Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Człowiek człowiekowi wilkiem, a Japończyk Polakowi lisem – Recenzja książki „CK Monogatari”

Polska to mały, prowincjonalny kraj gdzieś na rubieżach świata. Przynajmniej z punktu widzenia Japończyków, których wiedza w tej kwestii często ogranicza się do Chopina oraz Jana Pawła II. Dla przedstawicieli wielkich międzynarodowych korporacji wywodzących się z Kraju Kwitnącej Wiśni Polska to również kraj wielkich możliwości, taniej siły roboczej oraz nieustannych wpadek dyplomatycznych. Dla Polaków natomiast praca w takiej firmie oznacza nowe możliwości oraz otwarcie się na otoczenie światowego biznesu. Trzeba być jednak najlepszym w swoim fachu i świadomie oraz umiejętnie postępować z Japończykami. Taki właśnie plan wdrożył w życie Piotr Jaskulski, który dzięki konsekwentnym działaniom został dyrektorem finansowym KZDM-Nagita w Kielcach. Jego życie, mimo że samotne, rozwijało się zgodnie z wytyczoną drogą aż do momentu, kiedy w firmie pojawił się Sho Kyubimori, ekscentryczny wiceprezes, swoimi wizjami stawiający na głowie nie tylko zamierzenia Piotra, ale wszystkie plany polskiej filii firmy. Szybko okazuje się, że jego działania są umotywowane nie tylko dziwnym charakterem nowo przybyłego, lecz czymś, z czego nie zdaje sobie sprawy żaden z Polaków, a czego Japończycy boją się jak ognia. Sytuacji nie ułatwia fakt, że azjatyccy pracownicy firmy zaczęli zachowywać się bojaźliwie wobec wiceprezesa, a także popadli w dziwne zwyczaje, wyraźnie nawiązujące do zabobonów oraz ezoteryki.

Artur Laisen stworzył opowieść grozy, łączącą polskie realia z japońskimi wierzeniami. „CK Monogatari” wyraźnie pokazuje głębokie zainteresowanie autora – swoje hobby przelewającego na kolejne karty książki i jej wątki – niesamowitością Dalekiego Wschodu. Kieleckie regiony stają się wylęgarnią japońskich zjaw, lisów (w kulturze japońskiej lis jest stworzeniem o nadnaturalnych mocach) oraz poletkiem dla natrętnych mafiozów yakuzy. Wszystko to w blichtrze potężnych koncernów oraz przyprószone śniegiem, przykrywającym tajemnice jak biały dywan. Fabuła książki rozwija się powoli, dając bohaterom wiele miejsca na rozterki oraz przemyślenia. Ich ilość sprawia, że „CK Monogatari” jest nimi przesiąknięte na wskroś, przez co traci trochę z napięcia i klimatu. Nie jest ich tak wiele, żeby zupełnie zabić klimat oraz tempo, jednak momentami może lekko znużyć pewną powtarzalnością.

Zainteresowanie autora kulturą Japonii jest wyraźnie widoczne, jednak dla „wtajemniczonego” oka pozostawia pewne niedociągnięcia. Zabrakło tutaj bowiem fachowego spojrzenia zawodowego japonisty, który poprawiłby niektóre nieścisłości językowe czy obyczajowe, pojawiające się w trakcie lektury. Laisen przekonuje bowiem swoich bohaterów, żeby czasami używali wyrażeń z języka japońskiego (środek jak najbardziej słuszny dla klimatu książki), jednak zabrakło refleksji nad ich poprawnością oraz naturalnością dla rdzennych użytkowników. Nie przeszkadza to w trakcie czytania, jednak dla osób zaznajomionych z tematyką, a przede wszystkim językiem Nipponu, może stanowić niewielki zgrzyt.

W porównaniu z tym „zgrzytem”, wielkim jazgotem dartej blachy jest wykończenie książki z punktu widzenia korekty oraz redakcji. Liczne błędy językowe (powtórzenia, źle użyte wyrazy i inne temu podobne) idą w parze z ewidentnymi wpadkami wydawcy: bardzo często pojawia się dziwne formatowanie, w którym połowa słowa zapisana jest inną, mniejszą czcionką niż reszta tekstu. To również nie przeszkadza w płynności lektury, jednak sprawia, że warto się zastanowić, kim są ludzie wpisani w stopce pod hasłami „korekta” oraz „redakcja” (w tym przypadku jedna osoba) i dlaczego cała reszta wymienionych osób również ma to samo nazwisko. Można zrozumieć, że polscy mali, nowi wydawcy muszą ograniczać koszty, jednak nawet szukając pracowników wśród znajomych lub rodziny, można wybrać osoby z chociaż szczątkową znajomością tematu. Bo smutne jest, kiedy całkiem udana książka zabijana jest przez nieprofesjonalną ekipę redakcyjną. Na pochwałę zasługuje autor okładki (odpowiedzialny niestety również za projekt, skład oraz typografię).

Zatem „CK Monogatari” to przyjemna, choć niezbyt oryginalna ani zaskakująca pozycja, której największymi wadami są kwestie jakości wydania. Jeśli szukacie niezobowiązującej lektury, a najlepiej jesteście do tego fanami Dalekiego Wschodu, utwór Artura Laisena powinien przypaść Wam do gustu. Trzeba mieć jednak nadzieję, że wydawnictwo Genius Creations poprawi w przyszłości jakość swoich książek (choć niektóre, wydane jeszcze przed „CK Monogatari”, aż tak rażących błędów nie zawierały) i nie zepsuje żadnej tak bardzo, jak opowieści o japońsko-polskich lisach.

Ocena: 3/5

Dyskusja