Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Smok czy Skorpion? – recenzja „Łez Diabła”

Ziemia niedalekiej przyszłości nie jest taka jaką znamy. Nie ma na niej wojen. Nie ma na niej przestępstw i kryzysów. Nie ma na niej nieszczęścia. Są tylko Łzy Diabła. Łzy nad utraconym bezpowrotnie złem. Jednak Ziemia ma swoich wojowników, bez których skończyłoby się życie człowieka na tej planecie. Idylliczny „lek na wszystko” znajduje się na odległej planecie Dżahan, na której potężne mocarstwa toną w sieciach wewnętrznych intryg, licznych wojnach domowych i najazdach sąsiadów. To właśnie stamtąd wojownicy Ziemi – w zamian za nowoczesną technologię – sprowadzają cudownie narkotyczny specyfik.

Magdalena Kozak z fachowością i doświadczeniem stworzyła dzieło na miarę bodaj „Achai” albo „Pana Lodowego Ogrodu”, przedstawiając czytelnikowi dwie pozornie obce względem siebie linie fabularne. Po jednej stronie mamy szlachetnego księcia ruszającego, według wielopokoleniowej tradycji, na wojnę z niesfornym księstwem; po drugiej poznajemy człowieka chorego na amnezję, pnącego się po szczeblach partyzanckiej drabiny, dzięki podejrzanym zdolnościom i wielkim ambicjom. Utwór ów pozawala nam dostrzec wyrazisty kontrast żywcem wydarty z „Księcia i żebraka”, wystawiając dwie skrajne strony medalu rebelianckiej wojny. Zastosowany przez autorkę zabieg stawia zatem czytelnika w trudnej sytuacji, jako że w obu wariantach zachowane są szlachetne pobudki, wartości i, przede wszystkim, racje. Aczkolwiek finał powieści, przyprawiający o istne ciarki, rozwiązuje zmyślną plątaninę faktów i sprowadza oba nurty fabuły do jednego, zgrabnego konsensusu.

„Łzy Diabła” to książka niewątpliwie emocjonująca i druzgocząco przekonująca swą wariacją na temat arabskiej kultury wkomponowanej w idealnie wykreowaną rzeczywistość. Każda strona ocieka ołowianym klimatem, przynoszącym na myśl „Czarne Złoto” – sparafrazowaną wizję egzotycznej krainy pustyń, gdzie rolę tubylców odgrywają Dżahanie, a żądnych ropy naftowej (czarsu – surowych, nieprzeobrażonych Łez Diabła) nowoczesnych Amerykanów – Obcy, czyli Ziemianie. Pisarska fantasmagoria pani Kozak przechodzi wielokrotnie w efektowne zwroty akcji, chwalebne zwycięstwa, poprzedzone niepoprawnymi planami czy oniemiające poznanie prawdy, nadające treści postać wartkiej rzeki, porywającej czytelnika do ostatnich rozdziałów, tak przewrotnych, że czasem ma się wrażenie, jakby wydarzenia na planecie Dżahan były melancholijną, a zarazem bohaterską modyfikacją „Gry o tron”.

Istnym majstersztykiem w wykonaniu pisarki była kreacja bohaterów – różnorodnych, barwnych, niejednolicie charyzmatycznych, zawziętych, jednym słowem – wyrazistych. Ciekawym dodatkiem do palety nieszablonowych postaci okazał się fakt, iż każdy z nich posiadał swoistą mentalność, odróżniającą go od innych. Każdy bohater miał historię, która uwarunkowała nie tylko jego przekonania, ale i sugestie, na jakie był podatny, a także sprawiła, że działał podług wyznaczonych idei. W tym przypadku szczególnie warto zwrócić uwagę na Znajdę i Amniata, odgrywających bardzo fantazyjne role w wymyślnie skonstruowanym teatrze Magdaleny Kozak.

Literatka tworząc powieść, pragnęła przelać na papier to, co przeżyła i to, co działo się wokół niej podczas misji wojskowej. Nie powinno zatem dziwić, że wcale często ciężka militarna specyfika opowieści staje się już nie tyle tłem, co wiodącym prym pierwszym planem, owocującym od czasu do czasu przerywnikami na temat bezwzględnej polityki bądź spraw cokolwiek życiowych. Alegoria tamtejszego, krzykliwego świata zobrazowuje wszystkie oblicza wojny – od krwawego, przez pełnego trudnych wyborów, na żmudnym kończąc.

„Łzy Diabła” to dzieło o losach buńczucznej młodzieńczej brawury wystawionej na działania wojny, która z każdym następnym krokiem, uświadamia, że prawdziwe życie potrafi dać solidnego kopa i posłać ze szczytu na samo dno. Pełne jest wrogów i przyjaciół, dążących po trupach do celu, gdzie może być miejsce tylko dla jednego.

Ocena: 5/5

Dyskusja