Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Demon Węgorzowych Moczarów – recenzja wydania DVD „Kobieta w czerni 2: Anioł Śmierci”

II Wojna Światowa była źródłem wielu koszmarów, ale ten, którego doświadczą bohaterowie „Anioła Śmierci”, jest tylko pośrednio spowodowany przez bombardowania Londynu w 1941 roku. Zgroza ukazana w tym filmie znana jest z pierwszej części „Kobiety w czerni” z Danielem Radcliffem. Czy młodej nauczycielce Eve Parkins (Phoebe Fox) uda się przetrwać spotkanie z Kobietą w Czerni?

Nieustające naloty na stolicę Wielkiej Brytanii zmuszają Eve i jej starszą przyjaciółkę, Jean Hogg (Helen McCrory), do opuszczenia miasta. Wraz z grupą podopiecznych wyjeżdżają do pozornie bezpiecznej rezydencji na Węgorzowych Moczarach, schronienia skrywającego mroczną tajemnicę z przeszłości.

Okolica, chociaż nie pretenduje do miana sielskiej, musi wystarczyć bohaterom do czasu, aż wojenny zgiełk ucichnie. Nie jest też wcale tak odludna – w trakcie podróży Parkins poznaje młodego lotnika, Harry’ego (Jeremy Irvine), mającego stacjonować w pobliskiej jednostce. Wspólnie docierają do opuszczonego domu i pomagają dzieciom odnaleźć się w nowym otoczeniu. Większość z nich wyjątkowo dobrze radzi sobie w obcym środowisku, ale nie Edward. Dziesięciolatek stracił rodziców w wyniku bombardowania i odtąd nie mówi. Zamiast bawić się z rówieśnikami – poświęca czas na wpatrywanie się rysunek rodziny. Puste spojrzenie, równo przycięta grzywka, sięgająca samych oczu, i staromodne ubranie nadają dziecku niepokojącą aurę. W połączeniu z mroczną atmosferą posiadłości i tajemnicami skrytymi w opuszczonych pokojach, nadejście opętujących dzieci koszmarów nie powinno zaskakiwać. Eve, by ocalić wychowanków, będzie musiała odkryć historię tego miejsca, a przy okazji bliżej poznać Harry’ego, który – podobnie jak ona – skrywa w sobie bolesne sekrety przeszłości…

Niewątpliwą zaletą „Anioła śmierci” jest bardzo udana stylizacja na czasy II wojny światowej, zarówno pod względem scenografii, jak i charakteryzacji.

Wyprana z intensywnych odcieni paleta barw podkreśla tutaj, jak trudny był to okres, nawet bez udziału wkraczających do historii upiorów. Jest to film stawiający przede wszystkim na złowrogą atmosferę i nie tyle straszny, co raczej wywołujący ciarki. W serwowaniu scen bardziej dynamicznych reżyser – Tom Harper – jest oszczędny. Nie należy spodziewać się po tym obrazie widziadeł przebłyskujących przez ciemność na ułamek sekundy, bo takich zabiegów jest tu tyle co nic. Również straszenie niewinnym dzieckiem, tak dobrze znane z horrorów typu „Ring”, nie pasowałoby raczej do tej konwencji. Tu młodzi bohaterowie są przede wszystkim ofiarami. Kobieta w Czerni jest tu złem niematerialnym, rzadko akcentującym swoją obecność (choć ten stan nie utrzymuje się oczywiście do końca).

Pod względem aktorskim film prezentuje się zadowalająco – na tyle, że każda z postaci odegrana jest zgodnie z jej horrorowym archetypem (jak choćby „niepokojące dziecko” czy „mężny obrońca bohaterki”),

chociaż żadna nie zapada w pamięci na dłużej. Najbardziej charakterystyczny jest tutaj Oaklee Pendergast w roli milczącego Edwarda, ale nie przesądza to jeszcze o jego przyszłej karierze aktorskiej – role dziecięce mają wszak swoją specyfikę, a ta była (podobnie jak większość produkcji) minimalistyczna. Pozostałe dzieci służą tu głównie jako tło – pojawiają się w scenach grupowych, czasem dręczą pozostającego na uboczu bohatera. Postacie protagonistów – Eve i Harry’ego – prezentują się naturalnie, lecz trudno też o nich napisać coś więcej (nie ma tu nic, czym wybijaliby się ponad inne, podobne „Aniołowi śmierci” filmy). Podobnie jest też z aktorami drugiego planu.

Pod względem audiowizualnym produkcja jest taka, jaka powinna być – stonowana kolorystycznie (szarość dominuje tu nad bardziej żywymi odcieniami), zaś tło muzyczne podkreśla tylko niepokojące bądź straszne sceny. Pod tym względem jest podobnie jak z resztą filmu – spełnia on wymagania gatunkowe, ale też nie wyróżnia się niczym szczególnym.

„Anioł śmierci” to film przyzwoity, choć trochę monotonny i nieodbiegający od fabularnych schematów gatunku. Można go obejrzeć niezależnie od pierwszej części (notabene remakeu filmu z 1989 roku), bo powiązanie między nimi jest umowne. „Kobieta w czerni 2” to dzieło całkowicie innej ekipy i o około czterokrotnie mniejszych wpływach z box office – nietrudno więc się domyślić, który z nich jest lepszy.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja