Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pamiętaj o śmierci – recenzja „Memento Mori. Prawdziwe śmierci przypadki”

Stare powiedzenie mówi, że tylko dwie rzeczy są w życiu pewne: śmierć i podatki. O tym drugim jeszcze nikt nie napisał ciekawej książki (chociaż pewne interesujące fragmenty można znaleźć w prozie zmarłego niedawno Terry’ego Pratchetta), ale o tej pierwszej kilka świetnych powieści już powstało (patrz: znów Terry Pratchett).
„Memento Mori. Prawdziwe śmierci przypadki” Tomasza Specyała również traktuje o śmierci i to w dość specyficzny sposób.

Prawdziwe śmierci przypadki

Książka Specyała jest tak naprawdę zbiorem przedwojennych wycinków prasowych, w których opisywano osobliwe przypadki zgonów. Ówczesna prasa bardzo często rozpisywała się o różnych rodzajach śmierci, niejednokrotnie nie szczędząc czytelnikom drastycznych szczegółów. Niektóre śmieszne, niektóre straszne, są świadectwem tamtych czasów i nieustającej fascynacji śmiercią.

Autor podzielił swoją książkę na kilkanaście podrozdziałów poświęcając każdy z nich jednemu ze sposobów zejścia z tego świata (przykładowo „Na udeptanej ziemi” mówi o zgonach w wyniku przeróżnych pojedynków, „Zabawy dziecięce” to z kolei przypadki śmierci dzieci). Jest fragment mówiący o nieudanych egzekucjach, o potędze żywiołów, o samobójstwach, śmierci na scenie, w wyniku nadużywania alkoholu czy jedzenia.

Przy każdym opisie znajduje się miejsce i data zdarzenia, a są to wycinki prasowe z całego świata. Szkoda tylko, że Specyał nie pokusił się o dodanie nazw dzienników, z których korzystał – byłoby to dobre źródło porównawcze i baza do ewentualnych własnych poszukiwań.

Język wpisów w żaden sposób nie został uwspółcześniony – autor zachował archaiczny sposób wypowiedzi, który dzisiejszemu czytelnikowi może wydać się nieco zabawny:
„W Sosnowcu wydarzył się tragiczny wypadek, świadczący wymownie o rozluźnieniu nerwowym wśród powojennej młodzieży. 16-letnia Maria Szulanówna wypiła w celach samobójczych większą ilość kwasu solnego. Do desperackiego kroku popchnęła ją odmowa rodziców, którzy nie chcieli kupić jej nowych pantofelków (…)” (MM, s. 254).

Śmierć nadejdzie jutro

Specyał wspomina we wstępie, że skupił się na opisach niezwykłych zgonów zwyczajnych ludzi, bo niebanalna i wyjątkowa śmierć nie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla ludzi sławnych i znanych. Czytając „Memento mori” nie można ustrzec się porównania do znanej nagrody (czy raczej antynagrody) Darwina, upamiętniającej osoby, które przyczyniły się do przetrwania naszego gatunku w długiej skali czasowej, eliminując swoje geny z puli genów ludzkości w nadzwyczaj idiotyczny sposób.

Wiele z cytowanych przez autora fragmentów jest w swej makabrze śmiesznych, wiele strasznych, ale wszystkie mają wspólną cechę – zmuszają do myślenia nad kruchością i ulotnością życia. Bo nie znamy dnia ani godziny, a tym bardziej sposobu, w jaki opuścimy ten padół łez, bo przecież: „Przypadek wszystkim rządzi. Przypadek przynosi niejednemu człowiekowi szczęście, drugiego zaś pogrąża w rozpaczy bez granic. Przypadek niejednokrotnie przynosi zgon” (MM, s. 146). Ale zamiast się martwić ulotnością życia, poczytajmy o niecodziennych sposobach rozstawania się z nim.

Ocena: 5/5

Dyskusja