Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Co w trawie warczy – recenzja książki „Trawa”

Rasa ludzka już od wieków podbija wszechświat. Jedynym czynnikiem ograniczającym rozwój jest Świętość – kościół, który wyewoluował z chrześcijaństwa i rozwinął się w inną, bardziej rygorystyczną, agresywną i kontrolującą wyznawców religię powszechną. Jednak nawet Świętości coraz trudniej ukryć fakt, że Ziemianie dziesiątkowani są przez tajemniczą zarazę, nieuleczalną i pochodzącą z nieznanego źródła. Władze kościelne dysponują tylko skrawkami wiedzy oraz plotkami, a te mówią, że ludzie przebywający na Trawie, prowincjonalnej planecie bez większego znaczenia, nie zapadają na zabójczą chorobę. Problemem w zbadaniu tej anomalii są władcy planety, krnąbrni bonowie, czyli warstwa szlachecka, której nawyki oraz wielkopańskie obyczaje utrudniają kontakt z mieszkańcami innych światów. Świętość znajduje jednak lukę w twardej jak lita skała sile tradycjonalizmu mieszkańców Trawy – ich niebywałą wręcz fascynację polowaniami. Na rubieże galaktyki w roli ambasadora zostaje wysłany Roderigo Yrarier wraz z żoną, którzy za młodu zdobyli olimpijskie mistrzostwo w jeździectwie. Ich zadanie polega na wykorzystaniu polowań do wkupienia się w łaski bonów i uzyskania wiedzy na temat zachorowalności na planecie. Wyruszając w podróż, nie wiedzą jednak, że polowania w posiadłościach bonów nie mają dokładnie takiej formy, jak ich odpowiedniki na Ziemi…

Niedoinformowane małżeństwo ląduje na planecie porośniętej bezkresnymi polami roślin wyglądających jak ziemska trawa, ale o różnych kolorach i wielkości. Jej ostępy zamieszkane są przez Hippae – wierzchowce, które wraz z ogromnymi ogarami dają ludziom znak do wyruszenia na polowanie na lisa, stwora mającego więcej wspólnego z nocnym koszmarem niż ziemskim rudym chytruskiem. Czy rzeczywistość, w której więcej ofiar jest po stronie polujących (często ginących za sprawą własnych wierzchowców o grzbietach porośniętych zabójczymi dla jeźdźców kolcami) i w której władcy planety za największą sztukę i przyjemność uważają pławienie się w konwenansach, nie pokrzyżuje planów wysłannikom? Od zbadania kwestii występowania zarazy na Trawie może zależeć przetrwanie ludzkości.

Sheri S. Tepper to uznana amerykańska autorka powieści popularnonaukowych. „Trawa” jest pierwszym tomem trylogii Arbaiów, historii rozgrywającej się we wszechświecie, gdzie ludzie wędrują śladami wymarłej przed wiekami rasy. Jest to opowieść przesycona oryginalnym klimatem oraz postaciami pełnymi wątpliwości i ludzkich słabości. Niezaprzeczalnie intrygujące są również wymykające się naszemu pojęciu kreacje obcych istot zamieszkujących niesamowity świat. Książka porusza także kwestie religii rządzącej ludzkim życiem, totalitaryzmu oraz słuszności upartego trwania w zabobonach i staroświeckich zwyczajach. Mimo naiwności niektórych rozwiązań, autorce udało się stworzyć świetny klimat, pozwalający czytelnikowi z zaciekawieniem śledzić fabułę od początku aż do samego końca. Ten – niestety! – jest największym minusem książki, bazuje bowiem na dość ogranym i przewidywalnym schemacie. Co prawda Sheri S. Tepper musiała jakoś wybrnąć z obranego przez siebie zamknięcia wątków z myślą o kontynuacji, jednak ostateczna konkluzja, która powinna zaskakiwać i pozostawić czytelnika z chęcią sięgnięcia po kolejne tomy, tutaj była dużo mniej intrygująca od innych rozwiązań fabularnych prezentowanych przez autorkę. Nie jest to jednak na tyle duża wada, by znacząco zaniżyła jakość tekstu, chociaż w przypadku naprawdę konsekwentnie poprowadzonej fabuły (co prawda nieco naruszającej logikę naukową) stanowi lekkie obniżenie poziomu.

„Trawa” należy od nowej linii wydawniczej „Artefakty”, oferowanej przez wydawnictwo MAG. Jej założenie to prezentowanie polskiemu czytelnikowi inteligentnych książek science fiction oraz wznawianie uznanych klasyków tego gatunku. Serię ma charakteryzować świetna jakość wydania: twarda oprawa, wysokogatunkowy papier, nienaganne tłumaczenia. Na razie zapowiedzi zostały spełnione, choć w przypadku powieści Sheri S. Tepper widać pewien pośpiech, gdyż im bliżej końca tekstu, tym częściej pojawiają się literówki oraz różnorakie błędy (np. „Szopa stała się blisko miejsca”). Niemniej można mieć nadzieję, że był to drobny wypadek przy pracy i kolejne książki będą pozbawione tego typu mankamentów.

Polecam zatem „Trawę” wszystkim wielbicielom stosunkowo inteligentnej, ciekawej fantastyki, która co prawda z klasycznym SF nie ma wiele wspólnego, jednak na pewno broni się oryginalną atmosferą, umiejętnym budowaniem napięcia oraz intrygującymi kreacjami obcych istot. Jeśli szukacie ciekawej, wciągającej książki, która może nie będzie najbardziej skomplikowaną i najlepiej umotywowaną logicznie opowieścią, jednak na tyle dobrze napisaną i dysponującą szerokim wachlarzem zróżnicowanych postaci, żeby przez większość czasu trzymać w napięciu, pierwszy tom cyklu Arbaiów powinien przypaść Wam do gustu.

Ocena: 4/5

Dyskusja