Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Słońce i Księżyc”. Recenzja gry

Słońce i Księżyc od tysiącleci uchodziły za bóstwa dające nam życie i energię. Ich fazy wyznaczały nie tylko naturalne pory roku, lecz również definiowały ludzki kalendarz, warunkując tryb życia. W niektórych kulturach wierzono, że Słońce zachodząc umiera, a następnego dnia rodzi się kolejne.

„O obrotach ciał niebieskich”, czyli jak to działa?

„Słońce i Księżyc” to gra karciana, w której uczestnicy będą musieli wykazać się logiką i umiejętnym planowaniem swoich ruchów. W jej skład wchodzi po dwadzieścia dziewięć odpowiednio ponumerowanych kart Słońca i Księżyca, po pięć kart zaćmienia obu ciał niebieskich oraz po trzy żetony dla każdego z nich. Na początku rozgrywki tasuje się wszystkie karty i rozdaje graczom po pięć. Pozostałe utworzą stos na środku stołu. W swojej turze należy wykonać jedną z dwóch akcji:

– dołożyć kartę do jednego z dwóch rzędów – Słońca albo Księżyca, które będą znajdowały się przed każdym z graczy, wedle rosnących wartości. Niestety ograniczenie jest takie, że można je dołożyć tylko na początku lub na końcu odpowiedniego rzędu – nie wolno umieszczać nic pomiędzy już znajdującymi się na stole elementami. Jeśli nie da rady dołożyć karty do swoich układów, kładziemy ją we właściwym miejscu, u któregoś z przeciwników. Taki ruch może mu pomóc, ale dobrze przemyślany może też zaszkodzić. Jeśli jednak nasze karty nie pasują nigdzie, usuwamy na stos oba nasze rzędy oraz tracimy całą rękę, po czym dociągamy pięć nowych kart;

– usunąć jeden lub oba rzędy naszych kart. Jest to możliwe, jeśli są one złożone z ciągu przynajmniej pięciu ułożonych rosnąco liczb, nieprzerwanych przez kartę zaćmienia. Każda usunięta w ten sposób karta da nam punkt na koniec gry.

Jeśli po wykonaniu swojego ruchu gracz nie posiada już żadnej karty, dobiera pięć nowych ze stosu. W przypadku, gdy na obrazku, który umieszcza się na stole, znajduje się zwierzę (najczęściej są to ptaki, motyle lub nietoperze), należy w tej samej turze dołożyć kolejną kartę. Odpowiednie użycie symboli może być kluczem do zwycięstwa lub prowadzić prosto ku porażce.

Obrazek

Wyjątkowe są również wcześniej wymienione karty zaćmienia – można umieścić je na już wcześniej położonym elemencie, przerywając konkurentowi (lub sobie, lecz byłoby to dość specyficzne, aczkolwiek czasami wymagane strategicznie rozwiązanie) rządek. Na nich znowu można położyć nową kartę, jednak musi ona pasować do znajdujących się na lewo i prawo od niej tak, by ciąg liczbowy nadal nie wykazywał błędów.
Gra kończy się wraz z użyciem ostatniej karty z rąk graczy, po czym następuje faza liczenia punktów. Każda karta Słońca lub Księżyca, którą udało się zebrać, daje jeden punkt. Natomiast każda w nieukończonych rzędach leżących na stole zamieni się w punkt ujemny.

Jest to wariant gry dla trzech osób. W trakcie rozgrywki czteroosobowej, łączymy siły z osobą siedzącą naprzeciwko i razem będziemy układali po jednym rządku dla Słońca i Księżyca. Jeśli jeden z graczy zostaje pozbawiony możliwości ruchu, jego partner również musi odrzucić rękę i oboje tracą wcześniej ułożone rzędy.

Kto ma fazy, a kto zachodzi?

„Słońce i Księżyc” to gra zaprojektowana przez Jacquesa Zeimeta, twórcę świetnego tytułu „Duuuszki” oraz troszkę mniej udanego „Karaluszek kłamczuszek”. Tym razem autor stanął na wysokości zadania i zaproponował grę logiczną, która łączy prostotę z koniecznością umiejętnego zarządzania ograniczonymi zasobami, by w możliwie najkrótszym czasie zyskać przewagę nad oponentami. Nawet jeśli dysponujemy zaledwie pięcioma kartami, widząc kolejne ruchy na planszy wszystkich uczestników, możemy opracować plan narobienia możliwie największych szkód przeciwnikom, jednocześnie starając się ukończyć własne rzędy. Łatwo przyswajalne zasady powodują, że nawet dzieci nie powinny mieć problemu z ich zrozumieniem, natomiast konieczność umiejętnego wykorzystania elementów może zaciekawić dorosłych.

Obrazek

Całość podkreślona jest przez świetną oprawę graficzną, która w estetyczny sposób łączy prostotę z ciekawym pomysłem. Gustownie wykonane karty cieszą oko i w przemyślany sposób, już umieszczone na stole dają niemal efekt filmowy. Niemiecki grafik Johann Rüttinger spisał się na medal, tworząc rewelacyjny klimat, który powinien zaspokoić gusta nawet znawców sztuki.

W ten sposób otrzymujemy prostą, aczkolwiek wciągającą grę, która dzięki konieczności wysilenia szarych komórek i sporej interakcji przyniesie dużą dozę rozrywki w niemal każdym towarzystwie. Wszystko to w pięknej oprawie i za niewygórowaną cenę, więc czego chcieć więcej?

Dyskusja