Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Ciemność, widzę ciemność…” – recenzja „Ciemnych tuneli”

Siergiej Antonow jako jeden z pierwszych pisarzy został zaproszony do współpracy przy projekcie „Uniwersum Metro 2033”, a jako drugi opublikował dzieło umiejscowione w postapokaliptycznym świecie. Dotychczas – swoje trzy grosze dorzucił pięciokrotnie. Polscy czytelnicy białoruskiego pisarza mogą poznać po raz pierwszy. Dobre wrażenie robi to, że do jego „Ciemnych tuneli” dołączona jest darmowa, stworzona przez Polaków antologia pt. „Szepty zgładzonych”. Czy fani życia w metrze będą zadowoleni po zakupie dwuksiążkowej paczki od wydawnictwa Insignis?

Autor przenosi czytelników do moskiewskiego metra, dobrze znanego po lekturach Głuchowskiego, a dokładniej – na stację o nazwie „Wojkowska”, będącą pod władaniem anarchistów. Główny bohater również należy do tego zgrupowania, a książki Piotra Aleksiejewicza Kropotkina są najcenniejsze w małej biblioteczce znajdującej się w jego namiocie. Anatolij – bo to o nim mowa – jest świetnym żołnierzem, a wolność ceni nade wszystko. Kiedy pojawia się informacja, że gdzieś na Linii Czerwonej prowadzone są eksperymenty na ludziach (w celu stworzenia rasy mogącej żyć na skażonej powierzchni), protagonista wyrusza wraz ze swym oddziałem i Saszą, który zdradził komunistów, by pokrzyżować te niecne plany.

Uwaga na spoilery! Jeśli nie czytałeś/czytałaś książki „Metro 2033”, to wiedz, że coś się dzieje. W poniższym tekście mogą znaleźć się informacje, które nieco popsują zabawę podczas kontaktu z wyżej wymienioną pozycją. Oczywiście autor owego tekstu nie przytoczy pełnego zakończenia, jednak pewne treści mogą nakierować na odkrycie tajemnicy. Z tą recenzją jest jak z tunelem: wchodzisz na własną odpowiedzialność. (PS Kup książkę Głuchowskiego!).

Siergiej Antonow dotychczas napisał pięć dzieł osadzonych w Uniwersum Metro 2033 („Ciemne tunele”, „W interesie rewolucji”, „Niepochowani”, „Rubljewka” oraz „Rubljewka 2 – Wyspa Błogosławionych”*), a – jak wcześniej – wspomniano, zaproszono go do współpracy jako jednego z pierwszych pisarzy. Mogło to odcisnąć piętno na dziele autora, gdyż ma ono z „Metro 2033” Głuchowskiego cechy wspólne. Po zapoznaniu się z historią o anarchistach i komunistach raczej można rzec, że jest to nawiązanie, a nie brak własnego pomysłu, ponieważ twórca lubi puszczać oczko do czytelnika i odnosić się do historii czy literatury. Czytając, nabiera się przekonania, że jeden z towarzyszy Toli nie bez powodu zwany jest Dimą oraz że opowieści o Łubiance są znane Antonowowi i chętnie wykorzystał je do budowania nastroju. Co jednak łączy „Ciemne tunele” („Тёмные туннели”) z główną lekturą serii? Zarówno w dziele Głuchowskiego, jak i w omawianej obecnie pozycji spotykamy się z ludźmi mogącymi żyć na powierzchni. W świecie zniszczonym przez bomby atomowe jest to marzenie na skalę kolonizacji Marsa przez ludzi z obecnych czasów. Oczywiście w przypadku dzieła wydanego niedawno przez Insignis nie mamy do czynienia z tym, z czym spotkaliśmy się u rosyjskiego pisarza, gdyż z podziemi mają wyjść GML-e, czyli Genetycznie Modyfikowani Ludzie. Kolejnym mostem pomiędzy dwoma książkami są sny głównego bohatera. W obu przypadkach sięgano po koszmary, aby urozmaicić fabułę, wprowadzić do kolejnych wydarzeń czy zaprezentować rozterki protagonisty, a białoruski pisarz stanął na wysokości zadania i wykorzystał to tak dobrze, jak sam Głuchowski. Niejednokrotnie zmyli czytelnika, który nie będzie wiedział, czy wraz z Tolą odwiedza Morfeusza, czy akcja toczy się dalej. Ten zabieg trzeba lubić, by czerpać radość z lektury, ponieważ często się pojawia. Kolejnym aspektem wyróżniającym zarówno Artema, jak i Anatolija jest sposób postrzegania świata. Nie skupiają się jedynie na wykonaniu misji, lecz bezustannie obserwują i analizują. Ich spojrzenia na wszystko dookoła są bardzo ciekawe i motywują czytelników, by na chwilę się zatrzymali, odpoczęli od akcji i oddali się refleksji.

