Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kwadron śmierci – recenzja „Aarklash: Legacy”

Szukasz dobrej gry w rozsądnej cenie? Techland wychodzi naprzeciw Twoim potrzebom dzięki serii „Dobra gra”! Na początek przyjrzyjmy się strategii „Aarklash: Legacy”.

Pamiętacie te momenty w „Warcrafcie III”, kiedy trzeba było sterować głównie bohaterami? Na przykład, gdy grało się Illidanem i Malfurionem. Armia traciła tam na znaczeniu i trzeba było skupiać się przede wszystkim na postaci, ale gra zachowywała cechy strategii. Bo czy potrzeba ogromnej ilości wojska, by nazwać coś RTS-em? Chyba nie, skoro „Aarklash: Legacy” dobrze radzi sobie w tym gatunku oferując tylko cztery jednostki.

Tytuł: „Aarklash: Legacy”
Gatunek: Strategia czasu rzeczywistego (RTS)
Producent: Cyanide Studio 2013
Wydanie PL: Techland 2015

Obrazek

Jak można się domyślić, akcja dzieje się w magicznej krainie Aarklash. I oczywiście dzieją się w niej złe rzeczy, którym należy stawić czoła. Kierujemy poczynaniami czwórki Mieczowców – najemników w służbie Handlarzy Złotem, wysłanych by uregulować dług. Jednak napotkani żołnierze, zamiast uhonorować prawo gildii i odstąpić relikwię jako zapłatę, atakują naszą ferajnę. I w tym momencie zaczyna się czteroosobowa krucjata przez zakręcony świat Aarklash.

Obrazek

Łącznie do wyboru uzyskamy osiem postaci (choć czasem fabuła sama narzuci nam skład drużyny), a zatem na jedno „stanowisko” przypada dwóch kandydatów – para wojowników, tyleż leczących oraz czwórka odpowiedzialna za zadawanie obrażeń. Każda z postaci może mieć maksimum cztery (magiczna liczba czy co?) umiejętności. Ukłonem w stronę RPG jest możliwość modyfikowania czarów i ataków poprzez dodawanie punktów w „drzewkach” rozgałęziających się w dwie strony, a więc możemy dostosować styl walki do swoich upodobań. Jednak niech nie zwiedzie was ta sielanka – wiele wzmocnień działa na zasadzie „coś za coś”… Kapłanka Wendaroo może odnowić manę tylko poprzez wyssanie życia sojusznikowi, Frinz zmniejsza zadawane mu obrażenia kosztem prędkości ataku itp. To sugeruje, że nie będzie tak łatwo, jak mogliśmy się spodziewać.
Poza umiejętnościami mamy też ekwipunek. Każdego bohatera możemy wyposażyć w kilka drobnych przedmiotów – kolczyk, pierścienie itp. Zwiększają one statystyki walczącego. Skoro gra oferuje tylko czteroosobową drużynę, to nieco szkoda, że nie ma możliwości zmiany ich zbroi i broni, choć byłby to już zabieg typowy dla RPG.

Obrazek

W niektórych produkcjach, w których się pojawiała (np. w„Dragon Age”), aktywna pauza mogła zostać spokojnie olana. Ale nie tym razem. W „Aarklash” to właśnie ona stanowi podstawę rozgrywki. Niby to RTS, ale na wyższym poziomie trudności można mieć problemy z poradzeniem sobie bez niej (a taki wyczyn jest punktowany osiągnięciami na platformie Steam). Zatrzymanie potyczki pozwala na rozstawienie walczących i zaplanowanie rzucanych umiejętności, co bywa niezbędne w tym tytule. Ustawienie bohaterów ma ogromne znaczenie, gdyż wiele czarów działa tak samo na przyjaciół, jak i na wrogów – możemy więc uleczyć potwora lub uderzyć sojusznika! Poza tym niektórzy nieprzychylni nam magowie będą ciskać kulami energii, którym warto zejść z drogi, a to znacznie lepiej robi się nie kolejkując jednocześnie ataków naszego łotrzyka. Planowanie umiejętności pozwala łączyć moce poszczególnych postaci. Nie jesteśmy w stanie naraz nakazać ataku wojownikowi i magowi. Dzięki pauzie jednym z nich osłabimy wroga, zaś drugim użyjemy potężnego ciosu, który wnet go wykończy. Warto zatem spróbować korzystania z pauzy oraz żywiołowej walki w trybie rzeczywistym. To drugie jest oczywiście łatwiejsze na niższym poziomie trudności! Aby wyjść z potyczki zwycięsko, warto także zwracać uwagę na uroki wzmacniające przeciwników i niwelować je lub kraść.

Obrazek

Oprócz nieustających walk, w miarę poruszania się po świecie i odkrywania jego tajemnic, poznajemy historię naszych postaci oraz Mieczowców i Handlarzy Złotem ogółem. Cała ósemka będzie się co jakiś czas spotykać, by w krótkim przerywniku filmowym podsumować swoje zdanie na temat sytuacji. Dodatkowo na gracza czekają zagadki logiczne i zręcznościowe, będące nieodłącznym elementem podziemi i grobowców.

Podczas podróży przemierzymy różne krainy, zaprojektowane bardzo szczegółowo, o klimacie podsyconym nastrojową muzyką. Grafika nie jest przestarzała, lecz przypomina wyglądem dawniejsze produkcje, co nadaje grze specyficznego klimatu, który oczywiście nie każdemu będzie się podobać.

Obrazek

A zatem podsumujmy. Fabuła nie jest tu głównym elementem rozgrywki, gdyż nie mamy do czynienia z RPG. „Aarklash” łączy jednak cechy tego gatunku z strategią czasu rzeczywistego, dając nam czteroosobową masakrę magią i mieczem. Wymaga ruszenia głową i taktycznego myślenia, daje wybór między typowym RTS ze sporadycznie używaną pauzą, a uważnym planowaniem przy nieustannym maltretowaniu spacji. Mamy możliwość personalizowania zdolności bohaterów, niestety ekwipunek oferuje nam niewielką różnorodność. Największym minusem jest to, że – przy takich możliwościach – walki stają się z czasem monotonne i bardzo szablonowe, a historia nie wciąga tak, jak to bywa w RPG. „Aarklash: Legacy” to nie kasowy hit, ale dobra strategia warta swojej ceny.

Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo Techland.

Dyskusja