Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Jesteśmy trupami – podsumowała plan Mistrza” – recenzja książki „Miecz Boga Wojny. Księga I – Kharsanie”

Janusz Warchlewski powraca z drugą powieścią, noszącą tytuł „Miecz Boga Wojny. Księga I”. Ukazała się ona we wrześniu 2014 roku nakładem wydawnictwa Novae Res. Tym razem autor serwuje czytelnikom świat bardziej brutalny i wulgarny niż ten znany z „Krwi rodu Allgar”.

Powieść zaczyna się od… cielesnego zbliżenia w stodole, między wiejską dziewką Bellą a siedemnastoletnim synem kowala Wpierwojem (nazywanym Pierem). W tym samym czasie bezczelni i krwawi barbarzyńcy, Kharsanie, atakują ich wioskę, mordując większość społeczności. I oto zwykły chłopczyna, „aż do znudzenia przeciętny, nawet imię miał pospolite”, otrzymuje wyjątkowe moce od Ośmiu (bogów) i rozpoczyna zemstę.

Całość podzielona została na jedenaście rozdziałów, z których każdy jest zatytułowany imieniem jednej z bohaterek powieści – zarówno tych, które pojawiają się na pierwszym czy drugim planie, jak i epizodycznych, ale także istotnych dla fabuły. Każda z nich wyróżnia się na swój sposób. Dzięki temu czytelnik może utożsamiać się nie tylko z jedną, ale z wieloma postaciami. I tak poznajemy: wspomnianą wcześniej wiejską dziewkę Bellę, która chce się zakochać; próżną i pewną siebie Charikę, starszą żonę ówczesnego Mistrza Miecza, nazywaną „Damą Miecza”; skromną i nieco skrytą Vivien, najbrzydszą niewolnicę na targu; waleczną Attonę, awansującą z rangi żołnierza na przybocznego kai (straży) czy Simzenę, sparaliżowaną dziewczynę, która także została wyróżniona mocą przez Ośmiu i odegra kluczową rolę w powieści. Jednak najistotniejszym dla całej fabuły jest właśnie Wpierwoj, wiejski chłopczyna o błękitnych tęczówkach, którego po prostu nie da się nie lubić. To on jest gotowy do walki i żądny zemsty, a zarazem przeznaczony do wypełnienia woli bogów.

,

„Miecz Boga Wojny. Księga I – Kharsanie” ma swoje plusy i jeden, istotny minus, czy też – cytując pewnego polityka – „są plusy dodatnie i plusy ujemne”. Wśród zalet znajdą się bez wątpienia opisy walk i scen batalistycznych. Autor szczegółowo kreuje pojedynek między Wpierwojem a ówczesnym Mistrzem Miecza, przygotowania armii Maga Magów i skrytych w jaskiniach Kharsan czy też walki toczone między wrogimi stronami. Postacie z krwi i kości są spójne. Nie ma w nich żadnych nieścisłości – wszystkie kobiety z tytułów rozdziałów są ze sobą powiązane i naznaczone przez przeznaczenie.

Bardzo dobrze można także ocenić wykreowany świat mistrzów magii. Z jednej strony główne wątki powieści są bardzo czytelne: władza, zemsta, moc, żądza i piękne kobiety, a z drugiej pojawiają się także poboczne: próba przetrwania i radzenia sobie tak, by następnego dnia nie stracić (dosłownie) głowy.

Do „plusów ujemnych” można zaliczyć styl powieści. Jeśli po przeczytaniu debiutu Warchlewskiego „Krew rodu Allgar” od razu weźmiemy się za „Kharsan” – nie da się uniknąć porównań. To, co dla jednych może wydać się zwykłą „drobnostką”, dla innych będzie miało ogromne znaczenie. Wulgaryzmy, jakimi okraszona jest powieść, niezbyt dobrze się prezentują. W pewnym stopniu umniejsza to wartości samej książki. Oczywiście są one częścią naszej kultury, jednak czytając powieść, wiele osób chciałoby się oderwać od zgiełku rzeczywistości i codziennie słyszanych na przystanku lub w autobusie: „ty chamie, ty skurwysynu”.

Autor pozostawia czytelników w zaskakującym momencie. Wręcz ma się ochotę natychmiast sięgnąć po drugi tom historii Imperium, by móc śledzić kolejne poczynania bohaterów. Oby tylko z mniejszą ilością „brzydkich słów”.

Ocena: 3/5

Dyskusja