Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Klasyki ciąg dalszy – recenzja „Solomon Kane. Okrutne przygody”

Wydawnictwo Rebis w dalszym ciągu rozpieszcza polskich fanów twórczości Roberta E. Howarda.
W ubiegłych latach nakładem poznańskiej oficyny ukazały się trzy tomy przygód Conana Barbarzyńcy. Na początku roku bieżącego do sprzedaży trafił nieco mniej znany „Kull – Banita z Atlantydy”. Od kilku tygodni natomiast czytelnicy znad Wisły cieszą się pięknie wydanym, długo wyczekiwanym tomem zbierającym przygody innego herosa wykreowanego przez wspomnianego pisarza. Mowa oczywiście o Solomonie Kane.

Tytułowy bohater to postać niezwykle intrygująca i skrywająca wiele tajemnic. Kane jest pochodzącym z Anglii purytaninem, przemierzającym świat wzdłuż i wszerz, zwalczając na swej drodze wszelakiej maści łotrów, złoczyńców i okrutników. W jednym z zawartych w tomie utworów Solomon Kane sam określa siebie w sposób następujący: „Jestem człowiekiem bez ziemi (…) Przychodzę z zachodu i ku wschodowi słońca odchodzę, dokądkolwiek Pan powiedzie me stopy. Szukam… zbawienia mej duszy, być może. Przychodzę, podążając szlakiem zemsty (…) Ja współpracuję z wolą Boga. Póki zło kwitnie i krzywda się szerzy, póki mężczyźni są prześladowani, a kobiety krzywdzone, póki słabe istoty – ludzie czy zwierzęta – są poniewierane, nie ma dla mnie odpoczynku”.

Ci, którym Conan Barbarzyńca wydał się zbyt patetyczny, a przygody Kulla oparte na zbyt infantylnych pomysłach, odnajdą w przygodach Solomona Kane’a miłą odmianę. Wprawdzie podobnie jak pozostali herosi wykreowani przez Howarda, Kane jest praworządnym, walczącym ze złem bohaterem, ale w przeciwieństwie do nich, jest osobnikiem niezwykle tajemniczym, skrytym, mającym w sobie coś z mędrca i filozofa.

Solomon Kane jest postacią niebywale magnetyczną, ale protagonista jest tylko jednym z wielu powodów, dla których warto sięgnąć po niniejszą książkę. Kane przemierza szesnastowieczną Anglię oraz szereg ówczesnych europejskich metropolii, ale znaczna część przygód, jakie zawarto w tomie, ma miejsce w Afryce, gdzie biały człowiek nigdy przedtem nie postawił swojej stopy. Kane będzie ratował pojmane niewiasty, stanie oko w oko z dzikimi zwierzętami, spotka się z owianą złą sławą murzyńską księżniczką, wielokrotnie też będzie pojedynkował się z łotrami i złoczyńcami. Podczas lektury nie sposób się nudzić. Howard nie pozwala czytelnikowi odetchnąć ani na moment. Każda z opowieści obfituje w starcia, pościgi i przygody, których nie powstydziliby się współcześni hollywoodzcy twórcy. W rezultacie, lektura ponad trzystustronicowej powieści mija w okamgnieniu, a po dotarciu do ostatniej strony pozostaje niedosyt – tak pasjonujące, elektryzujące przygody można by czytać bez końca!

Na uwagę zasługuje także świetne wydanie książki. Wydawnictwo Rebis kolejny raz stanęło na wysokości zadania i oddało w ręce czytelników obszerną, bogato ilustrowaną książkę, praktycznie pozbawioną jakichkolwiek edytorskich usterek, czy nawet literówek. Pełen profesjonalizm.

Miłośników prozy Howarda do sięgnięcia po „Okrutne przygody” zachęcać nie trzeba, gdyż zapewne od kilku tygodni zajmują one szczególne miejsce na półkach im domowych biblioteczek. Ci jednak, którzy z twórczością tego pisarza jeszcze się nie zetknęli, powinni poważnie rozważyć sięgnięcie właśnie po tom z przygodami Solomona Kane’a. Satysfakcja gwarantowana!

Ocena: 4.5/5

Dyskusja