Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Buntu ciąg dalszy – recenzja wydania DVD „Zbuntowana”

Trylogia „Niezgodna” autorstwa Veroniki Roth jest przykładem popularnych ostatnimi czasy opowieści o nastolatkach zmieniających i/lub ratujących świat, w którym żyją. Do przedstawicieli tego typu historii zaliczyć można także „Więźnia labiryntu”, „Dawcę pamięci” czy – nadal najpopularniejsze – „Igrzyska śmierci”. Każda z tych serii została już przełożona na taśmę filmową, a w przypadku opowieści o Tris Prior – „Zbuntowana” to druga jej część. Czy dorównuje ona całkiem niezłej poprzedniczce?

Nieustraszona i przyjaciele

Cywilizacja, w której żyje Tris (Shailene Woodley), podzielona jest na 5 zależnych od siebie frakcji. Altruiści, Erudyci, Nieustraszeni, Prawi i Serdeczni wspólnie tworzą społeczeństwo oddzielone od reszty świata wskutek nieznanego kataklizmu. Wśród ludzi przydzielonych do konkretnych ugrupowań znajdują się niemożliwi do zaszufladkowania Niezgodni, a prym w odstawaniu od społeczeństwa wiedzie z pozoru niewyróżniająca się niczym bohaterka. W toku wydarzeń pierwszej części panna Prior przystępuje do kasty wojowników i, udaremniając podstępny plan władz miasta, staje się pierwszą na liście poszukiwanych. Chociaż ucieka, każdy krok niechybnie zbliża ją do konfrontacji z nieszczególnie intrygującą antagonistką – Jeanine (Kate Winslet). Wśród wspierających Tris postaci najbliższą jest waleczny i szczerze kochający Tobias Eaton (Theo James), zwany Cztery.

Zasadniczą wadą większości kreacji, wynikającą nie bezpośrednio z braków w warsztacie aktorskim, a raczej ze źródłowego scenariusza,

jest bezbarwność bohaterów drugiego planu. Na przykładzie wspomnianego chłopaka Tris: o ile Eaton w „Niezgodnej” nie podążał jeszcze ślepo za protagonistką i miał poświęcony sobie fragment odkrywający tajemnicę jego przydomka, tutaj jest tylko filarem podpierającym centralną postać – konstrukcyjnie istotnym, ale zgoła nieciekawym. Co prawda w filmie otrzymuje swój skromny wątek, ale z perspektywy produkcji jest on naprawdę marginalny i w żaden sposób nie rozszerza postrzegania Nieustraszonego. Podobnie temat wygląda w przypadku postaci granej przez znanego z brawurowej roli w „Whiplash” Milesa Tellera. Peter, kolejny Nieustraszony, mimo że ma istotny wpływ na wydarzenia, oparty jest na jednym archetypie i schodzi na dalszy plan, choć mógłby mieć jako bohater więcej do powiedzenia.

Priorcentryzm

Ten sam mankament dotyczy scen z bardziej doświadczonymi aktorami – Octavią Spencer, Kate Winslet i Danielem Dae Kimem. Wszyscy grają przywódców czołowych ugrupowań, każde z nich ma kwestie do wygłoszenia

– w przypadku liderki Serdecznych są one powiedziane z ciepłym uśmiechem, natomiast szefa Prawych – z powagą i emanującą od niego sprawiedliwością. Kwestie głównej antagonistki to przeważnie politowanie i całe mnóstwo wpatrywania się w ekrany ze świecącymi kolorowo danymi. „Ta zła” nie jest tu postacią szczególnie negatywną, od samego początku wiadomo, czego chce Jeanine i jakimi drogami będzie do tego dochodzić. Kreacja Brytyjki skończyła się na obrazie zimnej, żądnej kontroli urzędniczki, bez jednej choć okazji do pokazania kunsztu aktorskiego. Ponownie jest to wina raczej scenariusza, który nie pozwolił aktorce zaszaleć, jak chociażby w „Rzezi” Polańskiego.

Rezultatem jest film w całości skoncentrowany na osobie Tris. Akcja od początku do końca nie odstępuje od dziewczyny, w przypadku kilku scen –

rozgrywających się symulacji – zostawiając ją wręcz samą na planie filmowym. Tutaj rozgrywają się najefektowniejsze momenty całej produkcji, najciekawsze również pod kątem patrzenia na „niezgodność” bohaterki. Jej konflikt wewnętrzny, związany z koniecznością zaakceptowania swojej roli w społeczeństwie, jest centralną osią „Zbuntowanej”. Beatrice jest przy tym bardzo histeryczna – obwinia się za wydarzenia, na które wpływu nie miała, i nieraz zdarza się jej przy tym załkać. Shailene Woodley dobrze radzi sobie z rolą, chociaż na aktorce wciąż spoczywa brzemię dziewczyny z popularniejszego od „Niezgodnej” „Gwiazd naszych wina” – zwłaszcza, że brata Tris gra jej partner ze wspomnianego obrazu. Ansel Elgort ma zresztą chyba najmniej istotną rolę w całym filmie; wymazanie go z produkcji nie miałoby absolutnie żadnego wpływu na fabułę, gdyby nie wygłoszenie jednej istotnej kwestii przez całe dwie godziny seansu.

Czekając na „Wierną”

Wizualnie film jest bardzo przyzwoity, scenom akcji nie brakuje dynamiki, zaś wnętrza, w których pojawiają się bohaterowie,

są zróżnicowane. Szczególnie ciekawe pod względem efektów specjalnych są finałowe, kluczowe dla historii minuty. Ich widowiskowość równoważy jednak ascetyczny wystrój lokacji, w której dzieją się równoległe wydarzenia. Niczym prawdziwa twierdza głównego złego placówka ta jest niby wypełniona ludźmi, acz pusta dokładnie w taki sposób, który umożliwia niepostrzeżone przemykanie się większym lub mniejszym (w zależności od potrzeb scenariusza) grupom bohaterów.

Ścieżka dźwiękowa „Zbuntowanej” w żaden sposób się nie wyróżnia – nie doczekała się nawet własnego motywu muzycznego. Pozostało więc wypełnienie tła rzemieślniczymi melodiami, co na pewno nie zasługiwałoby na osobne wydanie płytowe.

Seria „Niezgodna” jest (niestety!) pod każdym względem uboższą siostrą „Igrzysk śmierci”. Beatrice to postać bardzo przeciętna, jak na główną bohaterkę serii książkowej, i raczej nie stanowi konkurencji dla walczącej o przetrwanie Katniss. „Zbuntowana” nie jest filmem technicznie złym, ale brak tu czegokolwiek, dzięki czemu można by go zapamiętać. Jedynie zakończenie daje nadzieję, że ekranizacja zamykającej trylogię „Wiernej” powróci przynajmniej do zadowalającego poziomu jedynki. Z drugiej strony, w imię popularnej w kinie dla młodzieży mody, będzie ona podzielona na dwie części („Allegiant” i „Ascendant”), co niebezpiecznie grozi – widocznym już tutaj – rozwleczeniem akcji. Pozostaje mieć nadzieję, że produkcje te jednak się wybronią.

Wydanie DVD pozbawione jest dodatków, zawiera tylko film w wersji z lektorem i napisami.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja