Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kiedy spoglądasz w Zmrok, on również spogląda na ciebie – recenzja „Szóstego patrolu”

„Szósty patrol” to książka niewątpliwie skierowana do czytelników, którzy lekturę poprzednich części o Nocnym i Dziennym Patrolu mają już za sobą. Treść szóstej już powieści z tej serii bezpośrednio nawiązuje do postaci i wydarzeń przedstawionych w poprzednich tomach, a co za tym idzie rozpoczynanie przygody z Patrolami od tej części mija się z celem. Czytałeś poprzednie tomy serii? Nie wiesz, czy warto sięgnąć po kolejny? Ten tekst jest dla Ciebie!

Łukjanienko po raz kolejny opowiada nam losy świata, w którym żyją Inni. Po raz wtóry śledzimy poczynania Antona Gorodeckiego oraz Nocnego i Dziennego Patrolu. Tym razem bohaterom, których z każdą książką poznajemy coraz lepiej, przyjdzie się zmierzyć z nieubłaganie zbliżającą się apokalipsą.

Niezbędne działania

A zaczęło się niepozornie – na moskiewskich ulicach grasuje wampir, atakując różnorodne ofiary według pewnej prawidłowości. Sprawą zajmuje się nie kto inny, a dobrze znany wszystkim fanom serii o Innych, Anton Gorodecki – pracownik Nocnego Patrolu. Ataki wampira okazują się być tylko wstępem do nadchodzących wydarzeń – zagłady świata, śmierci wszystkich Innych, ludzi, a nawet zwierząt.

Tempo akcji rośnie nieubłaganie od pierwszych stron powieści. Bohaterowie, poganiani wiszącą nad nimi apokalipsą zapowiedzianą w niejasnym proroctwie, poszukują odpowiedzi na mnożące się pytania. Łukjanienko bowiem, nie po raz pierwszy, podsuwa bohaterom (i czytelnikom jednocześnie) mnóstwo zagadek do rozwiązania. I gdy tylko uda się odnaleźć odpowiedź na jedno pytanie, zaraz pojawia się kilka kolejnych.

Mnóstwem niewiadomych oraz ograniczonym czasem, jakim dysponują członkowie Patroli, autor napędza akcję. Historia wciąga od samego początku, nie pozwalając oderwać się od lektury. A czytelnik utrzymywany jest w napięciu i niepewności niemal do ostatniej strony, jednocześnie dostając sposobność samodzielnego rozwikłania tajemnicy. To jednak nie jest wcale takie proste…

Przymusowe sojusze

W „Szóstym patrolu” nie natrafimy na zbyt wielu nowych bohaterów, nie licząc kilku niezbyt istotnych twarzy. Spotykamy za to większość istotnych postaci z poprzednich tomów. Innych, którzy od początku serii zdążyli się nieco zmienić, dojrzeć. Jak zwykle dostajemy różnorodną galerię charakterów, o których czyta się z ogromną przyjemnością. Gierki Hesera i Zawulona, zmęczenie Patrolami Swietłany, dojrzewanie nastoletniej już Nadii, a przede wszystkim niezastąpione przemyślenia Antona – to wszystko znajdziemy w tej powieści.

Zapewne znajdą się osoby, dla których wieczne rozważania Antona Gorodeckiego o Innych i ludzkości mogą okazać się męczące. Z pewnością jest jednak sporo osób, które uwielbiają „siedzieć” w głowie tego pracownika Nocnego Patrolu. Dla tych drugich czytanie „Szóstego patrolu” będzie nie lada gratką.

Z pewnością nie zawiodą się także czytelnicy żywo zainteresowani funkcjonowaniem świata i magii Innych. Ci bowiem znajdą w tej powieści mnóstwo nowych informacji o Zmroku, wampirach, pochodzeniu Innych czy naturze zaklęć. Powieść ta dokłada kolejne cegiełki do wykreowanego przez Łukjanienkę świata, nadal pozostawiając nieco miejsca na tajemniczość i domysły.

Warto napisać nieco więcej o bohaterach – są bowiem bardzo wyraziści i nawet Ci z pozoru źli potrafią wzbudzić sympatię czytelnika. Postacie u Łukjanienki, nawet te magiczne, są niesamowicie ludzkie. Mają podobne motywacje do działań, myślą i czują podobnie, jedzą to co my (czytelnicy), oglądają to co my, rozmawiają o polityce czy muzyce. Autorowi udaje się równie wyraźnie pokazać zarówno różnice między Innymi i ludźmi, jak i podobieństwa. A tych jest wcale niemało.

Przymusowe środki

„Szósty patrol” napisany jest lekkim piórem i czyta się go bardzo dobrze. Ponadto autor umiejętnie przeinacza znane nam z innych książek i filmów schematy. Wampiry, chociaż pod wieloma względami pozornie podobne do tych często pojawiających się w popkulturze, nie są dokładną kopią tego, na co zwykle się natykamy.

Kolejną nieco zmienioną kwestią, często pojawiającą się w utworach fantastycznych, jest walka dobra ze złem. Pomimo podziału społeczności Innych na Jasnych i Ciemnych, autor niejednokrotnie podkreśla (niebezpośrednio), że nie chodzi o podział na Dobrych i Złych. Bo bez względu na intencje, jedni i drudzy mogą działać dobrze lub źle pod względem moralnym. Łukjanienko stworzył zatem realną wizję świata fantastycznego, która nie jest wyidealizowana ani przejaskrawiona, a przede wszystkim pozbawiona jest morałów w czarno-białym wydaniu.

Jednocześnie Łukjanienko potrafi niejednokrotnie rozśmieszyć czytelnika. Co i rusz napotykamy humor sytuacyjny (szczególnie spotkania Wielkiego Ciemnego i Wielkiego Jasnego napisane są w sposób żartobliwy) czy nawiązania do popkultury, które przywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Osoby znające film, będący adaptacją pierwszego tomu powieści (a właściwie pomieszanych wątków pierwszej i drugiej części), z pewnością rozweseli także (przypadkowe lub nie) nawiązanie do niego.

Czym zatem jest „Szósty patrol”? Książką bardzo udaną, mimo początkowych wątpliwości fanów serii Łukjanienki. Powieścią, która wciąga od pierwszej do ostatniej strony, a po drodze niejednokrotnie bawi. Opowieścią z bardzo satysfakcjonującym zakończeniem. Miejmy nadzieję, że jest to również zwieńczenie serii, bo tym również jest „Szósty patrol” – świetnym zamknięciem historii o Antonie Gorodeckim.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja