Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Od bohatera do mężczyzny – recenzja „Wolverine: Logan”

Wolverine to niezaprzeczalnie jeden z najpopularniejszych bohaterów Marvela. Postać została stworzona wiele lat temu przez Lena Weina oraz Herba Trimpe’a, potem rozwinięta przez Johna Byrne’a oraz Chrisa Claremonta, a kolorytu nadał jej Barry Windsor-Smith, tworząc niezapomnianą historię „Broń X”. Przez lata przeszłość herosa pozostawała tajemnicą. W „Broni X” pokazano wydarzenia, które uczyniły z Logana zabójczą broń, co zaskutkowało dołączeniem do drużyny X-men. Paul Jenkins w „Wolverine: Geneza” przedstawił narodziny i młodość przyszłego superbohatera. Co się jednak z nim działo przez kilkadziesiąt lat życia, podczas których musiał pogodzić się ze swoim brzemieniem i nauczyć żyć z innymi ludźmi? Na to pytanie częściowo starali się odpowiedzieć scenarzysta Brian K. Vaughan i rysownik Eduardo Risso.

Akcja stworzonego przez nich komiksu toczy się w ostatnich dniach drugiej wojny światowej, w Japonii. Logan, będący członkiem kanadyjskiej armii, znajduje się w japońskiej niewoli wraz ze swoim amerykańskim kompanem. Japończycy wykryli u nich niezwykłe zdolności przetrwania i postanowili uczynić z nich króliki doświadczalne. Dzięki temu udało im się przeżyć – jako jedynym z oddziału. Charaktery Logana oraz porucznika Warrena sprawiają, że nie dają się długo więzić i bardzo szybko uciekają z aresztu. Pomimo osaczenia na wrogim terenie ich porywcze usposobienie daje o sobie znać. Dwaj żołnierze stają się swoimi śmiertelnymi przeciwnikami. Logan postanawia powstrzymać działania ogarniętego nienawiścią Warrena nie spodziewając się, do jakiego finału doprowadzi ich starcie. Nie wie też, że na zakończenie historii będzie musiał poczekać jeszcze wiele lat, a krwiożerczemu Amerykaninowi stawi czoła Wolverine, a nie Logan.

Brian K. Vaughan postanowił uzupełnić niektóre luki w przeszłości Wolverina, jednocześnie nawiązując do jego teraźniejszości. Pokazać, jakie zmiany zaszły w charakterze i sposobach postępowania Rosomaka. Heros patrzy teraz bowiem na świat z innej perspektywy, w bardziej widoczny sposób kontrolując swoje instynkty. Autor dokonał więc w swoim komiksie czegoś wręcz odwrotnego niż Barry Windsor-Smith w „Broni X”. Pokazał, że zwierzę może zamienić się w człowieka.

Wszystko to zostało zilustrowane przez Eduardo Risso, rysownika znanego głównie z kryminałów czy historii typu noir. Tym razem utalentowany Argentyńczyk pokazał, że świat superbohaterów również nie jest mu obcy. Jak zwykle używając głównie plam czerni w kontraście z kolorem, stworzył komiks niezwykle klimatyczny i wymowny w swoim przekazie. Co nietypowe dla tego autora, kolorami zajął się Dean White, dzięki czemu ilustracje zyskały dodatkowej głębi. Dzięki świetnemu cieniowaniu i wyczuciu w nakładania barw, duet Risso – White stworzył dzieło znamionujące się niespotykaną atmosferą, które – mimo, że umieszczone w superbohaterskim uniwersum – zachowuje środki estetyczne bliższe komiksowi wojennemu. Co idealnie odpowiada fabule i świetnie się z nią uzupełnia.

Jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po „Wolverine: Logan”, niech zachęci Was dodatkowo wysoka jakość polskiego wydania i niezwykle niska jak na nasz rynek cena. Kiedy ostatni raz mieliśmy okazję kupić komiks ze świata Marvela za jedyne 35 złotych? Polecam!

Dyskusja