Siergiej Antonow bardzo lubi zaskakiwać, zarówno wydarzeniami, jak i postaciami. Do samego końca trudno jest przewidzieć, jak autor chce zakończyć historię, przez co niejednokrotnie brwi obcujących z lekturą będą unosić się w zdziwieniu. Ponadto potrafi tak budować historię, że nawet błahe pogawędki nie wytrącają z nabranej prędkości. Książkę czyta się szybko i z przyjemnością.

Pochwała należy się także za to, że – mimo iż pisarz miał do dyspozycji Genetycznie Modyfikowanych Ludzi – nie stworzył dzieła o superbohaterach naparzających się w metrze. W tym przypadku bardzo łatwo można było przedobrzyć, popuszczając wodze fantazji. Na szczęście tak się nie stało i na półki trafił produkt bez bzdurnego wodolejstwa i z ciekawą fabułą. Zwłaszcza, że pisarz uzasadniał każde działanie i konsekwentnie budował historię w taki sposób, aby była logiczna. Jeśli bohaterowie jedli coś przy stole, a potem rozłożyli na nim mapę, to uprzednio sprzątnęli naczynia. Taka dokładność jest ceniona, ponieważ bezsensowne zachowania mogłyby wytrącić czytelnika z akcji i zdewaluować książkę.

Analizując „Ciemne tunele”, warto zatrzymać się chwilę przy głównym bohaterze. Przypomina nieco Artema – to fakt. Jednak jest lepiej skonstruowany, ma własne poglądy (postać wykreowana przez Głuchowskiego początkowo była zdezorientowana i niczym dziecko poznawała świat) oraz jest dobrym żołnierzem. Na szczęście, tak jak w przypadku GML-i, Siergiej Antonow nie pokusił się o stworzenie terminatora, udrażniającego podziemne drogi poprzez usuwanie faszystów, mutantów, szczurów, bandytów i innego tałatajstwa. Tola jest człowiekiem z krwi i kości; ma także fizyczną słabość w postaci wrzodów na nogach. Brak protagonisty będącego półbogiem na pewno ucieszy wielu fanów.

„Ciemne tunele” są dziełem człowieka z wyobraźnią dla ludzi z wyobraźnią. Barwne opisy wiele mówią o świecie przedstawionym, budując niepowtarzalny klimat, lecz zostawiają czytelnikom nieco miejsca, by sami także kreowali otoczenie. Wartka akcja ułatwia zapoznanie się ze wszystkimi stronami, lecz może zaburzyć sen i chęć robienia czegokolwiek innego niż czytanie.

„Czy na końcu ciemnych tuneli pojawi się światełko?” – pyta sam Głuchowski. Gdzieś w oddali nie jawi się nikły płomyczek, tam – z daleka – po oczach bije reflektor parowozu.

*Informacje oraz tłumaczenia na język polski pochodzą ze strony metro2033.pl.

Ocena: 4/5

Dyskusja