Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zwiedzając niezwykłą planetę – recenzja „Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii”

„Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii” to powieść science fiction dla młodzieży, w której autor stawia sobie za cel oderwanie nastolatków, choćby na kilka chwil, od wirtualnego świata. Zachęca czytelników, aby zanurzyli się w świecie książki i ćwiczyli swoją wyobraźnię, bawiąc się wykreowanym przez niego światem, tworząc opowiadania, powieści, grafiki czy komiksy. Jednak granica między pozostawieniem pola do popisu dla wyobraźni, a drażniącymi niedopowiedzeniami, w powieści jest bardzo cienka. Jak z postawionym samemu sobie wyzwaniem poradził sobie Michał Łuczyński?

Opis z okładki zachęca do sięgnięcia po książkę – statek kosmiczny M12 dociera do tajemniczej planety Anturgia, zamieszkałej przez niegroźne, roślinopodobne organizmy określane jako „floryty”. Przez przypadek trójka nastolatków – uczestników wyprawy – ląduje na planecie jeszcze przed dotarciem na nią pierwszej ekspedycji. Od tej pory rozpoczyna się wyścig z czasem, a załoga ratunkowa wysłana za nastolatkami napotyka kolejne problemy i zagadki. Bohaterowie przebywający na obcej planecie odkrywają przy okazji plan uknuty wiele lat wcześniej na Ziemi. Taki pomysł na fabułę nie jest może wyjątkowo oryginalny, ale mimo wszystko okazuje się intrygujący i nakłania do dalszego czytania, aby poznać rozwiązanie całej historii.

Ciekawym elementem przedstawionej historii jest wykorzystanie muzyki jako środka komunikacji między obcą cywilizacją a ludźmi. Nie jest to motyw nietypowy. Fanom tematyki science fiction w literaturze i kinematografii może wydawać się wręcz oklepany i nasuwać skojarzenia chociażby z filmem „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” (1977). Jednakże osoby mniej zaprzyjaźnione z gatunkiem mogą uznać to za ciekawe i nowatorskie. Niestety z tym aspektem wiąże się również główny zarzut dotyczący powieści – błędy merytoryczne, prawdopodobnie dla osób nieznających podstaw teorii muzyki niezauważalne, są nie do przyjęcia, szczególnie w wypadku powieści dla młodzieży. Będąc nastolatkiem, większość informacji zawartych w książkach czytanych dla przyjemności przyswaja się bezkrytycznie. Nieznajomość tematu przez autora nie usprawiedliwia podawania przez niego błędnych informacji.

Na szczęście powieść ma swoje mocne strony, do których zaliczyć można przede wszystkim wykreowany świat. Czuć, iż jest on dobrze przemyślany, a dzięki temu – wiarygodny. Lokacje i wspomniane wcześniej „floryty” opisane są bardzo obrazowo. Ponadto autor odwołuje się nie tylko do wrażeń wzrokowych i słuchowych, ale także węchowych i dotykowych, co znacznie wzbogaca opisy. Biorąc pod uwagę to, że mamy do czynienia z debiutem pisarza, należą mu się brawa za ten aspekt książki.

Niestety, nie jest tak pięknie w przypadku postaci i dialogów między nimi. Nawet mając na uwadze to, że książka adresowana jest przede wszystkim do dzieci i młodzieży, postaci wydają się być płytkie, a ich zachowania nielogiczne. Dialogi też pozostawiają wiele do życzenia, bowiem rozmowy między bohaterami sprawiają wrażenie sztucznych.

Za mankament można uznać fakt, że książka wydaje się być mocno skrócona. Jak gdyby autor, starając się zostawić miejsce dla wyobraźni czytelników, pewne sceny opisał zbyt skąpo. Przez to niektóre z nich zdają się być nagłe i pozbawione sensu. Ten niewielki minus może się zgubić na tle całej powieści, której akcja jest wartka i całkiem nieźle prowadzona. Niefortunnie autorowi zdarza się również, z akapitu na akapit, niezbyt logicznie skakać pomiędzy wątkami. To, w połączeniu ze skróconymi opisami akcji, może psuć wrażenie poznawania całej historii, która w gruncie rzeczy jest fascynująca i okraszona plastycznymi opisami fauny i flory Anturgii.

„Johny Stargazer. Tajemnicy Anturgii” to książka, po którą warto sięgnąć, pomimo niedociągnięć, szczególnie w młodszym wieku, i nie będzie to marnotrawstwem czasu. Niemniej jednak debiut Michała Łuczyńskiego może zawieść dojrzalszych czytelników.

Ocena: 3/5

Dyskusja