Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Poetycki cyberpunk – Recenzja książki „Trylogia Ciągu”

„Trylogia Ciągu” – książka wyjątkowa z wielu powodów – ukazała się w nowej serii wydawnictwa MAG (kusząco zatytułowanej „Artefakty”), w której publikowane mają być wznowienia niesłusznie zapomnianych lub nieszczególnie popularnych w Polsce klasyków fantastyki. Czy znany z rzetelności i wprawy w swej czarodziejskiej wydawniczej sztuce MAG, rzeczywiście wyczarował dla swoich czytelników prawdziwy – nomen omen – artefakt?

Cyberpunk jest nurtem bardzo interesującym, choć niełatwym w odbiorze i nieco już przebrzmiałym. Po jego prekursorze można by się więc spodziewać naprawdę ambitnej pozycji, która przez ostatnich trzydzieści lat nie zestarzała się, nie straciła na aktualności i wciąż będzie potrafiła zachwycić współczesnego czytelnika.

Na „Trylogię Ciągu” składają się trzy powieści (wcześniej wydawane jako odrębne tomy), których akcja rozgrywa się w takiej samej cybernetycznej rzeczywistości, choć każda prezentuje odmienną historię o innym bohaterze i może stanowić zamkniętą całość. „Neuromancer” (zdobywca najważniejszych światowych nagród literackich, m.in. nagrody im. Philipa K. Dicka, Hugo i Nebuli), „Graf Zero” i „Mona Lisa Turbo” doskonale ze sobą harmonizują i równie dobrze wypadają ujęte w ramy jednej, większej opowieści z tego samego uniwersum. Ich cechy wspólne nie kończą się jednak na osadzeniu akcji w spójnie wykreowanym, jednolitym świecie przedstawionym. – Historie odznaczają się także podobną osią fabuły i typem głównego bohatera oraz kierują uwagę czytelnika w stronę podobnej problematyki.

Klasyczna cyberopera

Wszystkie trzy opowieści opierają się na jednym, popularnym, niewyszukanym modelu. Skrzywdzony przez los, w jakimś stopniu spaczony, niespełniony bohater, w wyniku niesprzyjających okoliczności życiowych, szuka szczęścia w przestępczym półświatku, a następnie zostaje wciągnięty w jakąś wielką, korporacyjno-cybernetyczną aferę. Rozwiązania fabularne są proste i dość przewidywalne. Ale czy to źle? Czytelnik lubi przecież schematy. Akcja rwie naprzód tak, że czasem ciężko za nią nadążyć, więc odbiorcy z pewnością nie grozi nuda. Bohaterowie wzbudzają sympatię, a świat przedstawiony przez Gibsona został spójnie i skrupulatnie skonstruowany. Choć współczesnego człowieka może dziwić kierunek, w którym zmierza, spekulowana przecież blisko trzydzieści lat temu, „niedaleka przyszłość” i niektóre rozwiązania technologiczne.

Czy jednak „Trylogia Ciągu” jest jedynie ciekawym kryminałem o wartkiej akcji, dziejącym się w cyberprzestrzeni? Nie, zdecydowanie można odkryć w tej książce coś znacznie głębszego.

Cybernetyczny nadrealizm?

Czytelnik nastawiony wyłącznie na fabułę, może poczuć się zawiedziony i zagubiony. Pomimo szybkiej akcji jest ona w specyficzny sposób chaotyczna – nie każdemu starczy cierpliwości na próby samodzielnego dopowiadania sobie niewyjaśnionych wątków i uzupełniania niedopowiedzeń. Autor rzuca czytelnika in media res, a następnie skacze z jednej sceny w kolejną, co jednocześnie tworzy rodzaj filmowo-komiksowego klimatu, wrażenie „pociętej taśmy” i wprowadza chaos i zamieszanie, co może skonfundować nieobytego z taką strukturą odbiorcę.

Czytając „Trylogię Ciągu” warto skupić się bardziej na formie niż na treści. A to dlatego, że właśnie ona jest tutaj najbardziej unikalnym, intrygującym i przykuwającym uwagę elementem. Twarda fantastyka naukowa w cybernetycznej przestrzeni pisana językiem zbliżonym do prozy poetyckiej? Gibson udowadnia, że takie połączenie jest możliwe i – co więcej – niezwykle interesujące.

Trudno też przejść obojętnie wobec oniryczno-surrealistycznego sposobu kreacji. Akcja wszystkich trzech opowieści jest zawieszona gdzieś pomiędzy światem realnym a wirtualnym, nieustannie balansuje między jawą a snem, sztucznie generowaną rzeczywistością a narkotyczną wizją. Te przeskoki (nie przejścia, a właśnie przeskoki) zostały skonstruowane tak, że czytelnik w pewnym momencie gubi się i przestaje odróżniać to, co realne, od tego, co wirtualne. Daje się pochłonąć płynności świata przedstawionego, traci orientację, zatraca się i tonie w toku narracji…

Quo vadis, homine…?

Cybernetyczne uniwersum Gibsona to nie tylko kolejne fantastyczne uniwersum, będące jedynie polem dla czystej wyobraźni. To spekulowana niedaleka przyszłość, doskonale oddająca obawy i lęki człowieka czasów, w których wirtualna rzeczywistość nagle weszła w sferę publiczną i powoli zaczęła ją dominować, a Internet stał się narzędziem zorganizowanej przestępczości. Problematyka ta wciąż jest aktualna – być może w obecnych czasach, po trzydziestu latach od powstania wizji Gibsona, frapuje jeszcze bardziej.

Świat fantastyczny stał się tutaj świetnym nośnikiem ważnej, spędzającej sen z powiek refleksji. „Czy człowiek z uniwersum Ciągu nadal jest człowiekiem?” – zdaje się pytać Gibson. Tak, jak trudno określić, która rzeczywistość jest tutaj prawdziwa – wirtualna czy pozawirtualna, tak samo trudno ocenić, którzy z bohaterów wciąż jeszcze są prawdziwymi ludźmi, wystarczająco ludzkimi, by jak ludzi ich traktować. Podczas lektury w głowie czytelnika – poruszającego się wśród wszystkich tych modyfikacji, wszczepów, klonów i sztucznie ulepszonych cyberorganizmów – pojawia się uporczywe pytanie o istotę człowieczeństwa.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że MAG po raz kolejny udowodnił, że jest wydawcą solidnym i nie oszczędza na rzecz jakości wydania. Twarda oprawa, wysokiej klasy papier, dobrze zabezpieczony grzbiet, estetyczna oprawa graficzna i typografia, skład i korekta bez zarzutu, a na dokładkę – zakładka w formie eleganckiej tasiemki. Jednym słowem – porządna marka.

„Trylogia Ciągu” to niewątpliwie książka skierowana do specyficznego czytelnika i trudno wróżyć jej spektakularny sukces wśród masowego odbiorcy. Nie każdy odnajdzie się w klimacie tego typu literatury, nie wszystkim będzie odpowiadał charakterystyczny język i nieco ekscentryczny styl autora. Jednak ci, w których gusta Gibson trafia, z pewnością pokochają „Trylogię Ciągu” – dla nich ta książka może okazać się prawdziwym artefaktem!

Ocena: 5/5

Dyskusja