Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Człowiek, Bóg i nauka – recenzja książki „Hipoteza”

Ziemia po apokalipsie – jakakolwiek by ona nie była – to miejsce puste, jałowe i dzikie. Katastrofa wyzwala w ludziach najgorsze instynkty, każąc za wszelką cenę walczyć o przetrwanie, niszcząc cywilizacje, kulturę i więzi. Zagłada atomowa, najazd kosmitów, zmiany klimatyczne, wojna nuklearna… Za każdym razem niezrozumiała hekatomba ludzkości budzi pytania natury metafizycznej: czym człowiek zasłużył sobie na ten los? Czy koniec świata to sprawka Boga, czy jednak żadne nadnaturalne siły nie miały z nim nic wspólnego? Na te pytania próbuje odpowiedzieć w swojej książce Beniamin Muszyński.

Człowiek

Akcja „Hipotezy” toczy się w świecie dotkniętym globalną katastrofą, w wyniku której większość ludzi zginęła, wszelkie urządzenia elektryczne przestały działać, a ci, którzy przeżyli, nie mogą mieć dzieci. Ludzkość nieuchronnie wymiera, tworzą się małe enklawy, w których jednostki próbują dalej żyć po swojemu. I tylko nieliczni zastanawiają się, dlaczego doszło do tragedii.

Głównym bohaterem powieści jest Dymitr cierpiący na napady utraty wspomnień. Co kilka miesięcy mężczyzna budzi się nie wiedząc kim jest, a jego przeszłość to właściwie czysta tablica. W odzyskiwaniu tożsamości pomaga mu Maksym, cyniczny starzec i kombinator, którego motywy postępowania nie do końca są jasne. Obaj podążają za wizją Dymitra, każącą mu odnaleźć wieżę Babel, bo mężczyzna wierzy, że dzięki niej odzyska swoją przeszłość.

Bóg

, Droga do Meggido i Babel (nieodmiennie kojarząca mi się z podróżą Rolanda do Mrocznej Wieży) prowadzi przez południowo-wschodnią Polskę. Bohaterowie odwiedzają Kraków, Jasło, Rzeszów i Sanok. To ostatnie miasto jest dla fabuły najważniejsze – jego mieszkańcy, podzieleni na dwa przeciwne obozy, stworzyli różne enklawy. Pierwsza grupa, nadal zamieszkująca miasto, to religijni fanatycy, którzy stworzyli swój własny świat oparty na prawach boskich i specyficznym pojęciu religii. Druga, to zbiorowość kierująca się radami i zasadami stworzonymi przez Architekta.

Ta dychotomia widoczna jest przede wszystkim w podejściu do przyczyny apokalipsy. Choć obie grupy wierzą, że sprawcą jest niszczycielski Bóg, którego gniew dotknął ludzi, to jednak podchodzą do tego w inny sposób. Sanoczanie uważają się na swoisty naród wybrany i żądają, by każdy, kto chce mieszkać wśród nich, dostosował się do ich zwyczajów. Z kolei mieszkańcy nowostworzonego Meggido mają nieco większą swobodę, ale ich działania podporządkowane są planom Architekta, który chce rzucić wyzwanie Bogu.

Nauka

Gdzieś w tym wszystkim, w świecie bez elektryczności, elektroniki i małych dzieci, plasuje się nauka. W obu grupach nie ma dla niej miejsca. Książki kurzą się w opuszczonych bibliotekach, pamiętane tylko przez nieliczne jednostki.

Dymitr, chcąc rozwiązać zagadkę swojej przeszłości oraz katastrofy (zwanej dość znajomo Dniem Sądu), podróżuje od enklawy do enklawy, szukając miejsca, w którym zostaną wysłuchane teorie naukowe pewnego fizyka. I ta – najważniejsza część powieści – jest jednocześnie jej pietą Achillesową. Tak naprawdę obliczenia naukowe niczego nie zmieniają, podobnie jak świadomość tego, co (lub kto) spowodowało apokalipsę. Bo dla ludzi nie jest najważniejsza przyczyna, ale jej skutek i konsekwencje, z którymi przyszło im żyć. I życzenie autora, by jednak było inaczej, niczego w tym względzie nie zmieni.

Bohaterowie powieści są albo bez reszty zapatrzeni w swoją misję, albo po prostu chcą przeżyć w cieniu kogoś silniejszego. Trudno ich polubić, a jeszcze trudniej współczuć i się z nimi w jakikolwiek sposób identyfikować. Dymitra opętała wizja wieży Babel, Maksym to kombinator z szemraną przeszłością, a Judyta jest nastolatką, która właściwie nie wiadomo dlaczego podąża za nimi. O przeszłości całej trójki tak niewiele wiadomo, że trudno wyobrazić ich sobie w ostatnich dniach przed katastrofą, od której minęło zaledwie pięć lat. Przez to ich działania wydają się sztucznie kreowane i nieprawdziwe.

Teoria a praktyka

„Hipoteza” nie jest pierwszą próbką twórczości Beniamina Muszyńskiego, z jaką może zapoznać się czytelnik. Pisarz stworzył wiele gier paragrafowych, ale jest to jego debiut na arenie postapokaliptycznej prozy. Aby wydać powieść, autor umieścił projekt na popularnej platformie crowfundingowej wspieram.to, a sama akcja zakończyła się sukcesem. I jak na prozatorski start, jest to powieść udana, aczkolwiek teza autora, jakoby nauka była silniejsza od wiary i zwyciężała wszelki fanatyzm, rozbija się o mur stworzony z ludzkich umysłów postaci z jego powieści, dla których tytułowa teoria jest po prostu nieistotna. I taką może też stać się dla przeciętnego czytelnika ta książka, bo brak wspólnego języka z bohaterami, tak jak to jest w tym przypadku, skutkuje brakiem zainteresowania ich losami.

Ocena: 4/5

Dyskusja