Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja „Exitus letalis” #1

„Dzika i romantyczna uroda Norwegii. Płaskowyże z jeziorami i starymi lasami. Surowe fiordy, szkiery, ale także urocze, tętniące życiem portowe miasteczka…”

Cierpiąca na narkolepsję Eva Monroe ma osiemnaście lat, jednak dzięki wyjątkowym zdolnościom skończyła już studia i jako psycholog podejmuje się pracy w tajnej organizacji rządowej zwanej KZU. Zostaje wysłana do rezydencji Niflheim, gdzie ma zaopiekować się sześcioma mężczyznami, którzy przeżyli piekło drugiej wojny światowej. Ku zaskoczeniu młodej pani psycholog, nie spotyka tam starszych panów, a młodych chłopaków, którzy okazują się być nieśmiertelni. I to właśnie tą tajemnicę ma zbadać: dlaczego doszło do tego, że mieszkańcy Niflheim przestali się starzeć?

Narratorką i zarazem główną bohaterką jest prześliczna Eva Monroe, która zasypia w najmniej oczekiwanych momentach, pozostając zdaną na łaskę bądź niełaskę osób, akurat będących w pobliżu. Trafiając do Niflheim nie spodziewała się, że będzie miała jeszcze więcej problemów w jej dotychczasowym – i tak mało kolorowym – życiu. Część z grupy chłopaków dobitnie próbuje dać jej do zrozumienia, że nie ma czego szukać w Norwegii, inni zaś liczą na pomoc, pokładając w niej pewnego rodzaju zaufanie. Która strona zwycięży?

Należy przyznać, że Eva Monroe jest postacią wyjątkową. Nieważne, ile razy spotkają ją kolejne nieprzyjemności i kopniak od paskudnego losu i tak idzie do przodu, oddana swoim przekonaniom. Jej upór jest cechą, która pozwala ją polubić, gdyż unika stania się mdłą personą. Do tego jej przeszłość jest owiana tajemnicą, podobnie zresztą jak KZU i sama grupa nieśmiertelnych, co działa tylko na korzyść tego tomiku. Ze względu na nutę niedopowiedzenia i braku wyjaśnień czytelnik będzie ciekawy tego, jak potoczą się dalsze losy bohaterów na kolejnych stronach. Sam tytuł należy uznać za zastanawiający, w momencie, w którym pozna się jego znaczenie: „Exitus Letalis” to w tłumaczeniu na język polski: przyczyna śmierci. Oczywiście w samej fabule, która intryguje, a momentami też przeraża, zdarzają się zabawne elementy, pełne sarkazmu wypowiedzi czy komiczna mimika bohaterów, co nie jest obce nikomu, kto wcześniej miał styczność z internetowymi komiksami Katt Lett.

Kreska w tym komiksie jest bardzo ładna, wydaje się być lekka i swobodna, co jest ogromnym plusem. Sama mimika bohaterów jest dopracowana i zawsze wyraża szerokie spektrum emocji, czego często brakuje w niektórych mangach czy komiksach. I niech nikt nie zapomni o czarnych paznokciach charakterystycznych dla każdej postaci Katt, co jest chyba jej największym znakiem rozpoznawczym! Choć nie wiem czy ktoś z wyjątkiem autorki zna odpowiedź na pytanie: dlaczego akurat tak?

Podsumowując, Michalina Daszuta spisała się bardzo dobrze, kiedy po kilku próbach opublikowała swoją twórczość. Także jeżeli ktoś chce przeczytać interesujący komiks, zarazem krwawy, śmieszny, tajemniczy i po prostu ciekawy, to powinien jak najprędzej sięgnąć po „Exitus Letalis”! A tym, którzy już wcześniej go przeczytali, pozostaje tylko czekać do grudnia na drugi tom.

Dyskusja