Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Z notatek doktora Hesseliusa – recenzja książki „W ciemnym zwierciadle”

Klasyka nie musi być nudna. A właśnie z klasyką mamy tu do czynienia – z kanoniczną powieścią gotycką prekursora nowoczesnej powieści grozy. „W ciemnym zwierciadle” – bo o tej powieści mowa – to tytuł wydany po raz pierwszy w 1872 roku, który nadal nie stracił na znaczeniu ani wartości. Czego zatem spodziewać się po tej książce, wznowionej przez wydawnictwo Zysk i S-ka?

„W ciemnym zwierciadle” to zbiór pięciu opowieści Josepha Sheridana Le Fanu, historii pozornie niepowiązanych, ale splecionych jednym wspólnym mianownikiem. Jak przeczytamy w prologu, są to przypadki medyczne z notatek niemieckiego doktora Martina Hesseliusa, zebrane, opracowane i opatrzone komentarzem przez jego anonimowego sekretarza. Opowieści te jednak różnią się stylem i treścią, warto zatem przyjrzeć się każdej z osobna.

Zbiór rozpoczęty został opowiadaniem pt. „Zielona herbata” – w tym tekście doktor Hesselius jest zarówno narratorem, jak i uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Historia dotyczy wikarego Jenningsa, którego nawiedzały przerażające wizje. Opowieść ta usytuowana jest niejako w zawieszeniu pomiędzy paranormalnością i nauką. Mimo medycznego wytłumaczenia przypadłości Jenningsa trudno pozbyć się wrażenia, że w całej historii jest coś nadzwyczajnego i nadprzyrodzonego. Bardzo podobnie jest w przypadku kolejnego tekstu – „Prześladowca”. To historia pod wieloma względami powielająca schemat pierwszego opowiadania, przez co może okazać się mniej wciągająca. Przedstawia ona przypadek kapitana Burtona, który pewnego dnia na pustej drodze słyszy za sobą kroki i od tego momentu jest przekonany, że nęka go osoba z przeszłości, uznana za zmarłą. Po bardzo dobrej „Zielonej herbacie” to opowiadanie wypada nieco gorzej.

Kolejna historia, odbiegająca od schematu przedstawionego w poprzednich dwóch tekstach, to „Sędzia Harbottle” – opowieść o duchach, skupiająca się w większym stopniu na zjawiskach paranormalnych i tajemniczych niż na przypadłościach medycznych. Tekst niezwykle klimatyczny – bardzo łatwo wczuć się w jego nastrój – przez co czyta się go bardzo dobrze.

Kompletną odskocznią od poprzednich tekstów zawartych w zbiorze jest mikropowieść „Pokój w gospodzie Le Dragon Volant”. Jest to historia o podłożu kryminalnym z wątkiem romantycznym, zaledwie momentami ocierająca się o wątki nadprzyrodzone. Brak w niej tajemniczości z poprzednich tekstów i narastającego uczucia grozy. Mimo że „Pokój…” jest bardzo sprawnie napisany, dłuży się ponad miarę, a główny bohater może się wydawać niesamowicie naiwny.

Tekstem pod pewnymi względami najistotniejszym w tym zbiorze, który z pewnością zachęci najwięcej osób do sięgnięcia po wznowienie książki Le Fanu, jest ostatnie opowiadanie – „Carmilla”. Dlaczego najistotniejszym? Uważa się bowiem, że historia ta była inspiracją dla Brama Stokera do stworzenia postaci Drakuli, a co za tym idzie – wpłynęła na wizerunek wampirów przez lata funkcjonujących w literaturze w niemal niezmiennej postaci. „Carmilla” to opowieść typowo gotycka, tajemnicza i bardzo klimatyczna, w nieco mrocznej scenerii, z bardzo zmysłowo nakreślonym wątkiem erotycznym.

Od pierwszych dwóch tekstów odstraszać nieco może przestarzała (dla współczesnego czytelnika), a co za tym idzie – miejscami absurdalna terminologia medyczna i psychiatryczna. Ponadto jeśli spojrzeć na opisane historie z perspektywy współczesnego czytelnika, mogą się one wydawać naiwne i przewidywalne, warto jednak pamiętać, że zbiór ten liczy sobie już niemal 150 lat i zawarte w nim teksty (chociaż ówcześnie na swój sposób nowatorskie), znacząco odstają od charakteru literatury współczesnej. Mimo to klimat grozy i tajemniczości we „W ciemnym zwierciadle” jest odczuwalny i momentami przyprawia czytelnika o gęsią skórkę. Styl całego zbioru może także przypominać połączenie tekstów Artura Conana Doyle’a oraz Howarda Phillipsa Lovecrafta. Na to jednak z pewnością ma wpływ przekład tekstu przygotowany przez Mirę Czarnecką – jednocześnie oddaje klimat tamtych czasów i łatwo się czyta.

Na koniec warto też wspomnieć o wykonaniu wznowienia „W ciemnym zwierciadle”. Z tym wydawnictwo Zysk i S-ka poradziło sobie świetnie. Klimatyczna okładka, porządna twarda oprawa i dobrej jakości papier sprawiają, że książkę czyta się tym lepiej.

Podsumowując, „W ciemnym zwierciadle” to pozycja po którą z pewnością warto sięgnąć, szczególnie jeśli jest się amatorem powieści grozy. To zbiór klimatyczny oraz dobrze napisany i chociaż nie wszystkie zawarte w nim teksty przedstawiają równie wysoki poziom, warto zapoznać się przynajmniej z „Carmillą”.

Ocena: 4/5

Dyskusja