Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nietuzinkowa fabuła, ukryta w wirze walk – recenzja mangi „Abara”

Od niepamiętnych czasów nad miastem przyszłości wznoszą się dwie tajemnicze bryły. Mieszkańcy nie znają źródła ich pochodzenia. Większość uważa, że te zagadkowe obiekty stanowią naturalny wytwór skorupy ziemskiej. Pewnego dnia w jednej z miejscowych klinik dochodzi do makabrycznej zbrodni, zabójstwa kilkunastu osób. Niedługo po tym zajściu, dochodzą kolejne ofiary. W tym momencie rozpoczęła się walka, której stawką jest przetrwanie ludzkości.

„Abara” autorstwa Tsutomu Nihei przenosi nas w świat przyszłości, mroczny i duszący, w którym ludzkość zmuszona jest żyć w wielkich wieżowcach, zaś jej byt jest nic nie znaczącą rutyną. Zmęczona wojnami, pozbawiona optymizmu rasa ludzka zostaje poddana kolejnej próbie. Świat atakują tzw. Białe Pustelniaki – istoty o nadludzkiej szybkości, sile, pokryte grubą warstwą pancerza, których głównym pożywieniem są niewinni mieszkańcy miasta.

Tytuł został wydany w Japonii na przełomie 2005 i 2006 roku przez wydawnictwo Shueisha, natomiast polskie wydanie zostało opublikowane w 2014 roku, za sprawą Japonica Polonica Fantastica. Ma ono formę mega-mangi (oryginał zawiera dwa tomy), dzięki czemu otrzymujemy solidny i dobrze wykonany tomik. Manga opowiada losy niejakiego Denji Kudou – niezwykłego pracownika hodowli krewetek. Dlaczego niezwykłego? Bowiem potrafi przemienić się w jednego z okrutnych najeźdźców, by uchronić świat przed zagładą.
Tym, co natychmiast przykuje uwagę czytelnika jest zarówno tematyka, jak i kreska. Zaprezentowany świat wprost „wylewa się” z okładki. Ciężkie jak ołów science-fiction z elementami cyberpunku idealnie obrazuje przerażającą wizję świata, w którym zwykła praca fizyczna łączy się z abstrakcyjną technologią. Także sceny są niebywałe. Architektura poszczególnych obiektów jest szczegółowo wykonana i klimatyczna, zaś niektóre klaustrofobiczne i ciemne lokacje mogą przyprawić o dreszcze. To samo dotyczy również scen walk. Potyczki Czarnych Pustelniaków (te dobre) z Białymi Pustelniakami (te złowrogie) są widowiskowe i realistyczne. W tomiku możemy znaleźć 13 kolorowych stron wyglądających jak arcydzieła.

„Abara” jest specyficzną mangą kierowaną do osób lubiących futurystyczne klimaty. Na pierwszy rzut oka czytelnik otrzymuje tomik przesiąknięty krwawymi walkami, ze znikomą ilością dialogów, bez jakiejkolwiek sensownej fabuły. Jednakże wydawnictwo znalazło świetne rozwiązanie dla osób nieumiejących doszukać się w tym dziele przesłania. Na końcu zostało umieszczonych sześć stron, wyjaśniających zawiłości fabuły, terminologię, niektóre zwroty, a także zawierających informacje na temat bohaterów oraz tłumaczących niezrozumiałe elementy. Dzięki takiemu rozwiązaniu, czytelnik uświadomi sobie, że mimo wszystko w tej opowieści istnieje fabuła, która nie tylko mu zaimponuje, lecz również podsunie pewne refleksje. Zalecane jest jednak, by przed przeczytaniem ostatnich stron najpierw zapoznać się z tomikiem, gdyż większość informacji to spoilery.

Niestety, pomimo dodatkowych stron, informacje na temat bohaterów są znikome. Osoby występujące w tomiku wręcz przelatują przed oczami czytelnika. Wszystkie postacie, w tym także nasz protagonista, są „bezpłciowe”. Każdy bohater pojawiający się w tej powieści pozbawiony jest choćby krzty osobowości. Brakuje kierowania się jakimikolwiek pobudkami podczas inwazji krwiożerczych monstrów, przez co czytelnik nie jest w stanie ich zrozumieć, a co dopiero nawiązać z nimi więzi. Wyjątek może stanowić Sakajima, pracownik należący do dywizji karno-taktycznej – odpowiednika policji w świecie Abary – który troszeczkę odróżnia się od pozostałych bohaterów, zaś jego priorytetem jest robienie wszystkiego dla dobra mieszkańców.

Kolejnym mankamentem tego tomiku jest nie do końca wykorzystany potencjał. Gdy połączymy niepowtarzalną fabułę z występującymi wadami, można dojść do wniosku, że w tym dziele nie zostały rozwinięte pewne elementy, które wzbogaciłyby całość (takie, jak np. wyżej wspomniane cechy bohaterów). Niemniej jednak głównym aspektem „Abary” jest symbolika. Biorąc pod uwagę fakt, że ilość tekstu czy dialogów jest bardzo mała, czytelnik skupia się bardziej na obrazach niż na treści. Głównym zamysłem autora było to, aby odbiorca mógł zrozumieć sens dzieła poprzez analizowanie scen, które – w dużej mierze – odgrywają znaczącą rolę.

„Abarę” można zaliczyć to grupy mang, których fabuła jest tak zagmatwana i skryta, że ciężko ją dostrzec, a tym bardziej zrozumieć. Lecz po dłuższych oględzinach można śmiało oznajmić, że jest to nieszablonowy tytuł, który po zakończeniu lektury, pozostanie jeszcze na długo w pamięci czytelnika. Dlatego jeśli ktoś uwielbia sci-fi czy cyberpunk, nad którymi trzeba trochę posiedzieć i je przemyśleć, to manga „Abara” będzie odpowiednią pozycją.

Dyskusja