Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nieświęty Noe i Oczyszczający Potop – recenzja komiksu „Noe”

Zamierzchła przeszłość starożytności znana z kart Starego Testamentu wcale nie musi stanowić – jak powszechnie się w społecznej świadomości mniema – sztampowej opowieści moralizatorskiej, przesyconej judaistyczno-chrześcijańskimi wartościami czy ideologiami, gdzie istnieją tylko dwie skrajne strony odwiecznego konfliktu Dobra i Zła (czego znakomitym przykładem niewątpliwie może być Księga Hioba bądź film „Exodus: Bogowie i królowie”). Ale już nie tylko w obrębie literatury, malarstwa czy filmu amator tematu jest w stanie odnaleźć utwór prezentujący odcienie szarości mocno wkraczające w sferę religijną, a nawet boską. Zaskakującym może okazać się dla niektórych fakt, że to właśnie komiks stał się nowym poligonem doświadczalnym dla dzieł na podstawie biblijnych opowieści.

„Noe” to czterotomowa powieść graficzna, stanowiąca luźną interpretację biblijnego potopu, przedstawiająca osobliwą wizję, zupełnie odmienną od tej znanej z Księgi Rodzaju. Została stworzona przez scenarzystę oraz reżysera Darrena Aronofskiego („Zapaśnik”, „Czarny łabędź”), szukającego pewnej innowacji, nowego środka przekazu dla swoich wyobrażeń, co poskutkowało obiecującym dziełem, acz treść utworu w niektórych momentach jest dość kontrowersyjna. Posiłkując się Biblią, autor wykreował niepokojący świat na skraju wyczerpania naturalnych zasobów, przepełniony władzą przemocy i terroru, ordynarny i na każdym kroku okrutny. W takim świecie sprawiedliwych jest zaledwie garstka, a wśród nich znajduje się tytułowy bohater wraz z najbliższymi.

Graficzna powieść podzielona jest na tomy. Każdy z nich zawiera pewien etap opowieści, skupiający się nie tyle na samym zmienianiu się otaczającego postaci środowiska, ale na wewnętrznej przemianie bohaterów – w szczególności samego Noego, który poprzez doznane wizje i próby odczytania ich jako słów Boga, dokonuje wcale często trudnych wyborów, ugruntowanych na kwestiach moralnych i dalszej przyszłości ludzkości. Stworzony przez Aronofskiego Noe to postać nader skomplikowana – wyraziście stojąca w obronie zwierząt przed niegodziwcami, o których w owym świecie nietrudno – zarówno pod kątem psychologicznym, jak i socjologicznym. Bohater wykazuje rozbieżność w relacjach z poszczególnymi osobami i na skutek kolejnych wydarzeń jego początkowo neutralny status oraz postawa wobec konkretnych postaci czy świata nabiera – czasami radykalnie – innej formy.

„Bóg nie istnieje. A jeśli istnieje, odwrócił się od ludzkości”

„Za niegodziwość ludzi”, pierwszy tom, stanowi solidnie rozbudowany prolog, wprowadzający czytelnika do swoistego postapokaliptycznego świata starożytności. Już od pierwszych stron widać, iż Noemu przyszło żyć w ciężkich czasach, w których deficyt wody i roślinności doskwiera do tego stopnia, że ludzie dla ochłapów zdolni są do najpodlejszych czynów, zwierzęta zaś giną zarówno dla mięsa, jak i z pobudek czysto rozrywkowych. Przedstawiony świat to jałowe pustkowie, zdolne wyżywić swych mieszkańców jedynie głodowymi racjami korzonków i drobnych owoców, choć są również tacy, którzy nie zważają na ówczesne boskie prawa i bez konsekwencji posilają się mięsem. W tym tomie poznajemy Noego jako obrońcę nie tylko swej rodziny, ale także natury oraz ludzi – chociaż ci ostatni, staną się dla niego obcy z powodu dokonanego przezeń wyboru. Bohater w pierwszym etapie opowieści wydaje się niemal człowiekiem szlachetnym, bez jakiejkolwiek skazy, a zarzewia jego metamorfozy powinno się dopatrywać w nieprzemyślanym, antyboskim wyborze pozostałej ludności świata. To tutaj czytelnik dostrzega ciepłą, troskliwą relację w jego rodzinie, która z każdym następnym – i trudnym – wyborem przeobraża się.

„Pan niszczy świat, gdyż zepsuliśmy go i napełniliśmy gwałtem”

„Wszystko, co pełza po ziemi” przedstawia etap budowania arki oraz dorastania synów Noego według wartości przekazywanych przez ojca, w świecie przepełnionym brutalnością i wyzutym z zasad etycznych. Twórcy w drugim tomie przenoszą czytelnika w zupełnie odmienne środowisko – nowy obszar to już nie tylko surowe pustkowia, lecz bujny las, umożliwiający Noemu dokonanie dzieła. W utworze dochodzi do kolejnej konfrontacji bohatera z ludźmi, którzy w podejrzany sposób odmienili światopogląd oraz stanowisko w sprawie boskiego planu i pragną przyłączyć się do wyprawy arką zbawienia. Po raz pierwszy Noe zostaje przedstawiony – bez sensownego wytłumaczenia jego wyborów – w niekorzystnym świetle, co jednocześnie zobrazowuje, że interpretacja snów-wizji zesłanych mu przez Boga, jest niekoniecznie właściwa. Finał tomu rozpoczyna pierwsza i jedyna bitwa – o arkę – co jest bodaj najbardziej wyrazistym przykładem na wplatanie w biblijną opowieść zupełnie nowych wątków.

