Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zwierzyniec na wesoło – recenzja mangi „Monster Musume” Tom 1

Lamie, harpie, centaury, syreny… to tylko nieliczne przykłady stworów, o których mogliśmy słyszeć w baśniach, oglądać je w filmach fantastycznych czy też programach dokumentalnych. Jednak trzy lata temu wszystko się zmieniło, kiedy te istniejące niegdyś w ludzkiej wyobraźni stworzenia ukazały się w realnym świecie. Kiedyś żyjące w ukryciu, teraz pragną wtopić się w ludzkie społeczeństwo. Po tym wydarzeniu utworzono rządowy program, mający na celu socjalizację wszystkich tych legendarnych istot poprzez wymianę kulturową, a także dzięki goszczeniu ich w ludzkich domach. Jednym z opiekunów potworów jest Kurusu Kimihito. Stopniowo do jego domu wprowadza się coraz więcej dziewcząt rodem ze świata baśni. Jak wygląda taka codzienność z potworzycami? Na pewno nie jest nudno i smutno.

„Monster Musume” autorstwa Okayada to debiutancki tytuł Ośmiu Macek – imprintu wydawnictwa Studio JG, mającego na celu wydawanie dzieł dla starszych czytelników. Manga opowiada o losach nastoletniego Kurusu Kimihito, który – nie z własnej woli – został opiekunem tytułowych bestii. Początkowo miał opiekować się tylko jedną osobą, którą była lamia Miia – pół kobieta, pół wąż – jednak szybko w jego mieszkaniu pojawiły się kolejne „dzikie” lokatorki, takie jak harpia Papi czy Centorea – kobieta-koń. Nie trzeba długo czekać, by w relacjach pomiędzy potwornymi dziewczętami zaczęło dochodzić do konfliktów i walki o względy ich opiekuna. Jednak wkrótce wychodzi na jaw, że nasz bohater pod żadnym pozorem nie może znaleźć się w dwuznacznej – a co dopiero jednoznacznej – sytuacji z żadną z dziewcząt, gdyż groziłoby to uwięzieniem jego samego oraz deportacją podopiecznej.

W mandze można doszukać się klasycznych elementów występujących w dziełach spod szyldu ecchi. Tak więc czytelnik znajdzie tam zbliżenia stref bikini, kosmate myśli czy uczuciowe konflikty: ogółem lekką erotykę. Wszystko to jest połączone ze śmiesznymi scenami, na jakie można natknąć się w każdej sytuacji.

Pierwszym wyróżnieniem w tym tytule jest jego innowacyjność. Zamiast normalnych przedstawicielek płci pięknej występują tutaj dziewczyny wyposażone w łuskowaty ogon zamiast nóg, skrzydła zamiast rąk, kopyta, pazury itp. Niemniej jednak wszystkie te „egzotyczne” części ciała nie tylko są, ale też silnie oddziałują na fizjologię dziewczyn. Przykładowo Miia jako lamia jest zmiennocieplna, dlatego musi być ciągle w ciepłych pomieszczeniach, z kolei Centorea jako kobieta-koń je tylko i wyłącznie warzywa, a także musi odbywać poranne spacery. Te zwierzęce cechy wpływają nie tylko na ich sposób bycia, lecz również osobowość. Papi jako harpia jest dziecinna i lekkomyślna. Centorea porusza się dostojnie i używa bardziej wyrafinowanego języka. Każda z dziewczyn jest więc sama w sobie wyjątkowa.

Kolejnym pozytywem w tym dziele jest kreska postaci. Występujące tutaj osoby są narysowane estetycznie, zaś ich zniekształcona mimika – przede wszystkim Kurusu – idealnie komponuje się ze śmiesznymi wydarzeniami. Jednakże anatomia naszych półdziewczyn jest na wysokim poziomie. Wszystkie ich części ciała – ludzkie jak i zwierzęce – są szczegółowo i realistycznie wykonane. Czy to pazury Papi, czy chociażby kopyta naszej kobiety-konia.

Okładka również ma znaczący wpływ na czytelnika. Obwoluta każdego tomu przedstawia nastoletniego bohatera w towarzystwie jednej z potworzyc. Całość jest kolorowa i przyjemna dla oka. Po zdjęciu okładki można znaleźć pewne urozmaicenie w postaci dwóch opisów zatytułowanych „Cyckologia zaawansowana” oraz „To i owo międzygatunkowo”. Cyckologia – jak sama nazwa wskazuje – przedstawia parametry naturalnych krągłości dziewcząt występujących w danym tomie, natomiast drugi motyw prezentuje informacje na temat ich anatomii. Przykładowo Miia w pełnej krasie posiada ponad siedem metrów długości, rozpiętość skrzydeł Papi to około czterech metrów, a maksymalna prędkość, jaką może osiągnąć Centorea wynosi 60 km/h.

Niestety, w tym tytule nie znajdziemy specjalnie oryginalnej fabuły, gdyż motywem przewodnim są raczej zaloty potworzyc do nastoletniego chłopaka. Niemniej jednak manga jest urocza i to pomimo stereotypowych elementów, jakimi kieruje się ten gatunek.

„Monster Musume” to solidna, zabawna i przyjemna w czytaniu manga. Każdy fan ecchi powinien zapoznać się z tą serią. A jeśli ktoś nie jest miłośnikiem takich gatunków, lecz chciałby poczytać coś świeżego i radosnego – z lekką nutą absurdu – oraz nie zrażą go rozbierane sceny, może śmiało sięgnąć po ten tytuł.

Dyskusja