Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

To co w końcu jest prawdziwe? – recenzja „Piętnastu kroków“

Po zamknięciu skończonych „Piętnastu Kroków“ naszło mnie pewne pytanie. Czy to jest książka tylko dla młodzieży? Ja przecież nie mam już „nastu“ lat, a nie poczułam się wcale znudzona podczas czytania. Więc jaką lukę zapełnia przejście piętnastu kroków (i znacznie większej liczby stron) z jedenastoletnim Erykiem Kafką?

Główny bohater – poza posiadaniem wyjątkowego, bo współdzielonego ze znanym pisarzem, nazwiska – jest zwykłym dzieckiem. Gdy tylko go poznajemy, wiemy już, że trzymamy w rękach powieść młodzieżową. Bo do kogo może być skierowana historia opowiadana przez chłopca, nawet tak elokwentnego jak Eryk? Dzieciak może i jest wygadany (choć jak sam przyznaje, niektóre słowa zasłyszane od taty musi sprawdzać w słowniku), ale w końcu ma tylko jedenaście lat i pewnie za chwilę zostanie przyjęty do szkoły magii. Nic z tych rzeczy. Bohater będzie musiał odbyć nieco mniej przyjemną przygodę. Jeśli jesteście uczuleni na spoilery, nawet takie z początku powieści, musicie przekonać się o jakości „Piętnastu kroków“ osobiście. Przykro mi i żegnajcie. A kontynuując…

Eryk nie żyje. Dla osoby o bystrym wzroku to żadna nowość, bo na okładce widzimy nawet nie jednego, ale aż trzy duchy. Dodatkowo sygnalizuje to opis z tyłu książki, obejmujący agentów zaświatów i tym podobne dziwy. Jeśli przed domem czeka na ciebie trzech półprzeźroczystych typów i limuzyna, możesz być pewny, że nie jedziesz do szkoły magii. Możesz być pewny, że czeka cię trudna przeprawa, z której niewiele zrozumiesz. Eryk nie był pewien niczego, ale bez wątpienia poczuł się skołowany. Kierowany dziecięcą ufnością wyruszył z trzema białymi agentami w podróż… na drugą stronę. Nawet „tam“ jego życie przypominało to normalne, jakie wiedzie każde dziecko. Choć nie potrzebował snu ani jedzenia, musiał uczęszczać do szkoły, stawiać czoła wielu wyzwaniom stawianym przez nauczycieli, poznawać nowych kolegów i koleżanki. Nie brakowało jednak przedziwnych wydarzeń, charakterystycznych dla miejsca, w którym się znalazł. Bowiem wszystko, co od zamknięcia drzwi limuzyny spotkało Eryka, było wielkim sprawdzianem. Próbą piętnastu kroków. By jej podołać, chłopiec musiał zapomnieć o przyzwyczajeniach ze świata żywych. Czy odważył się sprzeciwić nauczycielom i podjął słuszne decyzje? A co ważniejsze, czy poznał prawdę o przyczynach swojej śmierci?

Mamy więc przed sobą powieść młodzieżową, traktującą o problemach młodego człowieka, obejmujących szkołę, pierwszą miłość i wyzwania, jakie stawia przed nim życie (i śmierć…), a z drugiej strony powieść niemal detektywistyczną, opisującą zagadkę z nutą mistycyzmu. Może to i mocne słowa, bo przecież nie mówimy tu o Stephenie Kingu ani Agacie Christie, ale potraktujcie „Piętnaście kroków“ jako powieść kryminalną dla młodzieży. Może nie przejdą was ciarki ani nie przyrośniecie do książki, by tylko jak najszybciej dowiedzieć się, kto zabił, lecz na nudę raczej narzekać nie będziecie.

Jak już wspomniałam, dzieciak jest niesamowicie elokwentny. A że to właśnie on jest narratorem, jego słowa świadczą o umiejętnościach pisarza. Gortat umiejętnie posługuje się myślami chłopca, by w ciekawy sposób opisać świat i postacie, jednocześnie wiarygodnie budując sylwetkę samego głównego bohatera. Gdzieniegdzie dało się zauważyć zwroty, co do których nie sposób odgadnąć, czy są błędami, czy zabiegiem stylistycznym autora (“Rebeliantów dawno pozbyliśmy się“! wcale nie padło z ust mistrza Yody). Jednak było ich niewiele i tekst powinien zadowolić zarówno młodszych, jak i starszych czytelników.

Skoro już jesteśmy przy dorosłych, wrócę nareszcie do myśli z pierwszego akapitu. „Piętnaście kroków“ to powieść dla każdego. A może właśnie przede wszystkim dla starszych? Lektura niesie wiele radości, bo przywołuje odrobinę prawdziwej magii. Ślęcząc nad powieścią i zaczytując się w losach Eryka można niemal poczuć, jakby samemu miało się jedenaście lat. Mamy mnóstwo wspaniałych pozycji dla dorosłych czytelników i absolutnie nie umniejszam ich wartości, ale oderwanie się od wszechobecnej przemocy i seksu potrafi być zaskakująco relaksujące.
Ponadto książka opatrzona jest charakterystycznymi rysunkowymi ilustracjami autorstwa Marty Krzywickiej, które prawdopodobnie lepiej trafią do dorosłego czytelnika – młodszym mogą wydać się smętne i nudne, choć nie wykluczam, że co niektórzy bliżej obcujący ze sztuką docenią ich niesztampowość.

Macie już trochę dosyć machania mieczami, apokalipsy zombie i intryg na królewskich dworach? Sięgnijcie po „Piętnaście kroków“, by przekonać się, że powieść młodzieżowa to nie tylko błyszczące wampiry i nastoletnie romanse – wręcz przeciwnie, potrafi być ona błyskotliwa i klimatyczna, a ponadto prezentować całkiem wysoki poziom. Jeśli nie – podarujcie ją swoim młodym przyjaciołom lub krewnym, a na pewno pomożecie im wyrobić znakomity gust literacki. Jedynym powodem, by odłożyć czytanie serii „Lepiej w to uwierz!“ jest chęć zaczekania na jesień, by do lektury dodać ciepłą herbatę i zamienić się w kebab z kocyka…

Ocena: 4.5/5

Dyskusja