„Burza zmiotła wszystko na swojej drodze, ludzi złych, pysznych, bojaźliwych…”

„I wody spadły na ziemię” nie jest tak niewinnym – o ile opowieść z bestialstwem w tle może za taki uchodzić – etapem historii. Przychodzi czas na dokonanie najtrudniejszych wyborów, mających wiele drastycznych konsekwencji w przyszłości, przysparzających tytułowemu bohaterowi i jego rodzinie nie tylko poważnych kłopotów, ale także obciążających przy okazji sumienie. Rozłam w rodzinie oraz fortel wobec przywódcy sprawiły, że Noe w oczach czytelnika może nie uchodzić już za człowieka sprawiedliwego, mimo iż wciąż jego pobudki są szlachetne. Gwoździem do trumny była wysoka cena za podjętą decyzję, którą zapłacił, mimo że nie musiał, przez co utracił zaufanie rodziny, a także zyskał nienawiść syna. Rozegrana bitwa przyniosła jednej ze stron tragiczną klęskę, drugiej zaskoczenie w takim samym stopniu pozytywne, co negatywne. Podczas jej trwania woda zaczęła pochłaniać świat, zaś Noe dokonał okrutnego wyboru – przybliżając się w pewnym sensie do brutalności swoich dawnych pobratymców – czego fatalny efekt nieomal zrujnował całe założenie boskiego planu. I tak oto prawo karmy znakomicie sprawdza się podczas jednej z ostatnich scen komiksu. Otóż Noe ze zdradzającego staje się nieoczekiwanie zdradzonym, a największym bólem bohatera jest fakt, iż antagonista opowieści sprzymierzył się z jego własnym synem.

„Ale nawet w najmroczniejszych chwilach istniała wciąż dobroć i miłość”

„Kto przeleje krew” to ostatni etap graficznej powieści, zwracający uwagę w szczególności na ludzką moralność i skutki podjętych przez Noego decyzji, ponadto bohater zostaje obciążony zupełnie nowymi – za to najtrudniejszymi w swoim życiu – dylematami. Atmosfera wraz z podjętym przez Noego, nieaprobowanym przez nikogo, wyborem zagęszcza się i sprawia, że czas staje się przekleństwem, które ma przynieść ze sobą rozwiązanie – krwawe bądź łaskawe. Mogłoby się wydawać, że scena zdrady ojca przez syna budzi skrajne uczucia, aczkolwiek to w końcowej fazie ostatniego tomu dochodzi do najmocniejszego epizodu pod względem etyki oraz pobudzonych emocji. Chociaż przybliżający się czyn – przeszyty na wskroś fanatyczną makabrą – wydaje się czytelnikowi z góry przesądzony, z racji dotychczas podejmowanych przez Noego decyzji, to finał opowieści pokazuje, że choć w każdym drzemie pierwiastek zła, to nawet nader nikły czynnik dobra jest wstanie go przezwyciężyć. Ale nie wszystko może skończyć się szczęśliwie, bo nie wszystko da się wybaczyć…

Podjęta przez autorów próba osobliwego przedstawienia doskonale znanej historii nie tylko w nowym świetle, ale także z nowymi realiami i wątkami, odświeżyła znaną opowieść i pokazała, że czasami mniejsze zło może przysłużyć się większemu dobru. Dokonane zmiany mimo wszystko nie psują spójności całej opowieści, a wręcz przeciwnie. Dodane sfabularyzowane elementy mają za zadanie sugestywnie podkreślić kwestię wyborów moralnych podjętych przez bohatera. Dzięki czemu czytelnik składając wszystkie informacje razem, może dojść dlaczego Noe postępował i podejmował takie, a nie inne decyzje. Ów zabieg mógł mieć zapewne na celu pokazanie ludzkiej strony Noego, podatnego na wiele bodźców zewnętrznych, obdzierając go z nimbu świętości, przez co uzyskał wizerunek melancholijnego człowieka próbującego uporać się z zaistniałą sytuacją i uchronić swoich bliskich przed krzywdą. Podobnie jest z interpretacją wizji zsyłanych mu przez Boga, co ukazuje, że Najwyższy nie zawsze występuje jako wszechdobry Ojciec. Przynosi to podobny efekt, co zabieg związany z Noem… pokazuje, iż Bóg wcale nie jest tak odległy od naszych poczynań i myśli, jakby się mogło nam zdawać.

Warto także zwrócić uwagę na niesamowitą szatę graficzną, pociągłe, bogato zdobione ilustracje, płynną kreską prześlizgujące się po stronie, tworząc zadziwiające kształty. Przeniesienie opowieści o arce Noego do świata zgoła innego niż nasz – o odmiennej florze i faunie, również istotach i zjawiskach nadnaturalnych – przy wtórze postapokaliptycznego klimatu rodem z monumentalnego odpowiednika „Mad Maxa”, a potem „Wodnego świata”, okazało się precyzyjnym strzałem w dziesiątkę, trafieniem w niszę, która potrzebowała zarówno czegoś awangardowego, jak i moralizatorskiego – ze skrzętnie skrytą pointą i mnóstwem, mniej lub bardziej, ujmujących alegorii.

Dyskusja