Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja gry „Kamienie Erenthi. Lasy Aranheim”

Nowa fantastyczna kraina staje przed nami otworem. Czas ruszyć na wyprawę po legendarne Kamienie Erenthi. To zadanie nie będzie jednak łatwe, ponieważ na swojej drodze napotkamy wiele niebezpieczeństw.

Nowe wydawnictwo Artisan Workshop prezentuje swoją pierwszą grę osadzoną w autorskim świecie fantasy, która miała premierę w maju 2014 roku. „Kamienie Erenthi – Lasy Aranheim” jest grą od dwóch do ośmiu graczy. Wcielamy się w jednego z bohaterów fantastycznego świata Erenthi, a naszym zadaniem jest zdobycie skarbu lub przeszkodzenie innym graczom w jego zdobyciu. Jak sam autor zaznacza, zabawa zaczyna się dopiero przy większej ilości graczy. Gra w dwie osoby staje się dość monotonna i ciężko zdobyć punkty, zwłaszcza gdy w grze bierze udział Ork. Dlatego też do tego tytułu warto zasiąść w minimum trzech graczy.

Obrazek

Nasza przygoda rozgrywa się na powierzchni 9 x 5 kart z gry. Zdecydowanym ułatwieniem jest posiadanie planszy z kodu dołączonego do gry. Dzięki temu mamy jasność, co do wielkości szlaku i pozycji kart. Na samym środku umieszczana jest karta rozpoczęcia z domem na rozdrożach. Wiadomo, że jest to karczma, ponieważ każda przygoda się w niej zaczyna. Na krawędziach planszy umieszczamy karty celu (oczywiście zakryte). Następnie tworzymy talię główną składającą się z dróg, kart akcji oraz mapy. Każdy z graczy otrzymuje po sześć kart na początek rozgrywki. Resztę odkładamy tak, aby znalazło się miejsce na stos kart odrzuconych, czyli kart, które nie powrócą już do gry.

Każdy z graczy losuje bohatera. Ci dzielą się na dobrych (człowiek, elf, krasnolud) oraz złych (ork i leśna zjawa). Wszyscy posiadają swoje unikalne cechy oraz cele, dlatego od samego początku gracze wiedzą w czyją rolę mają się wcielić, kiedy wyruszą w poszukiwaniu największego skarbu Erenthi.

Obrazek

Podczas swojej tury, każdy z graczy musi wykonać jedną z trzech akcji. Może zagrać kartę drogi i położyć ją na planszy, zagrać kartę akcji na siebie lub innego gracza lub też odrzucić kartę na stos kart odrzuconych. Następnie dobiera kartę i kolejny gracz rozpoczyna swoją kolejkę. Gra kończy się, gdy któryś z graczy dotrze do kamieni lub skończą się karty akcji. Dotarcie do kamieni to poprowadzenie drogi od chaty na rozdrożach (zwanej karczmą) do karty celu. Zostaje wtedy ona odkryta, a gracze ujawniają, kim byli oraz przydzielają rany zadane przez karty akcji podczas rozgrywki. Co ciekawe, gra nie jest ograniczona czasowo i przed rozpoczęciem ustala się jak długo będzie ona trwać. Zwycięzcą jest oczywiście ten, kto zdobędzie najwięcej punktów w ustalonej liczbie rozgrywek.

Autorem gry jak i ilustracji na kartach jest Paweł Kuciel. Trudno jednak twierdzić, że na kartach mamy rysunki. Wszystkie obrazki to grafiki wykonane w programach graficznych i wzorowane na kadrach z gier komputerowych. Niestety, ich jakość jest bardzo słaba. Pomimo różnorodności kart -bohaterowie, droga, akcja itd. – zachowany jest podobny styl, a można by było wprowadzić różnorodność.

Obrazek

Ciekawym zabiegiem jest wydanie gry w dwóch wariantach: podstawowym i kolekcjonerskim. W tym pierwszym otrzymujemy sto dziesięć kart do gry, instrukcję oraz kod, dzięki któremu po zarejestrowaniu się na stronie otrzymamy miłą niespodziankę: planszę do gry, dzięki której rozgrywka będzie ciekawsza (nie jest ona wymagana, aby grać) oraz mapę krainy. W wersji kolekcjonerskiej również otrzymujemy sto dziesięć kart, instrukcję i kod, ale dodatkowo także drewniane grawerowane pudełko na wszystkie elementy, książeczkę wprowadzającą nas w świat gry, opowiadanie oraz to, co jest naszym celem – Kamień Erenthi o średnicy 5 cm. Różnica cenowa jest bardzo duża, jednak wydanie kolekcjonerskie prezentuje się dużo lepiej.

Pomimo tego, że instrukcja to zaledwie dwie strony, staje się ona na początku przeszkodą nie do pokonania. Stanowi wyzwanie nawet dla osób grających w różnego rodzaju gry karciane, planszówki czy RPG. Mechanika gry jest bardzo podobna do gry „Sabotażysta” i można odnieść wrażenie, że autor jest fanem tej gry. Niestety, sama instrukcja nie tłumaczy wielu sytuacji, na jakie napotkamy w trakcie rozgrywki. Być może jest to spowodowane małą ilością testów lub testowaniu gry w gronie znajomych, którzy słyszeli wielokrotnie od autora, o co chodzi w samej grze. Na stronie gry można jednak znaleźć FAQ, dzięki czemu rozwiewamy nasze wątpliwości. Sam autor bardzo chętnie odpowiada na pytania, co niewątpliwie wpływa pozytywnie na cały projekt.

Obrazek

Pomimo kilku wad i początkowo trudnych zasad „Kamienie Erenthi” są przyjemną grą karcianą dla większej ilości graczy. Dla osób lubiących interakcję pomiędzy graczami to zdecydowanie dobry tytuł. Losowość jest tu bardzo niewielka, natomiast złożoność zasad na początku może przytłoczyć niedoświadczonych graczy. Może nie będzie ona powracać wielokrotnie na stoły doświadczonych zawodników, lecz w większym gronie znającym „Sabotażystę” będzie to tytuł, który da nam wiele zabawy i kombinowania. Sam pomysł świata jest ciekawy i niewątpliwie warto śledzić ten projekt i dać szansę nowemu wydawnictwu, które zostało rzucone na głęboką wodę.

Dyskusja