Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bajki dla nikogo – recenzja: „Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci”

Bajki kojarzą się przede wszystkim z klasykami literatury, o których każdy uczył się na zajęciach z języka polskiego. Wraz ze wzrostem mody na czytanie, współcześni autorzy zaczęli tworzyć własne zbiory bajek, wychodząc tym samym z zamiarem zniwelowania prymitywnego podejścia czytelników do tego gatunku literackiego – w Polsce najchętniej czytana jest klasyka bajek i baśni.

„Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci” to opowieści nie do końca dla najmłodszych. Owszem, jest wiele ciekawych propozycji, takich jak „Bajka o jednorożcu”, jednak spora liczba tekstów z tego zbioru może po prostu przestraszyć dzieci, które z reguły mają o wiele bujniejszą wyobraźnię niż dorośli. Łącznie „Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci” zawierają 19 tekstów Marceliny Kosińskiej.

Zbiór ten nie pozwala na jednoznaczne ustosunkowanie się do całości, gdyż czytając wszystkie bajki od początku do końca, spotkamy zarówno bardzo błahe i przewidywalne teksty, jak i – przeciwnie – intrygujące i skłaniające do refleksji. Przykładowo, pierwszą bajką, jaką napotkamy po otwarciu książki jest „Książę i wampirzyca”. Na samym początku historia zniechęca do zaglądania na kolejne strony i wymusza wyrzuty sumienia za stracone pieniądze. Warto jednak z nadzieją kontynuować lekturę, bo w następnej bajce, pt. „Tajemniczy pokój”, autorka zaczyna odbudowywać swoje dobre imię i będzie bronić swojej twórczości w dalszych tekstach.

Pomimo tego, że książką można delektować się przez kilka wieczorów – rozkładając sobie po kilka bajek przed snem – przeczytamy wszystkie „Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci” za pierwszym razem. Marcelina Kosińska w ciekawy sposób skonstruowała cały zbiór. Wiele tekstów jest strasznych i wywołałoby gęsią skórkę na niejednym dorosłym ciele, inne, z racji dobrego zakończenia oraz obecności morału, są pisane niemal na wzór klasycznych bajkopisarzy. Ogólnie teksty są na bardzo wysokim poziomie, jednak rodzi się pytanie, dlaczego niektóre odznaczają się makabrą, a inne nie. Dlatego można zarzucić autorce brak konsekwencji w spójności treści bajek z tytułem zbioru.

Skupmy się jednak na strasznych bajkach z książki. W każdej realizowany jest jeden schemat: najpierw zostajemy wprowadzeni do samego świata, co odbywa się oczywiście przez użycie znanej, przestarzałej frazy: „Dawno, dawno temu”. Po tym wers po wersie rozwija się akcja, aż w końcu, w punkcie kulminacyjnym, dochodzi do pojawienia się elementu rodem z horroru, zazwyczaj jest to jakiś stwór. W wielu bajkach ostatecznie dochodzi do nieszczęśliwego zakończenia, jednak niektóre teksty kończą się niedomówieniem – czytelnik nie wie, co ostatecznie się stało, dalsze losy pozostają tajemnicą.

Wiele tekstów można uznać raczej za smutne aniżeli straszne. Autorka bardziej skupia się na pouczaniu odbiorców, przestrzeganiu ich przed określonym postępowaniem. Strach schodzi na drugi plan, jest tylko narzędziem do wywołania smutku, a następnie pobudzenia do refleksji. Dodatkowo bohaterami bajek są fantastyczne postaci spotkane na stronach zbiorów mitów i legend, m.in. skrzaty oraz jednorożec, które nie do końca wzbudzają u czytelnika przerażenie. W książce znajdziemy także stworzenia wymyślone przez autorkę, np. Starego Dziada.

Treść „Strasznych bajek dla niegrzecznych dzieci” jest okraszona prostymi, wręcz dziecięcymi, rysunkami. Ogólnie cała estetyka książki jest mroczna – czarna okładka, na której widać dzieci wyłaniające się spod kołdry. Taka stylizacja może wywołać lęk. Dopełnieniem strasznego wyrazu jest stylizacja czcionki tytułu. Poza tym szkice w środku książki wykonane są ołówkiem lub węglem, co sprawia, że całość pod względem estetycznym jest spójna.

Reasumując, „Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci” to dobra propozycja dla dorosłych. Niestety większość bajek jest za straszna dla najmłodszych. Przerażający jest sposób, w jaki autorka prowadzi czytelnika do morału. Zazwyczaj w swoich tekstach dopuszcza się ona mrocznej brutalności. Marcelinie Kosińskiej należy się pochwała za sam pomysł, który jednak podupadł w drodze realizacji.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja