Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Earthcore: Shattered Elements” – wrażenia z wersji beta – recenzja gry „Earthcore: Shaterred Elements”

„Earthcore: Shattered Elements” to nowatorska gra karciana na urządzenia mobilne z systemem iOS, stworzona przez wrocławskie studio Tequila Games. Chociaż trudno przyrównywać ją do gigantów takich jak „Hearthstone” czy „Magic: The Gathering”, to nawet wersji beta gry, udostępnionej do testów, nie można odmówić ogromnego potencjału. Należy zaznaczyć, że opisane tutaj zostaną wrażenia z karcianki, która nie została jeszcze wydana w formie ostatecznej, a zatem mogą nie oddawać w 100% efektu finalnego.

Jak to działa, czyli krótko o mechanice

Na pierwszy rzut oka trzon rozgrywki może zaskoczyć prostotą, ponieważ opiera się na popularnej grze „papier, kamień, nożyce”. W tym przypadku otrzymujemy trzy zwalczające się żywioły: ogień, wodę i ziemię. Zależności między nimi wyglądają następująco: ogień spala ziemię, ziemia wchłania wodę, a woda gasi ogień. Żywioł to podstawowy atrybut różniący karty. Ponadto karty posiadają różnorakie Umiejętności oraz Poziom Ryzyka. Kolejne rundy odbywają się na składającej się z sześciu pól planszy. Pola służą do wykładania kart – po trzy dla każdego gracza. Jedna runda obejmuje kilka tur, w czasie których każdy z uczestników może wyłożyć kartę na swoje wolne pole oraz użyć zdolności jednej z nich. Po wyczerpaniu wszystkich ruchów na planszy następuje rozstrzygnięcie walk pomiędzy kartami, według wyżej wymienionych zależności pomiędzy żywiołami. W tym miejscu najistotniejszym elementem staje się Poziom Ryzyka karty określający ile obrażeń otrzyma gracz, którego karta przegra. Karty o wysokim Poziomie Ryzyka na ogół posiadają mocniejsze zdolności – pozwala to na osiągnięcie znacznej przewagi, przy umiejętnym ich wykorzystaniu. Do zasad określających całą rozgrywkę dochodzi więcej pomniejszych reguł, jednak znajomość tych podstawowych jest wystarczająca do rozpoczęcia przygody z „Earthcore”.

Obrazek

Oryginalny system craftingu, czyli o budowaniu talii w „Earthcore: Shattered Elements”

Twórcy gry chwalą się pierwszym, unikalnym systemem tworzenia kart – nie bez powodu. To właśnie w nim kryją się największe możliwości strategiczne tej karcianki. W tym miejscu konieczne jest powiedzenie nieco więcej o umiejętnościach. Większość kart to tzw. żołnierze, posiadający jedną umiejętność lub nieposiadający jej wcale. Zdobyć można także karty bohaterów, które początkowo dysponują zwykle jedną zdolnością. Poświęcając odpowiednią ilość kart-żołnierzy, posiadających interesującą nas umiejętność, mamy sposobność samodzielnego dodania do karty kolejnych dwóch zdolności. W ten sposób Tequila Games stworzyło system dający ogromne możliwości w tworzeniu unikalnych kart, które będą odpowiadać naszemu stylowi prowadzenia potyczek – wyjątkowych kombinacji ma być około 500 tysięcy.

