Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Talisman” w świecie Warhammera 40,000. Recenzja gry „Relic: Tajemnica Sektora Antian”

Trudno znaleźć wielbiciela gier planszowych, który chociaż raz nie słyszał o planszówce „Talisman. Magia i Miecz”. Ta mająca przeszło dwadzieścia lat gra zdobyła spore grono fanów. Nie wszystkich jednak usatysfakcjonuje polowanie na smoka czy szukanie przygód w towarzystwie księżniczki i jednorożca. Naprzeciw tym, którzy wolą klimat science fiction i przemierzanie bezkresnego kosmosu, wyszło Fantasy Flight Games, tworząc grę „Relic: Tajemnica Sektora Antian” – przygodę w uniwersum Warhammer 40,000 opartą na mechanice „Talismana”. Oto co wyszło z tego połączenia i jak prezentuje się polska edycja gry wydanej na naszym rynku przez Galaktę.

Odległe tajemnice Sektora Antian

Nie jest nowością, że w przypadku gier od wyżej wymienionego wydawnictwa na wykonanie raczej nie można narzekać. Całość dostajemy w solidnym pudełku standardowej dla tego typu tytułów wielkości, a jego zawartość prezentuje się okazale. Otrzymujemy sporych rozmiarów planszę, ponad 300 kart różnego rodzaju, arkusze postaci i scenariuszy, 150 żetonów, a oprócz tego kości, podstawki i popiersia postaci oraz ich plansze i znaczniki poziomów. Wszystko wykonane jest z dobrej jakości materiałów, dzięki czemu powinno przetrwać wiele rozgrywek, a nawet starcie z kotem czy zalanie lepkimi trunkami.

Obrazek

Nie można nic zarzucić instrukcji – jasno wyjaśnia zasady rozgrywki i rzadko zdarza się, żeby ze względu na niedomówienia dotyczące reguł gracze nie wiedzieli, jak rozwiązać daną sytuację. Ponadto instrukcja jest wykonana estetycznie i cieszy oko oprawą graficzną. Podobnie na pochwałę zasługują ilustracje, zarówno te umieszczone na planszy, jak i na kartach. Wszystkie zostały wykonane niezwykle szczegółowo, dobrze oddają atmosferę uniwersum i przyciągają wzrok. Plusem są także pojawiające się pomiędzy wskazówkami oraz na kartach cytaty, które ożywiają grę i pomagają wczuć się w jej klimat.

Jedynymi elementami, na które można narzekać, są podstawki pod popiersia. Przy niemal każdej rozgrywce trzeba je przekładać między postaciami, a nie jest to proste. Bardzo ciężko wetknąć je w figurkę, a jednocześnie nietrudno przypadkowo z niej wytrącić. Jest to jednak wyjątek – pozostałe detale znajdujące się w pudełku spełniają swoje funkcje bardzo dobrze.

„Będzie rozwałka!” – Morza Bang

„Relic” to planszówka przeznaczona dla od dwóch do czterech osób, w której każdy gracz wciela się w jednego z dziesięciu agentów Imperium. Wyruszają oni, by ochronić Sektor Antian przed nadciągającą zagładą. Wśród obrońców Imperium znajdują się postacie, takie jak: Kosmiczny Marine, Inkwizytor, Tech-Kapłan czy Wolny Kupiec. Każdy bohater charakteryzuje się wyjątkowymi umiejętnościami oraz wartościami atrybutów, które rozwija poprzez wykonywanie misji i pokonywanie wrogów. Korzystając z potężnych mocy i relikwii, uczestnicy muszą dotrzeć do samego centrum planszy, gdzie według zasad określonych w wybranym scenariuszu, będą mieli okazję ostatecznie pokonać czyhające na nich zło.

Obrazek

Podobnie jak w „Talismanie”, gracze poruszają się po polach planszy złożonej z trzech sektorów: zewnętrznego, środkowego oraz wewnętrznego. Na każdym polu uczestnicy rozgrywki muszą wprowadzić w życie jego opis lub dociągnąć kartę do rozpatrzenia z jednej z trzech talii. To, z której z nich grający powinien skorzystać, oznaczone jest symbolem zagrożenia odpowiedniego koloru. Każda z talii różni się nieco pod względem rodzaju wrogów oraz wydarzeń i zasobów, które można tam znaleźć. Urozmaica to rozgrywkę oraz sprawia, że łatwiej trafić na wyzwanie dostosowane do cech danej postaci. Nie jest to jednak reguła.

Obrazek

W trakcie rozgrywanej partii postacie rozwijają się, wymieniając trofea potworów za poziomy doświadczenia. Nie jest to jednak tak dowolne, jak w „Talismanie”. Tutaj każdy agent Imperium zmienia się w wyjątkowy dla siebie sposób, mając z góry określone, co może udoskonalić na danym etapie. Jest to ciekawe rozwiązanie, porządkujące nieco rozgrywkę i umożliwiające harmonijny rozwój bohaterów. Pomysłem znacznie ułatwiającym grę są plansze postaci, na których zaznaczamy poziom naszego bohatera oraz aktualne wartości jego atrybutów. Nie ma dzięki temu możliwości, aby pogubić się przy dodawaniu lub odejmowaniu ich wartości.

Jedną z ciekawszych, wartych wyróżnienia reguł, jest zasada wybuchających kości – przy testach walki lub umiejętności każda z kości, na której wypadnie 6 oczek (w wyjątkowych przypadkach 5 lub 6) wybucha. Daje to dodatkowy rzut kością, a wyniki dodaje się do siebie. Wybuchy kumulują się, jeśli wypadną kolejne „szóstki”. Dzięki tej – dosyć prostej – zasadzie, nie ma postaci ani wrogów niepokonanych. Wystarczy odpowiednia doza szczęścia, aby przechylić szalę wygranej na wybraną stronę. To zaś powoduje, że rozgrywka staje się znacznie ciekawsza i nieprzewidywalna. Z drugiej strony niektórzy mogą uznać tę losowość za minus gry.

„Waaagh!”

„Relic: Tajemnica Sektora Antian” to tytuł, który można polecić fanom „Talismana”, amatorom uniwersum WH40K, a także wszystkim wielbicielom przygodowych gier planszowych. Należy jednak zarezerwować sobie sporo czasu, bo chociaż wydawcy obliczyli rozgrywkę na 60-120 minut, to może się ona wydłużyć, jeśli gracze nie będą odpowiednio szybko dążyć do zakończenia. Początkowo też, planszówkowym laikom, gra może wydawać się nieco skomplikowana. Z czasem jednak łatwo się wdrożyć, bo zasady są dość jasno opisane. Jednocześnie rozgrywka jest na tyle urozmaicona, że nawet bez dodatków do wersji podstawowej nie powinna się szybko znudzić. Będzie to zatem wydatek wart swojej ceny, a dla osób lubiących klimat science fiction oraz „Warhammera” prawdopodobnie lepszy niż w przypadku „Talismana”.

Dyskusja