Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dziecięcy klasyk – recenzja „Piotruś Pan i Wanda”

Zdecydowana większość dzieci nie może się wręcz doczekać dorosłości. Wyobrażając sobie ją przede wszystkim przez pryzmat braku nakazów i swobody robienia tego, czego tylko dusza zapragnie, małolaty niecierpliwie wyczekują godziny, w której będą mogli powiedzieć o sobie, że są dojrzałymi ludźmi, nie zdając sobie sprawy z istnienia drugiej, nie tak kolorowej strony medalu.

Bohater powieści J.M. Barriego uważa zupełnie inaczej. Nie tylko nie spieszy mu się do dorosłości, ale wręcz przeciwnie, ma nadzieję nigdy jej nie osiągnąć. W dość nietypowych okolicznościach poznaje trójkę rodzeństwa – Wandę, Jasia i Michała. Ekscentryczny przyjaciel zabiera nowych towarzyszy w magiczną podróż do krainy rodem z dziecięcych snów, zwanej Nigdylandią. Na miejscu dzieci przeżyją szereg ekscytujących przygód. Spotkają Indian, niezwykłe baśniowe istoty, a także stawią czoła bandzie okrutnych piratów, będących odwiecznymi wrogami Piotrusia Pana.

„Piotruś Pan i Wanda” to niekwestionowany klasyk literatury dziecięcej. Dla wielu dorosłych miłośników fantastyki był to jeden z pierwszych kontaktów z tym gatunkiem, podobnie jak dla ich pociech, które być może dziś przeżywają swoje pierwsze książkowe doświadczenia. Utwór Barriego docenią zarówno jedni, jak i drudzy. Dzieci odnajdą w nim to, co najbardziej atrakcyjne dla młodego czytelnika – wartką akcję, ciekawych bohaterów, sporą dawkę humoru i wiele ekscytujących przygód. Dorośli, którzy wrócą do powieści po latach przerwy z pewnością natomiast przekonają się, że pod przykrywką opowieści dla dzieci, w prozie Barriego kryje się wiele interesujących spostrzeżeń dotyczących ludzkiej natury. Autor stawia też pytanie, czym jest dojrzałość, jednak znalezienie odpowiedzi na pozostawia już całkowicie w gestii czytelnika.

Fani prozy Barriego mogą poczuć się rozczarowani tłumaczeniem nowego wydania. Niektóre imiona i nazwy, do których zdążyliśmy się już dawno przyzwyczaić, zostały przez Władysława Jerzyńskiego zmienione. I tak, Dzwoneczek jest Brzęczynką, zaś Nibylandia – Nigdylandią. Zmiana na pozór kosmetyczna, a jednak wzbudza ożywione dyskusje i różnorakie reakcje wśród miłośników twórczości pisarza.

Całości dopełnia piękne wydanie. Twarda oprawa, kredowy papier i elegancka obwoluta, przede wszystkim natomiast przepiękne, klimatyczne ilustracje w wykonaniu Kamili Stankiewicz sprawiają, że książkę czyta się jeszcze przyjemniej, a w dodatku wyjątkowo dobrze prezentuje się na regale. Dla sympatyków twórczości J.M. Barriego oraz postaci Piotrusia Pana jest to pozycja obowiązkowa, a dla wszystkich tych, którzy z różnych względów do tej pory nie mieli okazji go poznać – doskonała okazja, by nadrobić zaległości.

Ocena: 4/5

Dyskusja