Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ezoteryczno-mistyczna wędrówka po żydowskiej Pradze – recenzja książki „Golem”

Są takie dzieła, których nie powinno się recenzować. Dzieła, których nie sposób poddać amatorskiej ocenie zwykłego czytelnika, zasługujące raczej na wnikliwe analizy naukowe. Dzieła klasyczne, kultowe i zawierające w sobie „to coś”, co ciężko jest określić prostymi słowami. Do takich właśnie utworów należy „Golem” Gustava Meyrinka.

Dlaczego więc zdecydowałam się podjąć to, zdawałoby się niemożliwe do zrealizowania, wyzwanie? Ponieważ nie była to moja pierwsza lektura „Golema”, a zwyczajnie ciekawiło mnie nowe wydanie oraz to, czym tłumaczenie Jerzego Łozińskiego różni się od znanego mi przekładu Antoniego Langego. Teraz jednak, gdy zabieram się do napisania tego tekstu, zastanawiam się, czy przypadkiem nie postawiłam sobie poprzeczki zbyt wysoko. Niemniej, słowo się rzekło, spróbuję więc podołać wyzwaniu.

Czym jest „Golem”?

„Golem” to wydana po raz pierwszy w 1915 roku powieść wybitnego pisarza niemieckiego modernizmu, znanego także z żywego zainteresowania okultyzmem i mistyką. Autor, nazywany „Szatanem z Pragi”, uznawany był w swojej epoce za znawcę kabały, buddyzmu oraz fenomenów parapsychicznych. Współcześnie zaliczany jest do klasyków weird-fiction, a także uważany za prekursora egzystencjalizmu i surrealizmu.

O twórczości Meyrinka mówi się, że stanowiła największą inspirację m.in. dla Franza Kafki. Jest ona przesycona ekspresjonizmem i groteską, lecz także pełna ukrytych znaczeń, zakodowanych informacji i skomplikowanej symboliki. Sam „Golem” natomiast nazywany jest jedną z pierwszych powieści egzystencjalistycznych.
Czy wobec tego wciąż może zachwycać współczesnych czytelników? Czy spodoba się masowemu odbiorcy, nieobeznanemu raczej z językiem okultyzmu i żydowskiej mistyki, czy może pozostanie hermetyczną lekturą dla wąskiego grona pasjonatów?

Czym „Golem” może się stać?

„Golem” to przede wszystkim konstrukcja wielopoziomowa. Warstwa mistyczno-ezoteryczna, mnogość ukrytych znaczeń, okultystyczny kod językowy, wszechobecny oniryzm, surrealistyczne wizje, jak również odniesienia do kultury żydowskiej i specyficznego judaistycznego mistycyzmu to elementy, które rzeczywiście mogą okazać się ciężkie dla większości współczesnych czytelników. Z pewnością wiele z tego może odbiorcy umknąć, rozbić się o niewystarczającą wiedzę tematyczną czy zwyczajne niezrozumienie.

Tę powieść da się jednak czytać również w zupełnie inny sposób. Jeśli potraktować ezoteryzm i mistycyzm nie jako główny temat utworu, ale otoczkę stworzoną wokół głównej osi fabuły, specyficzny sposób opisu świata przedstawionego, drugie dno, a zarazem upiększenie – łatwo można poddać się fascynacji opowieścią Meyrinka.
Co jednak zostanie, jeśli zmarginalizować rolę mistyki w „Golemie”? Otóż wciąż bardzo wiele! Żydowskie legendy, mroczna, niesamowita atmosfera, nastrój grozy, skomplikowana intryga z interesującym wątkiem kryminalnym i subtelnym romansem w tle, malowniczy, „magiczny” pejzaż starej Pragi przełomu XIX i XX stulecia i cała plejada żywych, barwnych, niebanalnych postaci.

Współczesny miłośnik fantastyki może czytać „Golema” jako klasyczną opowieść niesamowitą (weird tale). Zachwyceni nim będą prawdopodobnie amatorzy ambitnej literatury grozy, a także fani prozy Edgara Allana Poe. Obaj autorzy posługują się bowiem podobnymi środkami wyrazu podczas budowania niepokojącej atmosfery – stawiają na nastrój oraz naturalizm, ale bez epatowania brutalnością czy turpizmem.

Co kryje Praga Meyrinka?

„Golem” będzie też zapewne stanowił interesującą lekturę dla odbiorców zainteresowanych klimatem renesansowej Europy. Choć powieść pochodzi z początków XX wieku, świat przedstawiony i sceneria przywodzą na myśl skojarzenia z niesamowitą atmosferą Pragi pod panowaniem Habsburgów, pełnej wszelkiej maści ekscentryków i szarlatanów, okultystów, alchemików, żydowskich kabalistów i samozwańczych magów.

Praga Meyrinka jest jednocześnie przepięknym obrazem epoki współczesnej autorowi. Dawne żydowskie getto przedstawione zostało tutaj, pomijając całą mistyczną otoczkę, niezwykle barwnie i z dużą dawką brutalnego realizmu. Tajemnicze, magiczne i owiane legendą, a jednocześnie rojące się od tanich knajp i podłych spelun, uliczników, prostytutek i pospolitych lumpów. Siedlisko brutalnych morderstw, pełne podziemnych przejść i mrocznych zaułków, w których można natknąć się na psychopatów czy somnambulików.

Grimoire od Zysku

Co mogę powiedzieć o nowym polskim wydaniu „Golema”, które ukazało się niedawno nakładem Zysku i S-ki? Przede wszystkim, że wydawca podołał zadaniu – zarówno estetyka, jak i rzetelność edycji spełnia oczekiwania, jest na miarę „współczesnego grimoire’u”.

Solidna twarda oprawa z obwolutą, dobrej jakości papier, wyraźna czcionka i przejrzysty układ tekstu, a także skład i korekta bez zarzutu. Brak zbędnych ozdobników oraz grafika autorstwa Mariusza Kuli, utrzymana w ciemnych barwach z doskonale wykorzystanym światłocieniem, już na pierwszy rzut oka wprowadzają odbiorcę w nastrój grozy.
Pozytywnie zaskakuje też przekład autorstwa Jerzego Łozińskiego – oddający w pełni urok i atmosferę oryginalnego języka powieści (tak, czytałam „Golema” po niemiecku), a jednocześnie doskonale dopasowany do potrzeb współczesnego czytelnika. Z czystym sumieniem mogę uspokoić wszystkich, którzy obawiają się zbyt archaicznej formy. Cieszę się też, że tłumacz, w przeciwieństwie do swojego poprzednika Antoniego Langego, zdecydował się pozostawić imiona i nazwiska bohaterów oraz niektóre nazwy własne w oryginalnych formach, bez zbędnych spolszczeń.

I słowo stało się zaklęciem

Żydowscy mistycy twierdzą, że odpowiednio wypowiedziane lub zapisane słowo staje się zaklęciem. Jeśli wierzyć tym teoriom, Gustav Meyrink był prawdziwym magiem, a „Golem” to jego księga zaklęć, w której każde słowo ma niezwykłą moc oczarowywania czytelników.

Daję tej powieści najwyższą notę, zastrzegając jednak, że wpisuję ją tylko dlatego, że tego wymaga formularz na stronie. W rzeczywistości bowiem „Golem” wymyka się standardowym kryteriom oceny i pozostaje poza nimi, jako osobna kategoria.

Ocena: 5/5

Dyskusja