Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zbrodnia i… mężczyzna – recenzja kinowego filmu „Nieracjonalny mężczynza”

Absurdalna komedia z wątkiem romantycznym i elementami kryminału, a w obsadzie Joaquin Phoenix, Emma Stone i Parker Posey. Czy taki film może odnieść sukces? W przypadku Woody’ego Allena wszystko jest możliwe. I tym razem nowojorczyk zaskakuje zarówno wiernych fanów, jak i… recenzentów. Jak odebrać słowa reżysera na temat sensu życia czy istnienia, wypowiadane przez bohaterów? A co dopiero, gdy rozprawy między profesorem filozofii a studentką dotyczą nauk Kanta czy banalności zła według Hanny Arendt. Uspokajam, Allenowi znów wyszedł majstersztyk.

Do koledżu w pewnym prowincjonalnym miasteczku przyjeżdża profesor filozofii, Abe Lucas (Joaquin Phoenix). Jego publikacje i rozważania naukowe cieszą się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie. Nie mniej popularne są jego domniemane romanse z pracownicami i studentkami. Okazuje się jednak, że Abe na wykłady w katedrze filozofii przybył w stanie wręcz depresyjnym. Oto kontrowersyjny myśliciel jest zmęczony życiem, a horacowskie „chwytaj dzień” zapija co chwila kilkoma łykami whiskey z piersióweczki. Kryzys twórczy czy wieku średniego? To próbują rozgryźć niespełniona seksualnie nauczycielka Rita (Parker Posey) oraz studentka Jill (Emma Stone). Rozmowy i czas, który spędza szczególnie z tą ostatnią, wpędzą mężczyznę w pewną kryminalną aferę…

Allen na dobre opuścił europejskie stolice, by w swoim specyficznym stylu przedstawić kolejną historię.

Przyznam, że cenię wybrane produkcje reżysera sprzed kilku lat, ale nie gardzę też nowymi obrazami. Wciąż jednym z moich ulubionych jest „Wszystko gra” (2005, „Match Point”), chociaż brak w nim typowego allenowskiego humoru. Nie mniej ucieszyłem się, kiedy Allen powrócił do tematu zbrodni. Ci, którzy mieli przyjemność zobaczyć inne filmy mistrza, znajdą w „Nieracjonalnym mężczyźnie” kolejne odwołania do Dostojewskiego oraz „Zbrodni i kary”. Sceptycznie moglibyśmy zapytać: który to już raz? Były „Zbrodnie i wykroczenia” (1989, „Crimes and Misdemeanors”), wspomniany wcześniej obraz „Wszystko gra”, potem „Scoop. Gorący temat” (2006, „Scoop”) i „Sen Kasandry” (2007, „Cassandra’s Dream”). Tym razem jednak zbrodnia jest przedstawiona z lekkim przymrużeniem oka. Reżyser bardziej koncentruje naszą uwagę na egzystencji głównego bohatera, Abe’a Lucasa.

Emma Stone po raz drugi występuje u Allena i pokazuje się tu z zupełnie innej niż dotychczas strony. Jej kreacja ciekawskiej Jill, która nieprzerwanie zachwyca się nowym wykładowcą, przypadnie do gustu każdemu ponurakowi. Podobnie jak Parker Posey, której Rita jest nieszczęśliwą mężatką, a zarazem „paprotką” u boku męża. W pewnym momencie widz może kibicować jednej lub drugiej kobiecie w batalii o względy „ukochanego Abe’a”. A jak Joaquin Phoenix? Nie jest to może występ na miarę roli Freddiego Quella z filmu Paula Thomasa Andersona pt. „Mistrz” (2012, „The Master”), jednak aktor wciąż posiada tę iskrę, która przyciąga uwagę.

W „Nieracjonalnym mężczyźnie” mamy wszystko, co wręcz musi znaleźć się w filmach Allena: intrygę, cynizm, wyśmianie panującego porządku, czarny humor oraz… ciągle takie same typy postaci. Nie wiem, czy jest to już wpisane w filmografię Allena, ale problemy jego bohaterów to nic nowego. Nie warto więc szukać drugiego dna lub zastanawiać się kilka godzin po seansie, co autor miał na myśli. Rozkoszujcie się historią. Dla jednych będzie to kapitalny i zarazem zabawny komediodramat, dla drugich – inne spojrzenie na słynne dzieło Fiodora Dostojewskiego pt. „Zbrodnia i kara”, ze szczyptą filozofii, kłamstw i nieszczerych uczuć.

Ocena: 4/5

Dyskusja