Obrazek

Sam jak palec, czyli o trybach rozgrywki

Podobnie jak w większości cyfrowych karcianek, dostajemy do wyboru dwa tryby gry – single i multiplayer. Dzisiaj niewiele można powiedzieć o rozgrywce przeciwko innym graczom. Ze względu na trwające testy beta, chętnych było zbyt mało, aby można było rozegrać odpowiednią ilość partii, umożliwiających ocenę tego elementu. Więcej można powiedzieć o trybie dla pojedynczego zawodnika, w którego skład wchodzi kilka kampanii fabularnych. Linia fabularna nie jest tu może najistotniejsza, jednak uzależnienie charakteru poszczególnych potyczek od opowiadanej historii znacznie urozmaica rozgrywkę przeciwko sztucznej inteligencji. Ponadto nie można powiedzieć złego słowa o optymalizacji poziomu trudności kampanii fabularnych – początkowe misje są stosunkowo proste i pozwalają lepiej zapoznać się z regułami, natomiast kolejne wymagają opracowania lepszej strategii i dokładnego przemyślenia każdego następnego ruchu. Dzięki temu tryb dla jednego gracza prędko się nie znudzi, szczególnie biorąc pod uwagę ilość przygotowanych dotychczas misji. Co więcej, w menu gry już teraz znajduje się nieaktywna zakładka „Misji specjalnych”, co zapowiada jeszcze więcej rozrywki w finalnej wersji „Earthcore”.

Obrazek

Och, jak pięknie, czyli co nieco o zaletach

Oprócz oryginalnej mechaniki oraz nietuzinkowego systemu craftingu, „Shattered Elements” zachęca także innymi elementami. Przede wszystkim, starcia są niezwykle dynamiczne, a jednocześnie wymagają włożenia w nie całkiem sporo wysiłku intelektualnego. Każdy ruch musi być przemyślany, bo liczy się nie tylko wybór wykładanej karty, ale także miejsce jej wyłożenia oraz sprytne wykorzystanie dostępnych umiejętności. Z drugiej strony, grając przeciwko sztucznej inteligencji, mimo czasu potrzebnego do namysłu, nie zdarzają się przeciągające się potyczki, bowiem zwykle wystarczy kilka rund na zakończenie walki.

Ogromną zaletą prezentowanej gry karcianej jest jej oprawa wizualna – nie można jej nic zarzucić. Wykorzystane ilustracje dostarczają bardzo pozytywnych wrażeń estetycznych, co znacznie uprzyjemnia rozgrywkę.

Nie ma róży bez kolców, czyli wady „Earthcore: Shattered Elements”

Dzieło wrocławskiego studia, mimo ogromnego potencjału, nie wszystkim zapewne przypadnie do gustu. Dla bardziej wrażliwego ucha oprawa dźwiękowa gry może okazać się męcząca. Muzyka nie jest zła, jednak pozostałe odgłosy (chociażby te towarzyszące „klikaniu” w ekran) potrafią zirytować. Ponadto gra wydaje się być nieco… zamerykanizowana. Razić może zbytnia patetyczność rozgrywki oraz odrobinę kiczowate efekty (szczególnie przy wygraniu/przegraniu potyczki), które kojarzyć się mogą z przerysowaniem typowym dla amerykańskich filmów. Są to jednak aspekty typowo kosmetyczne, które na pewno nie każdemu będą przeszkadzać.

Za niedociągnięcie w tej grze można uznać tutorial rozpoczynający całą przygodę – jest mało dokładny, przez co pierwsze chwile mogą wydawać się nieco niejasne. Na szczęście rozgrywka jest dosyć intuicyjna i nawet bez dokładnych instrukcji szybko da się zrozumieć, co i jak działa.

Obrazek

Ta dam!, czyli podsumowanie

Patrząc na wersję beta „Earthcore: Shattered Elements”, niewiele jej można zarzucić. Biorąc pod uwagę aktualizacje, które pojawiały się regularnie nawet w fazie testów, można przypuszczać, że większość błędów w wersji finalnej zostanie zlikwidowana. Nie ma zatem sensu wymienianie ich. Szczególnie, jeśli karcianka tak bardzo wybija się pod względem pomysłu i sposobu jego realizacji. Dzięki temu można wróżyć jej sporą szansę na sukces. Być może nie powinna ona konkurować z grami typu „Hearthstone” czy „Magic: The Gathering”, jednakże nie musi tego robić, bo prezentuje nowatorskie podejście do tematu. Teraz pozostaje tylko czekać na wersję finalną gry, mając nadzieję, że twórcy w 100% wykorzystają jej potencjał. Jak do tej pory Tequila Games udowadnia, że Polak potrafi.

Dyskusja