Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Powrót do przyszłości – recenzja książki „Wszyscy na Zanzibarze”

W naturze ludzkiej leży zastanawianie się nad tym, jak będzie wyglądać przyszłość. Gdybanie nad rozwojem techniki, nad rozwojem ludzkości to jeden z fundamentów książek science fiction. Ciekawe – i nieco zabawne – dla dzisiejszego odbiorcy może okazać się poznawanie wizji pisarzy tworzących kilkadziesiąt lat temu. Niejednokrotnie wizji absurdalnych i odbiegających od rzeczywistości, którą znamy. Jakim doświadczeniem okaże się przygoda z książką, której autor wyjątkowo trafnie przewidział, jak będzie wyglądać nasza teraźniejszość? Tego można dowiedzieć się, sięgając po tę powieść.

„Wszyscy na Zanzibarze” to książka należąca do nowej serii Wydawnictwa MAG – „Artefakty”, zbierającej klasykę fantastyki i science fiction. Niektóre z tych pozycji trafiają teraz do Polski po raz pierwszy. Tak samo jest z tą właśnie powieścią, napisaną w 1968 roku, a opisującą rzeczywistość roku 2010. Czytając ją dopiero dzisiaj, czyli 5 lat po wydarzeniach „z przyszłości” przedstawionej przez Brunnera, widzimy, jak bardzo książka zyskuje na znaczeniu. Dystopia ukazana przez autora ziszcza się wokół nas, ukazując nasze realia zaledwie trochę przerysowane i odbite w krzywym zwierciadle. Udowadnia, że powieść fikcyjna, przedstawiająca z pozoru absurdalne i niewiarygodne wizje, może stać się lustrem rzeczywistości. Zarówno współczesnej autorowi, jak i przyszłości, do której ludzkość zmierza.

Powieść ta w pierwszej chwili może wprowadzać pewien zamęt w umyśle czytelnika. Używany przez pisarza język oraz multum informacji mogą się początkowo wydawać nieco przytłaczające. Wrażenie to jednak dość szybko mija. Abstrakcja i przejaskrawienie, ociekające z pierwszych stron powieści, przywodzą na myśl książki braci Strugackich. Jednocześnie (w podobny sposób, jak u wspomnianych rosyjskich autorów), pod osłoną karykaturalnych wyobrażeń o przyszłości, Brunner przemyca wiele prawd o ówczesnym świecie i kierunku, w którym zmierzał.

Bardzo ważnym elementem, w ogromnym stopniu wpływającym na odbiór całości, jest struktura powieści. Książka podzielona jest na cztery główne działy: kontekst, świat tu-i-teraz, na zbliżeniu, ciągłość, złożone z podrozdziałów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że podrozdziały wszystkich czterech części mieszają się ze sobą. Ponadto działy różnią się między sobą typem treści. I tak w podrozdziałach oznaczonych jako „kontekst” znajdziemy przede wszystkim cytaty z książek (prawdziwych lub fikcyjnych), wyjaśniające pewne zwroty lub opisujące wydarzenia z przeszłości. W „świecie tu-i-teraz” zapoznamy się z wiadomościami i ogłoszeniami ze świata, w którym dzieje się akcja powieści. „Na zbliżeniu” to krótkie historie dotyczące konkretnych osób, często pozornie niezwiązanych z nadrzędnym wątkiem książki. W „ciągłości” natomiast zapoznajemy się z główną osią fabuły. Jest to ciekawy zabieg, sprawiający, że świat opisany w powieści wydaje się pełniejszy. Ułatwia to ponadto zrozumienie zawiłych zależności pomiędzy opisywanymi wydarzeniami i postaciami.

Już po strukturze powieści można się domyślać, że nie jest to lektura prosta i relaksująca. Wymaga od czytelnika zarówno dużego skupienia i umiejętności łączenia faktów, jak i podstawowej wiedzy z zakresu historii, psychologii czy biologii. Wiedza z tych dziedzin będzie właściwie niezbędna, aby w pełni zrozumieć poruszane w książce tematy eugeniki, kolonializmu czy sztucznej inteligencji. Dociekliwy odbiorca natomiast poradzi sobie nawet bez podstawowych informacji dotyczących tych zagadnień, mając w zasięgu pomoc „wujka Google”.

Warto również nadmienić, iż nie jest to pozycja charakteryzująca się wartką akcją, pędzącą w niewiarygodnym tempie od pierwszej do ostatniej strony. Bohaterowie odgrywający największą rolę przedstawiani są powoli i sukcesywnie, jako postaci z pozoru niepowiązane ze sobą. Dopiero mniej więcej od połowy tekstu akcja zaczyna się rozpędzać. Nie oznacza to bynajmniej, że książka jest nudna. Potrafi wciągnąć od początku na długie godziny, jednak ze względu na ogrom podanych informacji i niewielką ilość akcji, czyta się ją dość wolno. Tym bardziej, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo poruszane kwestie zmuszają człowieka do refleksji.

Żadna z wymienionych cech „Wszystkich na Zanzibarze” nie jest wadą, jeśli odbiorca szuka wymagającej lektury, w niedosłowny sposób poruszającej wiele istotnych tematów. Książka skłania do refleksji nad wieloma istotnymi i ponadczasowymi kwestiami. Ponadto jest napisana bardzo dobrym, jasnym i czytelnym stylem oraz przedstawia spójną i kompletną wizję świata. To lektura obowiązkowa dla bibliofila szukającego inteligentnej rozrywki na długie godziny.

Na sam koniec warto wspomnieć o aspekcie ważnym dla wielbicieli ogromnych bibliotek, z półkami uginającymi się od tradycyjnych, papierowych wersji książek, czyli o wydaniu. W tym wypadku Wydawnictwo MAG stanęło na wysokości zadania. Książka prezentuje się niesamowicie. Ładna i intrygująca ilustracja na okładce, doskonale oddająca klimat powieści, twarda oprawa, dobrej jakości papier i wstążka, służąca za zakładkę. Ponadto, mimo rozmiarów (672 strony na grubym papierze dają całkiem sporą objętość), książka jest tak dobrze zszyta, że nie ma problemu z jej samoistnym zamykaniem się lub łamaniem grzbietu. Jest to zatem powieść nie tylko warta przeczytania, ale również postawienia na półce, gdzie cała seria z pewnością prezentowałaby się nietuzinkowo.

Ocena: 5/5

Dyskusja