Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja gry „Krótki przewodnik po „Fallout 4″”

All aboard the hype train!

Podczas konferencji Bethesdy została przedstawiona najnowsza odsłona serii „Fallout”. Premiera zbliża się wielkimi krokami, a więc to dobra chwila na krótkie podsumowanie tego, co czeka nas w czwartej odsłonie kultowej gry. Czy nowa część będzie podobna do poprzednich, czy jednak lepsza? Jeśli tak, to w jaki sposób? Rozsiądźcie się wygodnie i przygotujcie na porządną dawkę informacji na temat „Fallouta 4”. Zaczynamy!

Obrazek

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, jest kreowanie naszego protagonisty. Szereg modyfikacji na każdej części ciała pozwoli stworzyć postać, która sama w sobie będzie wyjątkowa. System kreacji jest bardzo zbliżony do „The Sims 4” – począwszy od płci, przez karnację, kolor oczu czy włosów, aż po twarz czy gabaryty naszej postaci. Warto tutaj wspomnieć, że gracz wcieli się – według własnego uznania – w dumnego ojca bądź matkę, których dziecko będzie wykreowane na podstawie dokonanych przez niego zmian.

Kolejnym elementem, który ucieszy niejednego fana, są bardziej dynamiczne i kreatywne rozmowy. Twórcy mówią, że podczas konwersacji wystarczy wybrać jedno ze skojarzeń, zaś nasz bohater wykona resztę. Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której nie będziemy mieli ochoty na prowadzenie rozmów z daną osobą, zawsze możemy się jej pozbyć lub zatrzasnąć drzwi przed nosem. Niemniej jednak każde wypowiedziane słowo, będzie miało swe konsekwencje…

Następną nowością jest wprowadzenie czworonożnego towarzysza. Zapewne część z was zrozumie ten ruch. Od pierwszej odsłony serii – mowa tutaj oczywiście o „Fallout” – nasz bohater mógł posiadać kompana w postaci psa (w drugiej odsłonie był w postaci easter egga). Nasz pupilek będzie miał takie same funkcje co Ochłap w „Falloucie 3”, czyli od pomagania nam w walce, po przynoszenie trudno dostępnych przedmiotów. Z ostatnich chwil możemy dowiedzieć się, iż nasz piesek będzie nieśmiertelny. Nie oznacza to, że nie będzie go można ogłuszyć. Otóż gdy zwierzę zostanie poważnie zranione, ucieknie z pola bitwy, by zregenerować siły.
Nowy Pip-boy? Dlaczego nie! Nieodłączne wyposażenie każdego mieszkańca krypty będzie posiadało różne animacje, jak również nowoczesne funkcje, takie jak: szperanie w inwentarzu, przeglądanie mapy, słuchanie radia, słuchowisk i holotaśm, a także… mini gierkę, wzorowaną na takich produkcjach jak „Donkey Kong”. Granie w grę w grze – czy może być coś bardziej niespotykanego?

Nowe możliwości tworzenia postaci, zwierzęcy towarzysz, odpicowany Pip-boy – wszystko wygląda nieźle, jednakże jest jeszcze jedna rzecz, lepsza od tych wszystkich. Mowa tutaj o craftingu. Dobrze słyszeliście! Tak bardzo pożądany przez fanów, nieodłączny element każdej produkcji post-nuklearnej w końcu zagości w „Fallout”! Koniec z pobieraniem rozmaitych patchów itp. Aby zmodyfikować naszą broń bądź pancerz, będziemy musieli zbierać przeróżne rupiecie w poszukiwaniu pożądanych przez nas części zdatnych do użycia. Do dyspozycji będziemy mieli pięćdziesiąt modeli bazowych oraz ponad osiemdziesiąt różnych przeróbek!

Prócz samego arsenału, gracze będą mogli stworzyć swój mały raj w postaci własnego domu. System będzie podobny do modelowania broni i pancerza – zbieramy potrzebne części, po czym tworzymy z nich nowe elementy mieszkania. Niestety podczas nocy nasze domostwo może zostać zaatakowane przez bandytów i innego typu nieproszonych gości. Dlatego warto pamiętać o różnych systemach obronnych.

Na zakończenie przedstawiamy jeszcze gameplay trailer. Prawdopodobnie akcja toczyć się będzie w okolicy Bostonu, zaś czas potrzebny do poznania wszelkich tajemnic tej krainy oszacowano – czysto teoretycznie – na ponad 400 godzin! Premiera „Fallouta 4” odbędzie się 10 listopada tego roku.

Dyskusja