Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja gry „Aby inni mogli żyć – trzy słowa o „Grey Goo””

O „Grey Goo” było trochę szumu. Zachęcały hasła o „powrocie do korzeni”, a jednocześnie innowacyjności, a także screeny i grafiki cieszące oko oraz przepiękne trailery. Oczekiwania były wysokie, zatem prędko rozpoczęły się dogłębne obserwacje i interpretacje. Nie każdy jednak przed wyborem gry lubi czytać na jej temat całe eseje. Jeśli nie interesują Cię rozwlekłe analizy koncepcyjno-historyczne, a zamiast tego wolisz fakty: dla kogo, czy warto i dlaczego – ten tekst jest dla Ciebie.

Na troje babka wróżyła – mechanika

Obrazek

Nim jednak ujawnione zostaną odpowiedzi na powyższe pytania, trzeba zarysować, czym w ogóle jest „Grey Goo”.To nic innego, jak strategia czasu rzeczywistego oparta na konflikcie między trzema różniącymi się od siebie frakcjami – Ludźmi, Betanami oraz tytułowym Grey Goo, czyli Materią. Standardowo gra polega na zbudowaniu i rozwinięciu własnej bazy, zbieraniu surowców, szkoleniu jednostek oraz zniszczeniu wroga, a wszystkim tym zarządzamy w czasie rzeczywistym. Mimo tego, że liczy się prędkość decyzji, tempo akcji nie jest wyjątkowo szybkie.
Na kilka słów zasługuje także charakterystyka frakcji. Rozgrywka każdą z nich jest znacząco inna, ze względu na różnorodne jednostki oraz różny sposób rozbudowy bazy. Wymagają zatem odmiennego podejścia. Ludzie są tutaj rasą zaawansowaną technologicznie (to nowość!), skupiającą się głównie na defensywie. Mają natomiast utrudnioną rozbudowę – wszędzie, gdzie chcą postawić nowy budynek, muszą doprowadzić zasilanie ze swojego głównego generatora. Mogą za to stawiać wieżyczki obronne, umożliwiające niemal natychmiastową fortyfikację. Betanie skupiają się raczej na sile ognia niż na umocnieniach obronnych. Zabudowę mają bardziej rozproszoną, ponieważ z dala od centralnego budynku mogą stawiać minigeneratory, umożliwiające wzniesienie wokół nich kilku budowli. Materia natomiast prezentuje się najciekawiej – nie mamy tutaj budynków w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Zamiast tego kierujemy Materią-Matką, która pochłaniając zasoby, może się rozrastać, tworząc w ten sposób kolejną Materię-Matkę lub jednostki bojowe. Dostajemy zatem do dyspozycji trzy znacząco różne frakcje odpowiadające różnym stylom rozgrywki – w zależności od preferencji.
W grze brakuje niestety dokładnego tutoriala dla osób niezaznajomionych z gatunkiem. Istnieje co prawda samouczek wbudowany w kampanię, jednak nie informuje on o podstawach rozgrywki, a jedynie o konkretnych czynnościach niezbędnych do osiągnięcia celu i wyjątkowych rozwiązaniach mechanicznych (typu specjalne zasady walki w zaroślach lub na wzgórzach).
Ponadto „Grey Goo” nie jest grą łatwą. Co prawda posiada 3 stopnie trudności i na poziomie łatwym – szczególnie początkowo – nie jest specjalnie wymagająca, z czasem jednak zmusza gracza do szybkiego myślenia strategicznego i reagowania. Poziomy trudności są jednak odpowiednio wyważone i każdy amator RTS-ów powinien znaleźć coś dla siebie – zarówno początkujący, jak i wyjadacz szukający wyzwania.

Wszystko zaczęło się od wielkiego wybuchu – fabuła

Obrazek

„Grey Goo” oferuje nam rozbudowaną kampanię dla wszystkich trzech ras, z różnorodnymi celami głównymi i pobocznymi. A wszystko zaczęło się od… wybuchu. W pewnym sensie. Na planetę, na której urzędują Betanie – kosmiczni uchodźcy – wdziera się niezidentyfikowany wróg. Saruk – bohater, z którym przyjdzie nam się zaprzyjaźnić na samym początku rozgrywki – decyduje się zlikwidować ośrodek badawczy, aby nic ważnego nie dostało się w ręce (macki?) wroga. Następnie wyrusza na zwiady. Czego się dowiaduje, trzeba sprawdzić samemu. Fabuła bowiem prezentuje się całkiem ciekawie, mimo że nie oferuje kilkudziesięciu godzin wciągającej rozgrywki. Na tym jednak gra się nie kończy. Twórcy oferują nam DLC z dodatkową minikampanią. Oprócz tego „Grey Goo” posiada także tryb potyczek – z całkiem sporą pulą map do wyboru – oraz multiplayer, które znacząco wydłużają czas, jaki można spędzić nad grą bez znudzenia.
Wróćmy jednak do tematu fabuły – bardzo ważne w tej kwestii są przerywniki filmowe oraz transmisje i rozmowy między bohaterami. Wszystko to razem buduje ciekawą i wiarygodną historię. Postaci wydają się być z krwi i kości, są świetnie zagrane i łatwo im zyskać sympatię gracza. Wszystkie przerywniki natomiast budują bardzo fajny klimat i sprawiają, że gra staje się jeszcze ciekawsza.

Co ja widzę, co ja słyszę – oprawa graficzno-dźwiękowa

Obrazek

Nie da się ukryć, że „Grey Goo” jest po prostu ładne. Oprawa graficzna zachwyca i świetnie wprowadza w klimat – nawet interfejs różni się w zależności od tego, którą frakcją gramy. Podobnie ma się sprawa z menu i ekranami wczytywania. Wszystko do siebie pasuje i pozwala lepiej wczuć się w rozgrywaną historię. Jedynie modele jednostek pozostawiają co nieco do życzenia. Reszta natomiast potrafi urzec.
Oprawa dźwiękowa też zasługuje na pochwałę. Muzyka wpada w ucho i jest dobrze dopasowana do gry. Nie powinna się nudzić ani drażnić nawet po dłuższym czasie rozgrywki. Nie można tego natomiast powiedzieć o dźwiękach towarzyszących akcjom wykonywanym przez jednostki. O ile w przypadku Ludzi i Betan odgłosy te nie zwracają większej uwagi gracza, o tyle odgłosy jednostek Materii potrafią zirytować już po kilku czy kilkunastu minutach, mimo tego, że pasują do tej frakcji i dobrze oddają jej charakter. Na dłuższą metę nie przeszkadza to jednak tak bardzo – zawsze można wyłączyć lub ściszyć odgłosy.

Aby inni mogli żyć – podsumowanie

Obrazek

Nie przedłużając – „Grey Goo” to tytuł bardzo dobry, kojarzący się z klasycznymi grami RTS, ciekawie zrealizowany, zachwycający oprawą graficzno-dźwiękową, jednak głównie dla wyjadaczy gatunku. Laicy już na samym początku mogą się nieco zgubić i zakończyć przygodę ze strategiami czasu rzeczywistego nim tak naprawdę zdąży się ona rozpocząć.

A zatem wracając do początkowych pytań:
Dla kogo? Dla fanów gatunku, szczególnie dla wyjadaczy.
Warto? Jak najbardziej!
Dlaczego? Bo to bardzo dobrze zrealizowany, bardzo ładny i wciągający, klasyczny RTS!

Dyskusja