Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Literacka podróż w czasie i przestrzeni – recenzja audiobooka „Mój przyjaciel Kaligula”

Gdybym miała określić wydany przez Bibliotekę Akustyczną audiobook ze zbiorem opowiadań Jacka Piekary „Mój przyjaciel Kaligula” jednym słowem, powiedziałabym: “różnorodność”. Zróżnicowana tematyka, język, styl, nastrój, bohaterowie, mnogość różnorodnych światów przedstawionych, wreszcie następujące naprzemiennie, wyraźnie różniące się między sobą i łatwo rozpoznawalne głosy czterech lektorów.

Wszystkie światy Jacka Piekary

Piekara zabiera swoich czytelników w podróż po mnóstwie całkowicie odmiennych światów – od starożytnego Rzymu, poprzez alternatywne wizje mocarstwowej Rzeczpospolitej i odległe galaktyki, aż po specyficzne kreacje zaświatów. Akcja każdego z opowiadań rozgrywa się w innym świecie przedstawionym, z których wszystkie łączą cechy wspólne – świetny sposób wykreowania, wiarygodność, autentyczność i niepowtarzalny klimat. Wraz ze zmienianiem się głosów lektorów, czytelnik teleportuje się z jednego świata do innego. Przeskoki te są gwałtowne i spektakularne, dzięki czemu każdy kolejny tekst już od pierwszych słów przykuwa uwagę, powoduje niesłabnące zainteresowanie odbiorcy. Dzięki temu trudno oderwać się od wsłuchiwania w następną i następną opowieść.

Zbiór podzielony został na cztery części, a w każdej z nich znalazły się cztery (lub trzy w przypadku ostatniej) utwory powiązane tematycznie. Wszystkie jednak łączą się w spójną, logiczną i w pewien sposób korespondującą ze sobą całość. Mimo swojej różnorodności mają pewne cechy wspólne – pesymistyczny (nawet w przypadku tekstów utrzymanych raczej w humorystycznym stylu) nastrój, jakąś dozę mocno specyficznego mroku, przygnębiającą, przytłaczającą refleksyjność. Taka konstrukcja wydaje się ciekawym rozwiązaniem i znacząco wpływa na jakość odbioru książki jako całości.

Piekara po raz kolejny udowadnia, że nie jest pisarzem zamkniętym w jednym nurcie i nie boi się nowych wyzwań, potrafi pisać na wiele różnorodnych tematów. Autor porusza problematykę trudną, kontrowersyjną, śliską – jak historia, religia czy polityka – i robi to w sposób odważny, zdecydowany, konsekwentny. Nie zawsze zgadzam się z przedstawianą przez niego perspektywą. Ale wcale nie muszę. Owszem, jest ona często niepoprawna politycznie, mizoginiczna. Nie zamierzam jednak prowadzić z Piekarą dyskusji ideologicznych, bo nie taka jest moja rola. To, co zaprezentował w swoim zbiorze, jest po prostu dobrze napisane – dobre warsztatowo, konsekwentnie prezentowane i układające się w harmonijną całość.

Język – narzędzie kreacji

Słuchając opowiadań Piekary, można nie tylko wyruszyć w podróż po wielu rozmaitych światach, ale również napawać się językiem i walorami intertekstualnymi. W niemal każdym tekście uważny słuchacz wyłapie mnóstwo (różnorodnych, a jakże!) nawiązań – historycznych, literackich i kulturowych, od klasyki literatury po współczesną popkulturę.

Nie brak tu naturalistycznych opisów, brutalnych realiów, filozoficznych rozważań, głębokich analiz psychologicznych ani zmysłowej erotyki. Opowiadaniom – mimo iż najczęściej poruszają dość ciężką tematykę – nie brakuje humoru. Dobrego, błyskotliwego i inteligentnego, co ciekawe – autor poważył się nawet na autotematyzm, pewną dozę autoironii, czym zaskarbił sobie moją sympatię.

Kontrowersyjne wydało mi się jednak dołączone do zbioru posłowie. Z jednej strony zamieszczenie przez autora osobistego komentarza do każdego tekstu, co pomaga w interpretacji i pozwala czytelnikowi spojrzeć na opowiadania z innej perspektywy, to ciekawy pomysł. Z drugiej jednak wypowiedzi Piekary brzmią bardzo autorytarnie, nieskromnie i egocentrycznie, żeby nie powiedzieć kolokwialnie – bucersko. Takie posłowie – choć z samej idei interesujące – w pewnym stopniu psuje radość lektury, niszczy doskonałe wrażenie, z którym pozostawiły czytelnika same utwory. Stąd mój wniosek – Piekara powinien skupić się na pisaniu literatury, bo to wychodzi mu świetnie, a zrezygnować z załączania do swojej prozy własnego mędrkowania.

Słowo pisane – słowo czytane

Dodatkowym – bardzo istotnym – walorem audiobooka jest udział doskonałych lektorów. Zmieniające się głosy – każdy charakterystyczny, o innej barwie i innym sposobie modulacji – to kolejny czynnik przykuwający uwagę i urozmaicający wędrówkę od jednego tekstu do następnego. Trzech spośród czterech czytających panów – Janusza Zadury, Leszka Filipowicza i Tomasza Sobczaka – słucha się bardzo przyjemnie, choć ich głosy powtarzają się we wszystkich czterech częściach zbioru, za każdym razem brzmią inaczej, dopasowują się do nastrojów poszczególnych utworów, oddają specyfikę poszczególnych bohaterów. Rozczarował mnie jedynie Jakub Wieczorek, którego głos wydał mi się monotonny i bezbarwny, a sposób czytania sztuczny – najprawdopodobniej przez irytującą manierę lektora, być może jest to jednak wyłącznie subiektywne wrażenie, gdyż większość słuchaczy ceni i zwykle chwali Wieczorka.

Także oprawa przemawia na rzecz wydania Biblioteki Akustycznej. Intrygująca, ale nieprzekombinowana. Niepokojąca grafika doskonale harmonizuje z ogólnym nastrojem zbioru. Plusem jest również skromna, oszczędna i estetyczna typografia.

Reasumując, „Mój przyjaciel Kaligula” nie jest audiobookiem przeznaczonym do słuchania przy sprzątaniu czy podczas jazdy samochodem. Wymaga uważnego zagłębienia się, skupienia i odpowiedniego nastroju. Cisza, spokój i dłuższa chwila wolnego czasu to jedyne warunki, w których da się czerpać z wysłuchania tej książki pełną przyjemność. Zbiór Piekary – właśnie z uwagi na różnorodność zawartych w nim tekstów – powinien przyciągnąć uwagę każdego miłośnika fantastyki, bez względu na preferowane nurty i gatunki literackie. Zadowolone powinny być także zarówno osoby poszukujące lektury rozrywkowej – te skupią się na samych opowieściach, światach przedstawionych i bohaterach, nie wnikając w „drugie dno” czy rozważania filozoficzno-społeczne – jak i czytelnicy wyrobieni, bardziej wymagający. Nie polecam wyłącznie tym, których styl Jacka Piekary irytuje z zasady – gdyż jest to zbiór w pewnym sensie sztandarowy dla tego autora, gromadzący wszystkie charakterystyczne cechy jego pisarstwa.

Ocena: 4/5

Dyskusja