Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wśród piasku i prochów przodków – recenzja „Skarbu heretyków”

Starożytny skarb. Prawda mająca szansę wywrócić świat do góry nogami. Wyścig z czasem. Mroczne rytuały. A wszystko to w tak odległych od siebie miejscach – Egipcie i Kornwalii. Takie mieszanki na ogół okazują się dobrą materią na wciągającą powieść, o ile autor potrafi to odpowiednio ubrać w słowa i uformować. A Tom Knox, mający na swoim koncie między innymi bestseller „Sekret Genezis”, potrafi sobie z takim wyzwaniem poradzić.

Tematyka od pierwszej strony okazuje się nader intrygująca. Bezcenny tekst religijny, odnaleziony po setkach lat, ma szansę ujawnić największe oszustwo w dziejach świata. Jednak profesor, który go odkrył, ginie gdzieś w odmętach Sahary, a jego dawny uczeń postanawia wyjaśnić sprawę – zarówno śmierci profesora Sasoona, jak i tajemniczego tekstu, który ten odnalazł i rozwikłał. Z drugiej zaś strony, w odległym i odmiennym miejscu, jakim jest Kornwalia, jesteśmy świadkami śledztwa dotyczącego przerażających, satanistycznych rytuałów. Dwie przeplatające się historie, pozornie niepowiązane ze sobą, znajdują jednak wspólny mianownik. Jaki? To trzeba przeczytać!

W pierwszej kolejności należy pochwalić pisarza za świat, który wykreował. Świetnie udało mu się oddać klimat opisywanych miejsc. Słoneczny Egipt, targany wewnętrznymi konfliktami i rebeliami, niemalże pozbawiony w tym czasie turystów. Gdzie upał, wszędobylski piach i prochy przodków uprzykrzają (i tak już niełatwe) życie. I Kornwalia – urokliwa, chociaż mroczna. Zielone wzgórza, poprzecinane kamiennymi murkami i posępnymi domostwami. Czytelnik ma szansę – jeśli odpowiednio wysili wyobraźnię – poczuć na skórze zimny wiatr, przenikający do szpiku kości oraz ciągły, uciążliwy deszcz.

Inaczej ma się sprawa bohaterów powieści – nie budzą zbytniej sympatii, chociaż również nie drażnią. Nie zmienia to jednak faktu, że są nieco sztampowi. Nie zaskakują, a ich relacje są nieco schematyczne. Trzeba jednak przyznać, że są wiarygodni. Poznając fragmenty ich historii, poprzez wzmianki w dialogach czy krótkie retrospekcje, czytelnik poznaje ich motywy i ma szansę zrozumieć zachowania.

,

Sama historia i jej prowadzenie stoją na wysokim poziomie. Niemal do ostatniej chwili ciężko wywnioskować, jakaż to prawda jest ukryta w pożółkłych tekstach, które próbuje odczytać jeden z głównych bohaterów – Ryan Harper. Podobnie sprawa ma się ze śledztwem, prowadzonym przez Karen Trevithick na deszczowych wzgórzach Kornwalii. Knox wodzi czytelnika za nos, podrzucając kolejne cegiełki budujące historię, zwlekając z odkryciem całości. A ujawniona ostatecznie prawda okazuje się wręcz nieprawdopodobna. Wielu już pisało o religiach, a jednak pisarzowi udało się nakreślić wizję oryginalną, niespodziewaną i jednocześnie mającą sens. Należy wszakże podejść do tego niejako z przymrużeniem oka – osoby wierzące mogłyby poczuć się urażone teorią wysnuwaną przez twórcę.
Oprócz głównego motywu religijnego, pojawiają się również elementy magiczne. Autor operuje nimi bardzo sprawnie – z jednej strony ukazując je jako wymysły chorych umysłów szaleńców, z drugiej – przedstawiając coraz to nowe dowody na ich prawdziwość. Podobnie jak w przypadku głównego wątku, również tutaj Knox bawi się z czytelnikiem. Śledząc historię Karen, można się nieco zagubić i przestać rozróżniać, co jest prawdą, a co fikcją. Umiejętność doprowadzenia czytelnika do takiego stanu jest bardzo cenna.

Po przeczytaniu opisu na okładce, w treści książki można się spodziewać ciągłego wyścigu z czasem. Początkowo jednak trudno to zauważyć. Akcja rozwija się powoli i (chociaż w pewien sposób trzyma w napięciu) dopiero od połowy zaczyna naprawdę pędzić. W niczym to jednak nie przeszkadza, bo całość napisana jest stylem, który bardzo przyjemnie się czyta. Nie znajdzie się również wielu błędów w tekście – korekta i wydanie stoją na dość wysokim poziomie.

Mimo tego, że bohaterowie nie są zbyt porywający, a dla niektórych osób akcja może rozwijać się zbyt wolno, książkę nadal czyta się dobrze. Styl i język nie pozostawiają niczego do życzenia, a opisy miejsc akcji idealnie oddają ich klimat. Niestety, zamknięcie całej opowieści (po rozwikłaniu zagadki) nieco rozczarowuje i wydaje się nie na miejscu. Mimo wszystko jest to lektura, z którą warto się zapoznać, ale patrząc na nią z przymrużeniem oka.

Ocena: 4/5

Dyskusja