Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ekonomiczne fantasy – recenzja: „Spice & wolf”

Niewątpliwie jednym z największych atutów mangi Isuny Hasekury oraz Keito Koume jest pomysł. Mianowicie koncepcja osadzenia w świecie fantastyki aspektu ekonomicznego. W ten sposób wniesiono do komiksu pewną świeżość, której czasami brakuje w materii fantasy. Z tego powodu Mainichi Shinbun pozwolił sobie na określenie „Spice and Wolf” mianem „unikalnej opowieści fantastycznej”.

Pod względem gatunkowym mangę można zaliczyć do przygodowego i fantastycznego komiksu z elementami romansu. Ponadto twór Keito Koume oraz Isuny Hasekury jest przedstawicielem tzw. light novel.
Otwierając tom I, na pierwszych stronach natkniemy się na „Wprowadzenie”, czyli krótki opis przedstawiający świat „Spice & Wolf”. Dowiadujemy się, że rozpoczyna on swój nowy rozdział. Różne społeczeństwa odchodzą od kościelnych autorytetów oraz rozpoczyna się okres obalania apodyktycznych hierarchów. Na stronie obok mamy wypisane i krótko opisane najważniejsze postaci: Lawrence, Horo, Zelen, Wise oraz Yarei. Widoczna jest także mapa przedstawiająca miejsca, w których będą się rozgrywały ich przygody. Głównymi bohaterami są: Lawrence, chłopak zarabiający na życie jako wędrowny kupiec, mający nadzieję na dorobienie się takiej sumy pieniędzy, która pozwoli mu na otworzenie własnego sklepu oraz Horo (czyt. Holo), dziewczyna z wilczymi uszami i ogonem, przedstawiająca się imieniem bóstwa urodzaju z wioski Pasroe.

W komiksie znajdziemy sporo scen, które dokładnie pokazują momenty następujące chwilę po sobie, np. Lawrence stoi, za chwilę obraca się, podnosi głowę do góry itd. Klatki są bardzo uszczegółowione, niewiele dodatkowych rysunków byłoby potrzebne do tego, aby stworzyć animowaną ekranizację komiksu. Co ważniejsze, sceny te z reguły są pozbawione dialogów. Można dojść do wniosku, że autorzy dużo większą wagę przykładają do przekazu niewerbalnego. Jako że jest to komiks, wykorzystują właściwość odróżniającą go od książki – poza tekstem mamy rysunki i bez nich nic nie miałoby sensu.

W kwestii scenariusza zapewne można podkreślić dbałość o realizm. Jest to zauważalne już na pierwszych stronach, kiedy Lawrence jest na polu, wśród ludzi zbierających zboże z okazji „pogańskich obrzędów”, co tak naprawdę jest zwykłym świętem plonów. Napotkamy tu zwroty pochodzące z wiejskiej gwary np. „witojcie” czy „łapaj”. Isuna Hasekura swój tekst świetnie dobrała do ilustracji Keito Koume, które również mają wiele wspólnego z realizmem, uszczegółowieniem oraz dokładność.

Kilka słów komentarza należy się scenie spotkania Horo i Lawrence’a. Otóż, na tle całego zeszytu, podkreślono to wydarzenie umieszczając rysunki na śliskim papierze. Ponadto wyróżniono ten moment ilustracjami w kolorze, podczas gdy wszystkie pozostałe– poza okładką – są w tradycyjnej czerni i bieli.
Oceniając same rysunki, śmiało można wystawiać najwyższe noty. Cały świat przedstawiony w ilustracjach jest wykonany niezwykle pieczołowicie. Rysunki Keito Koume są niesamowicie realistyczne. Dodatkowo charakteryzują się dbałością o kreskę oraz wykończeniem każdego, nawet najmniej znaczącego detalu. Postacie są niemniej naturalne, jak cały otaczający je świat. Rysownik nie zapomniał o anatomii człowieka, co ostatnio dość często się zdarza.

Pod względem graficznym wydanie współgra z treścią mangi. Na okładce z przodu widzimy dwoje głównych bohaterów: Lawrence’a oraz Horo. W tle za nimi umieszczono niebo o dziwnym, bo zielonym, cieniowanym kolorze. W oczy rzucają się przede wszystkim wilcze uszy i ogon dziewczyny. Z kolei dokładnie uczesany chłopak, do tego ubrany w elegancką koszulę i marynarkę, od razu sprawia wrażenie „człowieka biznesu”. Kiedy odwrócimy na drugą stronę okładki, wówczas na białym tle zobaczymy rozwiązany materiałowy worek ze zbożem, który leży w ten sposób, jakby komuś spadł – jest to podkreślenie ekonomicznego aspektu za pomocą grafiki.

Cała seria „Spice & Wolf” liczy sobie 11 zeszytów . Oczywiście manga doczekała się adaptacji anime. Na serial animowany o tym samym tytule składa się 13 odcinków. Wydano także 17 powieści ilustrowanych.

Na koniec nie pozostaje nic innego, jak powtórzyć same pochwały. Ekonomiczny aspekt okazał się genialnym przedsięwzięciem, odświeżającym utarte schematy fantastyki. Do tego dochodzą świetne rysunki Keito Koume w parze ze scenariuszem Isuny Hasekury. Nic dodać i nic ująć.

Dyskusja