Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Przegląd Końca Świata 3. Blackout” – recenzja

Kurz po wydarzeniach z ostatniej książki nie zdążył jeszcze opaść, ale ekipa blogerów z Przeglądu Końca Świata nie będzie miała czasu na odpoczynek. Niedawne odkrycia sprawiają, że dziennikarze stają się nie tylko celem tajemniczych spiskowców, lecz ich życie może być też istotne dla walki z wirusem, który opanował świat. Jak to się jednak zaczęło?

Rozpylenie w atmosferze środków mających zapobiegać grypie zapoczątkowało reakcję łańcuchową, która sprawiła, że zarażeniu, powstałym na skutek pechowego ciągu wydarzeń, wirusem uległo całe społeczeństwo. Dopóki nosiciel żyje, drobnoustrój nie wyrządza mu żadnej krzywdy, jednak po śmierci przejmuje władzę nad jego organizmem. Zmarli powstają, by zarażać innych i posilać się ich ciałami. Po wielu latach walki z zombie sytuacja została unormowana na tyle, że przeciętny człowiek, mimo że żyje w strachu przed innymi przedstawicielami gatunku, może egzystować w zamkniętych i ściśle strzeżonych miastach. Odrodziły się instytucje społeczne, rząd i większość infrastruktury. Również Internet przeżywa rozkwit, jak nigdy dotąd, gdyż ludzkość, bojąca się bezpośrednich kontaktów, jest dla niego idealnym gruntem. Blogerzy-dziennikarze często zyskują rangę gwiazd, których poczynania śledzą miliony fanów.

Jednym z zatrudniających ich portali jest Przegląd Końca Świata. Jego przedstawiciele wplątali się w aferę rządową na najwyższych szczeblach. Ostatecznie kosztowało to życie Georgii Mason – siostry Shauna Masona – która wraz z nim stworzyła tę niezwykle popularną obecnie stronę. Śmierć siostry popchnęła głównego bohatera ku drastycznym działaniom, które ujawniły, że odkryty spisek był tylko wierzchołkiem góry lodowej. Od tego momentu każda zaangażowana w sprawę osoba stawała się celem elit rządzących krajem. W trzecim i ostatnim tomie Shaun będzie musiał sprostać niewykonalnym wręcz zadaniom. Niespodziewany wybuch epidemii, który pochłonął życie niemal wszystkich mieszkańców Florydy, okazuje się tylko kolejnym elementem spisku. Postępująca fala zachorowań ma na celu zatuszowanie odkryć zbuntowanych dziennikarzy i ujawnienie miejsca ich pobytu. Shaun dałby sobie radę z chmarami przenoszących chorobę komarów, jednak nie wiadomo, jak wpłynie na niego pojawianie się w okolicy klona jego zmarłej siostry. Od jej tragicznej śmierci mężczyzna przeżywał załamanie nerwowe, połączone z halucynacjami i wieloma innymi schorzeniami psychicznymi. Dla przeciętnej osoby byłyby one sporą niedogodnością, jednak w przypadku kogoś, kto na co dzień zawodowo posługuje się bronią i od czyich decyzji zależy życie całego zespołu, stanowią mieszankę wybuchową. Ktoś na najwyższych szczeblach władzy najwidoczniej dobrze o tym wie. A wiedza jest najpotężniejszą bronią.

Najnowszy tom trylogii stworzonej przez Mirę Grant, wielokrotnie nagradzaną za swoje teksty młodą autorkę, śladem poprzedników niesie sporo akcji, pewną dozę teorii spiskowych oraz rozterek moralnych. Bohaterowie będą musieli podejmować trudniejsze decyzje niż kiedykolwiek. Od ich werdyktu będzie zależało życie i zdrowie wielu osób, jednak niemal cały świat uprze się, by udowodnić, że za wszystko trzeba zapłacić. I to drogo.

„Blackout” stanowi ciekawe zamknięcie historii zapoczątkowanej powieścią „Feed”. Co prawda autorce nie udało się uniknąć pewnych niewygodnych kwestii (nie chcąc psuć lektury, podpowiem tylko, że mają one wiele wspólnego z klonowaniem), które do bardzo konsekwentnego i przemyślanego do tej pory świata wprowadzają pewną dozę mniej wiarygodnej fantastyki. Zastosowanie rozwiązań typu deus ex machina razi w przypadku tej historii i jest chyba jedynym elementem kojarzącym się z ziarenkiem piasku w trybach dobrze pracującego mechanizmu. Troszkę szkoda, gdyż prócz tego trudno byłoby znaleźć jakiekolwiek niespójności czy niekonsekwentne rozwiązania fabularne.

Styl autorki nie przynosi jej ujmy i mimo że może nie jest szczególnie kwiecisty i przepełniony metaforami, to w idealny sposób nadaje się do opisu okrutnego i bezdusznego świata po zagładzie. Książka przedstawia losy blogerów, młodych ludzi, którzy jeszcze nie znaleźli swojego miejsca na ziemi, przez co sposób prowadzenia opowieści zyskuje na wiarygodności. Szybkość i zwartość treści są tutaj podstawą, choć w ostatnim tomie nie udało się autorce uniknąć pewnych powtórzeń. Całość podkreślona jest przez dobre polskie tłumaczenie Agnieszki Brodzik.

W efekcie „Blackout” jest ciekawym zwieńczeniem trylogii i, o ile pominiemy niektóre drobne mankamenty i uznamy je raczej za niedogodności, jedyną wadę stanowić będzie wątek klonowania, lekko zaburzający charakter opowieści. Dlatego trzeci tom na pewno trochę traci na jakości w stosunku do poprzednich części, jednak wartka akcja i moralne wybory głównych bohaterów nadrabiają tę stratę i powodują, że warto przeczytać zakończenie całej historii. Polecam chronologiczne zapoznawanie się z dziełami Miry Grant, gdyż sama trzecia część może okazać się nie do końca zrozumiała.

Ocena: 4/5

Dyskusja