Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

O tym jak powstali super-bohaterowie – recenzja „Niezwykła historia Marvel Comics”

Superbohaterowie ze stajni Marvela są ikonami obecnie rozpoznawalnymi na całym świecie. Szalony Spider-Man, honorowy Kapitan Ameryka czy potężny Thor spoglądają na nas z ekranów telewizorów, okładek filmów, opakowań zabawek i wszelkich innych produktów kojarzonych z popkulturą. Niewielu jednak zna kulisy powstania tych postaci oraz tajemnice skrywane przez ich twórców. Sean Howe podjął się tytanicznego wysiłku, by stworzyć możliwe najpełniejszą i najbardziej obiektywną wizję zdarzeń, które po latach doprowadziły do powstania największego i najbardziej rozpoznawanego fikcyjnego uniwersum. Jego wysiłek pozwala nam na zajrzenie za kulisy wydawnictwa, które w znaczący sposób zdominowało rozwój sztuki komiksu nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również zmieniło oblicze rozrywki dla dzieci i młodzieży na całym świecie. To właśnie jest „Niezwykła historia Marvel Comics”.

Opowieść rozpoczyna się na początku XX wieku, kiedy Martin Goodman postanowił zostać człowiekiem biznesu i krok po kroku doprowadził do powstania oficyny, która po latach miała zmienić oblicze kultury popularnej. Marvel w swojej historii miewał zarówno momenty tryumfu, jak i chwile, kiedy bankructwo wydawało się nieuniknione. O wzlotach i upadkach wie każdy zainteresowany, jednak niewielu zdaje sobie sprawę, jakie nastroje panowały wewnątrz oficyny. Firmę tworzą bowiem nie liczby i statystyki, a ludzie – redaktorzy, rysownicy oraz cały sztab pracowników zapewniających funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Ci natomiast nie zawsze byli zadowoleni z warunków swojej pracy, a ich wysiłki czasem przynosiły oczekiwanych efekty. Niedocenieni, czasami oszukiwani, często pracowali tylko dla samej idei i ku zadowoleniu miłośników.

Od wielu lat w środowisku komiksowym krążyły plotki o niezbyt sielankowej atmosferze panującej w Wesołej Zagrodzie, jak nazywano redakcję Domu Pomysłów, jednak znajdowały one potwierdzenie głównie w zdawkowych wypowiedziach niezadowolonych rysowników lub oskarżeniach kierowanych przez twórców, którzy utracili prawa do swoich postaci. Sean Howe, bez prób wartościowania i stawania po którejkolwiek ze stron, analizuje zarówno decydujące dla rozwoju wydawnictwa zdarzenia, jak i wzajemne stosunki redaktorów, rysowników, scenarzystów oraz zmieniających się raz po raz właścicieli. Dzięki licznym wywiadom i analizom możemy wreszcie poznać osoby kryjące się za komiksowymi stopkami redakcyjnymi jako realnych ludzi, a nie tylko nazwiska figurujące w ramce, równie abstrakcyjne, jak wymyślone przez nich postaci. Można zobaczyć, jak układała się współpraca Stana Lee z Jackiem Kirbym, dlaczego przez lata nie powstawały filmy z najpopularniejszymi bohaterami albo dlaczego Jim Shooter miał tylu przeciwników jako redaktor naczelny. Autor stara się opisać realia panujące w firmie w sposób możliwie obiektywny, prezentując kilka punktów widzenia. Wnika nie tylko w daty, fakty historyczne i liczby z notowań giełdowych, lecz zarysowuje też firmę jako miejsce kształtujące nastawienie i samopoczucie pracowników, ale również kształtowane przez nich we wręcz odwrotnej współzależności. W przypadku Marvela nastroje panujące w firmie odgrywały od samego powstania firmy niebagatelną rolę – wielokrotnie powstanie postaci występujących w komiksach, wielkich zdarzeń oraz największych wrogów było pokłosiem niezapłaconych tantiem, kłótni pomiędzy twórcami a właścicielami wydawnictwa czy firmowych imprez. Ogromna dawka informacji zza kulis jest niewątpliwie wielką zaletą książki, która tym samym staje się pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów Marvela.

Obrazek

Mimo z pozoru hermetycznej tematyki i monotonnego przebiegu akcji, książka nie dość, że potrafi zaskoczyć czytelnika, to z łatwością prowadzi go przez kolejne rozdziały i etapy rozwoju Domu Pomysłów. Płynne przechodzenie pomiędzy kolejnymi zdarzeniami, odwołania do relacji pracowników i osób związanych ze środowiskiem komiksowym są niewątpliwymi zaletami. Dzięki niemu poznajemy nie tylko wydawnictwo, ale również realia historyczne i społeczne, które w pewien sposób wymuszały zmiany i odpowiednie traktowanie rynku. Marvel bowiem, jak każda inna firma w branży rozrywkowej, uzależniony był od panujących trendów i sympatii społecznych, choć sam w pewien sposób pomagał je kształtować.

Mimo faktu, że sam Marvel nie uznał prawdziwości treści zawartych w książce Howe’a, jest ona niewątpliwie jedną z najciekawszych książek o tematyce około komiksowej, jakie zostały kiedykolwiek wydane. Przejrzystość treści, łatwość z jaką czytelnik śledzi treść, mimo ogromnej ilości nazwisk, dat oraz faktów i gigantyczna doza ciekawostek nieznanych nikomu spoza firmy sprawiają, że jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana komiksu oraz miłośników bohaterów w trykotach. Wszystko to podkreślone jest świetnej jakości polskim wydaniem w twardej oprawie, na idealnym do czytania papierze. Dlatego zachęcam do przeczytania „Niezwykłej historii komiksów Marvela”, gdyż mimo troszkę wysokiej ceny, jest tego warta.

Ocena: 5/5

Dyskusja