Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Magia Wieku Pary – recenzja pierwszego tomu Antologii Wolsung

Wielu wielbicieli gier RPG, słysząc hasło „Wolsung”, zacznie zacierać ręce i pytać: „Kiedy gramy?”. System stworzony przez Artura Ganszyńca i Macieja Sabata, wydany po raz pierwszy w 2009 roku przez Kuźnię Gier, doczekał się wielu zagorzałych fanów. Fabularna gra, opierająca się na bardzo alternatywnym podejściu do historii i topografii Europy (ujętej w ramy steampunku ze szczyptą magii) doczekała się kilku dodatków, ale nigdy wcześniej nie wyszła poza świat RPG-owców. Teraz, dzięki nowej na polskim rynku oficynie wydawniczej Van Der Book, „Wolsung” może zyskać kolejne rzesze fanów. A wszystko to za sprawą antologii opowiadań osadzonych w tym dziwnym i niezwykłym świecie.

Sterowce i pociągi, magia i wojna

Pierwszy tom antologii zawiera trzynaście opowiadań. Część z nich wyszła spod piór znanych na rynku pisarzy (wystarczy wymienić choćby Pawła Majkę czy Krzysztofa Piskorskiego), kilka to efekt konkursu na wolsungowe opowiadanie. I tak, jak różni są autorzy, tak teksty prezentują bardzo zróżnicowany poziom.
Zbiór otwiera opowiadanie „Archibald Compton i zaginione miasto Enli-La” Krzysztofa Piskorskiego. Autor świetnie wpasował się w konwencję historii awanturniczej rodem z filmów o Indianie Jonesie. Szalone tempo i nieprzewidywalne zwroty akcji wiodą grupę poszukiwaczy (dość oryginalną, zaznaczmy, bo składającą się z niziołka, orczycy i elfa) do ruin tytułowego miasta.

Zupełnym przeciwieństwem pierwszego tekstu jest „Królowa Atlantydy” Igora Myszkiewicza. Poważny i mroczny tekst, w którym znajduje się sporo stempunkowych motywów, pozostawia jednak po lekturze pewien niedosyt. Z kolei „Ostatnia praca Perfoklesa Durronta” to mieszanka opowieści podróżniczej z wątkami kryminalnymi. Miejscami nieco przegadana i przydługa, pokazuje jednak kunszt Pawła Majki w tworzeniu ciekawych historii.
Zgrabnie napisany został „Colossus”, w którym Mateusz Bielski przedstawia historię pewnego pociągu. Bardzo dobrze czyta się również „Jeźdźca wiwern”, nawiązującego do polskich pilotów biorących udział w bitwie o Anglię i ich dalszych losów po wojnie.

Krótkie „Przebudzenie” to historia o sensie podjętej przez żołnierza Nieumarłej Rzeszy wiele lat wcześniej misji. Ten tekst to świetny przykład na to, jak w krótkiej formie zawrzeć ciekawą treść. Z kolei Marcin Rusnak podjął się zadania stworzenia historii szpiegowsko-kryminalnej z wątkiem podróży w czasie. Ten – wydawałoby się – karkołomny pomysł zaowocował „Kręgiem de Berville’a”, bardzo dobrym tekstem. Kto wie, czy nie najlepszym w całej antologii.

,

Krótki „Dziennik doktora Augusty” zabiera czytelnika na daleką północ. Anna Wołosiak-Tomaszewska zastosowała podwójną narrację (pierwszoosobową i fragmenty z tytułowego dziennika), dzięki czemu udało jej się stworzyć niepowtarzalny, niepokojący klimat.

Do zabawy konwencją zaprasza czytelnika Simon Zack. Jego „Barona Nuchternkopfa tryumf potrójny” to opowieść naładowana potężną dawką humoru, jednak często są to żarty dość hermetyczne, zrozumiałe dla wąskiej grupy osób. „Tajemnica kwadratu Hamiltońskiego” to z kolei opis losów pewnej ekspedycji badawczej, natomiast „Głód” Huberta Sosnowskiego jest chyba najcięższym pod względem przekazu tekstem. Na szczęście później mamy lekkie i zabawne „Dobre zakończenie”.

Antologię zamykają „Czarne jaskółki”, w których Maciej Guzek porusza kilka istotnych kwestii. Pisarz odnosi się, między innymi, do problematyki rozwarstwienia społecznego czy relacji polsko-śląskich, ale w sposób nienarzucający opinii – osąd pozostawia czytelnikowi.

Opowieści dla graczy? Niekoniecznie

„Antologia Wolsung” to zbiór, po który na pewno sięgną wielbiciele gry. Znajdą oni wiele znajomych elementów i będą cieszyć się z każdego, nawet najdrobniejszego, nawiązania. Nie znaczy to jednak, że osoby nieznające wolsungowego świata będą w trakcie lektury czuły się kompletnie zagubione. Pomocą w poruszaniu się po magiczno-steampunkowej Europie są zamieszczone na końcu książki mapy, a źródeł wielu wydarzeń i inspiracji może domyślić się każdy – choć trochę oczytany – człowiek. Dodatkowo wszystkie teksty okraszone zostały ciekawymi, nawiązującymi do treści grafikami autorstwa kilkunastu ilustratorów.

Aby całkowicie ocenić pierwszy projekt wydawnictwa Van Der Book, trzeba poczekać do czasu ukazania się drugiego tomu opowiadań. Jednak już pierwsza część zapowiada nietuzinkową, miejscami szaloną lekturę w niemniej zwariowanym, wypełnionym magią i parą świecie.

Ocena: 4/5

Dyskusja