służą głównie do budowania klimatu, dzięki czemu daje oglądającemu pełne doznania podczas seansu. Wszystko to jest zmieszane z

zilustrowaniem muzycznym natury, czego sztandarowym przykładem może być tytułowe cykanie owadów.

Większość odbiorców jak i krytyków uznało „Higurashi no Naku Koro ni” jako klasykę wśród anime z gatunku horroru. Każdy, kto obejrzy te serię chociaż raz, z pewnością zgodzi się z tą opinią. Pod względem poziomu przemocy, jak również natężenia negatywnych emocji jest naprawdę bardzo mocna. To nie jest seria dla osób, które chcą się odprężyć i zrelaksować. Dlatego jeśli ktoś lubi ciężki i mroczny klimat, a także chciałby mieć po tym wszystkim emocjonalnego kaca, to ta seria jest odpowiednia dla niego.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja