Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Japońska femme fatale – recenzja mangi „Tomie. Tom 1”

Tomie Kawakami jest uczennicą o nietuzinkowej urodzie. Pewnego dnia zostaje zamordowana przez nieznanego sprawcę, zaś jej ciało poćwiartowane… Dzień po pogrzebie do sali klasowej w szkole, do której uczęszczała dziewczyna, przychodzi nie kto inny jak… Tomie. Wychowawca, jak również klasa, są w szoku, gdyż wyniki DNA potwierdziły tożsamość ofiary. Otóż Tomie skrywa przed wszystkimi pewną tajemnicę… Mroczną i przerażającą.

„Tomie” to pierwsze dzieło, a także najbardziej znany mangowy horror autorstwa Junjiego Ito. Tytuł tak nietuzinkowy, że otrzymał nagrodę Kazuo Umezu w 1987 r., jak również doczekał się ośmiu ekranizacji oraz wielokrotnych wznowień. Manga opowiada losy Tomie – na pozór zwykłej dziewczyny, wykorzystującej swoje walory do uwodzenia mężczyzn. Panowie szybko tracą dla niej głowę ¬– i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ich miłość do niej często kończy się dramatem, czy to pod względem emocjonalnym czy poprzez czyn w postaci zabójstwa (nawet ukochanej osoby). Jednym słowem Tomie jest istną femme fatale. Jednakże dziewczyna skrywa pewną tajemnicę, która jest jeszcze straszniejsza od tego, co widać na pierwszy rzut oka. Otóż nieważne, jak bardzo jej ciało zostanie zmasakrowane, przepiękna Tomie odradza się na nowo, by ponownie mącić serca i umysły kolejnych osób.

Manga podzielona jest na kilka epizodów, których wspólnym punktem jest tytułowa uwodzicielka. Każda z tych historii opowiadana jest przez tych, których dotychczasowe życie zostało zmienione w prawdziwy koszmar. Dzieło pozwala nam poznać losy niemalże wszystkich typów osób, na jakie możemy natknąć się w realnym życiu – począwszy od zwykłych nastolatków, przez lekarza, starsze małżeństwo, aż po słynnego malarza czy alpinistę, szukającego swego zaginionego brata. Krótko rzecz ujmując – taka przygoda może zdarzyć się wszędzie i każdemu, kto będzie miał styczność z Tomie…

Kolejnym aspektem wartym omówienia jest konstrukcja opowieści. Każda z nich zaczyna się niewinnie i naturalnie, by potem nagle i niespodziewanie chwycić czytelnika za gardło i wciągnąć go w wir obłędu i makabry. Każdy mężczyzna, widzący nieziemską Tomie, zaczyna czuć pewien niepokój i jednocześnie chęć zbliżenia się do niej. Uczucie to z każdą chwilą staje się coraz silniejsze i bardziej nieokiełznane. Ostatecznie każda historia kończy się tym, że osoby podatne na działania bohaterki wpadają w psychozę, niszcząc wszystko, co stanie im na drodze. Łącznie – w większości przypadków – z zabójstwem naszej femme fatale. Niestety, śmierć Tomie tylko pogarsza sytuację, gdyż z każdej części jej ciała powstaje duplikat jej samej, jak w przypadku mitologicznej hydry. Taka monotonia może wzbudzać znużenie, jednakże w przypadku tego tytułu tak nie jest. Wręcz przeciwnie, każda z tych historii jest sama w sobie wyjątkowa, a także wprowadza odmienne mroczne doznania.

Junji Ito pracował nie tylko nad tymi cechami. Również kreska w mandze jest na wysokim poziomie. Biorąc pod uwagę rok wydania – mowa tutaj o latach 80. – postacie występujące w epizodach są naturalne, bez jakikolwiek wielkich oczu czy innych cech spotykanych w nowoczesnych produkcjach, natomiast sceny, gdzie Tomie przybiera swą prawdziwą postać, są pełne grozy i realizmu. W przypadku innych elementów (takich jak tło) tonacja czerni i bieli jest zachowana w taki sposób, aby całość była niepokojąca. Wielkość tomu, również odgrywa tutaj dużą rolę. Ponad 300 stron, w formacie standardowej książki to bardzo dużo, przez co egzemplarz jest bogaty i bardziej czytelny.

Minusem w tym dziele jest oczywiście tematyka. Już po pierwszych stronach czytelnik poczuje pewien dyskomfort, zaś niektóre makabryczne sceny mogą być niesmaczne dla części odbiorców. To samo dotyczy również analitycznego wyjaśnienia fenomenu głównej bohaterki. Czytelnik (a także sami bohaterowie opowiadań) nie jest w stanie wyszukać w tym wszystkim jakiekolwiek logicznej odpowiedzi. Dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej, czemu Tomie jest taką „osobą” i czym ona właściwie jest? Odbiorca nie ma wręcz czasu na przemyślenia, gdyż niektóre historie są zbyt krótkie, by było można je rozważyć.

Bez wątpienia „Tomie” nadała nowy trend w świecie mangowych horrorów. Idealnym dowodem na to są liczne wznowienia, a także ekranizacje, nie animowane, lecz z udziałem prawdziwych aktorów. Dzięki swemu ciężkiemu, nieuporządkowanemu i trudnemu do zrozumienia klimatowi, stały się równie unikatowe i wieczne, tak jak tytułowa Tomie. Za każdym razem, gdy zostanie zapomniana przez czytelników, ponownie się odrodzi, by – niby modliszka – znów wywołać chaos wśród nowych odbiorców.

Dyskusja