Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Te kocie ruchy…” – recenzja „Błędu warunkowania”

„Wojna nigdy się nie zmienia”, za to pod koniec XXI wieku w ludzkie geny można ingerować ile dusza zapragnie. Sądzicie, że John Rambo jest superżołnierzem? Poznajcie Czarne Koty!

Historia „Błędu warunkowania” została osadzona około 2090 roku. Rozwój nauki doprowadził do wpływania na ludzkie geny. Bawiąc się w szalonych demiurgów, wojskowi naukowcy wybrali rodziców, a DNA ich potomków połączyli z materiałem genetycznym kotów. W ten sposób powstała elitarna unijna jednostka do zadań specjalnych. Drugą osią fabuły jest mafijny półświatek handlujący narkotykami. Losy obu grup w końcu muszą się, a to nie skończy się dobrze.

Książka została podzielona na opowiadania przedstawiające tę samą historię z perspektywy różnych bohaterów. Mamy dwa główne wątki: Koty oraz mafię. Opis dzieła mówi, że losy tych dwóch drużyn zaczynają się splatać, a słowo „zaczynają” jest jak najbardziej na miejscu, gdyż do końca książki jakoś spleść się nie mogą. Otwiera to bramę do następnego tomu, lecz pojawia się obawa, jak bardzo autorka chce rozszerzyć tę opowieść. Zwłaszcza, że rozbicie jej na rozdziały sprawiło, że mamy epizody związane z żołnierzami, które wyglądają na misje poboczne, a inne można z powodzeniem czytać osobno bez znajomości reszty. Natomiast przygody Dagny Olsson – gangsterki – prowadzone są ciągiem. Skąd ten brak spójności w pierwszym przypadku? Zwartość tam jest, lecz niewielka. Wraz z kolejnymi pokonanymi kartkami zrozumiemy, że Anna Nieznaj chciała nas dobrze wprowadzić do stworzonego przez siebie świata. Dostaliśmy mnóstwo czasu, aby zżyć się z bohaterami. Zbyt dużo? To zależy od gustu, co zostanie wytłumaczone w kolejnych akapitach.

W dziele pisarki z Lublina urzeka przede wszystkim pomysł na genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy. Czarne Koty, z racji, że mają w sobie kocie geny, posiadają niezwykłe zdolności, lecz ich zachowanie jest też z tego powodu uwarunkowane. Potrafią wyżej skakać oraz mają czuły węch, często wykorzystywany przez unijny wywiad do tropienia różnych osób, przez co katar jest ich zmorą. Co jednak sprawia, że nie mamy do czynienia ze wspaniałymi żołnierzami, którzy potrafią pokonać dwudziestu adwersarzy za pomocą kapsla od oranżady? Kiciusie muszą więcej spać, aniżeli zwykły człowiek (ale nie rozkładają się pod kaloryferem niczym rozkoszne pupile, co to, to nie!), a nawet tulą się do siebie, gdy są przerażone, niczym malutkie kocięta. Bardzo przeżywają stratę bliskiej osoby, tracąc wręcz zmysły. Sanja, Peter, Tomek, Steve i Maja otrzymują różne zlecenia od swych dowódców, a wtedy akcja przyśpiesza i kolejne strony przeskakuje się w zawrotnym tempie. Aspekt militarny został z góry zapowiedziany w opisie dzieła, a więc ktoś, kto nie lubi tego klimatu, raczej nie sięgnie po nie. A szkoda, bo nie samą wojaczką Kot żyje.

Dlaczego gust jest ważny podczas tej lektury? Ponieważ, oprócz strzelanin, wybuchów i poszukiwań, znajdziemy w niej mutanty, które chcą być nastolatkami. Twórczyni nie zawęziła fabuły się jedynie do walk, starała się ukazać swych bohaterów również od człowieczej strony. Sanja i reszta zakładają związki, piją (czasem zbyt wiele) i romansują. Próbują wieść takie życie, jak ich rówieśnicy. Tempo akcji ogranicza również wątek mafijny, który skupia się głównie na Dagny Olsson. Mając w rękach pozycję o unijnych agentach i misjach, nikt nie spodziewa się, że przyjdzie mu zapoznać się także z historią silnej gangsterki, która ulega przeobrażeniu wraz z kolejnymi zmianami losu. Te fragmenty zakrawają na dzieło dla kobiet, które chcą poczytać o niezwykłych przygodach z pozoru hardej, niebojącej się niczego babki, która w środku nie jest tak twarda, jak mogłoby się wydawać. Ta część fabuły spowalnia tempo i może zaskoczyć czytelników łaknących granatów, karabinków i skoków z budynku na dach innego. Hola, hola! Czy opowieść o mafii jest ckliwym romansidłem? Nie, nie. Trup pada niejednokrotnie, po postu autorka mocno skupiła się na wewnętrznych przeżyciach postaci, co spycha przez chwilę na drugi plan wartką akcję.

Mamy koniec XXI wieku, ulepszonych ludzi i nowe narkotyki. A co stało się z resztą? W sumie bez fajerwerków. Zamiast noktowizora są soczewki, broń się nie zmieniła, a superauta to nadal marzenie. Anna Nieznaj mogła bardziej urozmaicić lekturę, wprowadzając choćby futurystyczne uzbrojenie. Oczywiście opowiadania nie wybiegają w daleką przyszłość, jednak można było pokusić się o więcej smaczków. Na szczęście nieduża liczba wynalazków nie przeszkadza i nie psuje zabawy. Taka jest po prostu wizja przyszłości autorki, a skupiła się ona głównie na Kotach, które najbardziej dopieściła.

„Błąd warunkowania” to zbiór opowiadań, które wprowadzają czytelnika w skrupulatnie budowaną intrygę i, broń Boże!, nie można oceniać go po okładce. Tajni agenci z genami kotów są ciekawym pomysłem, a co najważniejsze, dobrze zrealizowanym. Poszczególne misje unijnych agentów są pełne akcji i adrenaliny, a przeżywanie ich przysparza sporo zabawy. Wątek mafijny nieco wybija z rytmu całe dzieło, serwując historię silnej gangsterki, lecz należy pamiętać, że jest to pierwszy tom. Anna Nieznaj pieczołowicie zbudowała fundamenty i po zapoznaniu się z lekturą na pewno w każdym zrodzi się oczekiwanie na kolejny epizod. Pisarka zakończyła pierwszą część naprawdę silnym akcentem, którego chyba nikt się nie spodziewał.

Ocena: 4/5

Dyskusja