Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Od króla do kuchty. Et vice versa? – recenzja książki pt. „Pół króla”

Umiera król, a wraz z nim dziedzic tronu, następcą nieoczekiwanie zostaje kaleka, zaś berło przejmuje uzurpator. Imć Abercrombie po świetlanym sukcesie „Pierwszego prawa” i trzech niecyklicznych powieści osadzonych w tym samym świecie, postanowił zwrócić swoje pióro w stronę zupełnie innego odbiorcy. Nowa opowieść to oklepany schemat z nietuzinkowym sercem, sprawiająca, że mimowolnie obstawiamy zakończenia – a cały nurt fabuły li tylko nas w tym utwierdza – jednak finał okazuje się wcale wstrząsający. Aczkolwiek zwroty akcji, subtelnie mogły zasiać w czytelniku ziarno wątpliwości, odnośnie pozornie przewidywalnego końca.

Przejście z prozy na wskroś przesiąkniętej brutalnością i nierzadko lejącą się krwią, do literatury, skierowanej raczej do młodzieży, bynajmniej proste być nie mogło. Paradoksalnie jednak samemu autorowi przyszło to niezwykle zręcznie. Potrafił scalić historię zupełnie inną od tych przedstawionych we wcześniejszych dziełach. Opowieść opisuje bowiem losy pewnego chłopca od dziecka obarczonego specyficzną słabością. I choć pozornie odnalazł on dla siebie miejsce w okrutnym świecie, w jednej chwili cały jego świat zawalił się, a kolejne tragiczne wydarzenia spadają na niego niczym lawina. Jednakowoż pełna otoczka – mylnie na pierwszy rzut oka sztampowa – nie przedstawia de facto scen bardziej krwawych niż te, które swobodnie serwują filmy i programy młodzieżowe. Naturalnie sama wartość przebija wspomniane media nie tylko filozofią świata, wewnętrznymi przeżyciami głównego bohatera czy moralnością, po prostu Joe Abercrombie wyłożył przysłowiową kawę na ławę i nie bał się wyjaśnić wszystkiego, najklarowniej, jak tylko mógł. A efekt finalny mówi sam za siebie.

Jeśli chodzi o strukturę, na księgarnianych półkach nie trudno znaleźć pozycje mniej lub bardziej podobne do „Pół króla”. Odkryciem Ameryki przez pisarza zatem nie było wykreowanie bohatera-nieudacznika, tracącego swoje dziedzictwo i przez serię niefortunnych wydarzeń, dążącego do własnego przeznaczenia. Natomiast Abercrombie nadrobił swój nowy fenomen, może nie tyle barwną i elastyczną narracją, co wyważonym budowaniem napięcia, które niemal z każdym finałem rozdziału, pozostawia czytelnikowi swoisty niedosyt, sprawiający, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kwintesencją powieści okazuje się jednak fakt, iż dopiero po jej skończeniu, zdajemy sobie sprawę, że autor dokonał parafrazy czegoś, co dobrze znamy, a dodał do tego własne przemyślenia, rozwiązanie i wizję, stanowiące – bądź co bądź – bramę do czegoś znacznie ambitniejszego, czekającego na czytelników w zbliżających się kontynuacjach.

Powieść jest lekka, i co do tego nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości, ale dopiero po przeczytaniu i głębszej analizie, można doszukiwać się czegoś istotniejszego, pokazującego, że chociaż opowieść w dużej mierze i treści skierowana jest do młodszego czytelnika, sprawa ma się zupełnie inaczej odnośnie przesłania, a pointa objawia się na wielu płaszczyznach – może być zarówno gorzka, jak i słodka.

Reasumując, trafnym spostrzeżeniem na drugie oblicze pozornie młodzieżowej powiastki fantasy, jest stwierdzenie, iż wcale nie objawia się przed czytelnikiem tak błaho oraz infantylnie, jakby to wynikało z samej promocji. Dość niespotykanym meritum książki jest jego ukrycie, nadanie mu walorów odmiennych od tych, często na siłę pchających się na pierwszy plan, w „Pół króla” jest wręcz odwrotnie. Treść jest klarowna i przejrzysta, postacie są średnio skomplikowane, fabuła – acz wielowarstwowo – nie sprawia kłopotów w postrzeganiu jej, natomiast problematyka pochopnie wydaje się prosta w odbiorze, i tu, zaczynają się schody. Otóż morał – a właściwie morały – są bardziej głębokie, alegoryczne, zaś w swej niewinnej postaci, trudne w całości do odebrania. Dlatego – w przypadku owej powieści – największą przyjemność może przynieść nie samo czytanie, lecz analiza przedstawionej treści.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja