Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Droga do Diuny” – czyli o tym jak artykuł o wydmach w Oregonie zainspirował powstanie klasyka science-fiction – recenzja książki „Droga do Diuny”

Nakładem Domu Wydawniczego Rebis na polski rynek trafiła wyjątkowa pozycja, która powinna zainteresować każdego fana uniwersum wykreowanego przez Franka Herberta. „Droga do Diuny” stanowi zbiór nieopublikowanych wcześniej fragmentów z „Diuny” i „Mesjasza Diuny”, przybliża czytelnikom proces powstawania dzieł, a także zawiera kilka opowiadań z uniwersum oraz mini-powieść o tytule „Planeta Przyprawy”, będącą rekonstrukcją pierwotnego konceptu Herberta.

Co by było gdyby…

W telegraficznym skrócie, wspomniana „Planeta Przyprawy” stanowi lżejszą wersję „Diuny”. Powieść, napisana przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona, opowiada o Szlachetnym (honorowy tytuł arystokratów) rodzie Linkmanów, który otrzymuje we władanie od Wielkiego Imperatora Wudy Planetę Wydm, jedyne źródło wydobycia melanżu, poszerzającego zmysły narkotyku, od którego uzależniona jest cała galaktyka. Na życie rodziny czyha jednak złowrogi Valdemar Hoskanner, poprzedni zarządca planety. Główny protagonista, książę Jesse zobowiązuje się w ciągu dwóch lat zmagazynować zapasy melanżu przewyższające te zyskane przez konkurencyjny ród. Jeżeli nie uda mu się zrealizować zadania, Planeta Wydm ponowie trafi w ręce Hoskannerów a Linkmanów czeka hańba i ruina. Brzmi znajomo? Zdecydowanie, jednak „Diuna” i „Planeta Przyprawy” podążają innymi ścieżkami. Mistyczne wręcz dzieło Herberta opowiada o człowieku zmagającym się z akceptacją własnego przeznaczenia, z kolei rekonstrukcja jego wczesnego konceptu to powieść przygodowa o uwikłanym w polityczne gierki szlachetnym rodzie, chcącym przetrwać w niekorzystnych warunkach. Śledzimy poczynania księcia Jessego (pierwowzór księcia Leto Atrydy) w zmaganiach z atakami pustynnych czerwi, rozruchami żyjących na skraju ubóstwa pracowników przyprawowych i widmem rychłego bankructwa. Ważną i charakterną postacią jest też konkubina Szlachetnego, Dorothy Mapes. W przeciwieństwie do znanej z „Diuny” Lady Jessiki nie posiada ona nadnaturalnych zdolności, a wszystkie konflikty musi rozwiązać za pomocą bystrości umysłu. Barri Linkman – odpowiednik Paula Atrydy – pełni w powieści funkcję marginalną, w „Planecie Przyprawy” to jego ojciec Jesse gra pierwsze skrzypce.

Tekst napisano lekkim językiem, obfituje w dużą dawkę akcji, świetnie napisane dialogi i ukazuje jak mógłby wyglądać świat Herberta w alternatywnej rzeczywistości. To przyjemna i klimatyczna lektura w skondensowanej formie przekazująca ducha „Diuny”.

Ludzie listy piszą…

Kolejny dział książki poświęcono korespondencji Franka Herberta, odsłaniającej kulisy jego pracy nad pierwszymi powieściami z cyklu o Arrakis. Na tle całości jest to króciutki ustęp, w którym dowiadujemy się między innymi o tym, co stanowiło dla autora impuls do napisania „Diuny”, a także poznajemy historię mozolnej drogi, jaką musiał przebyć, aby wydać książkę w jednym tomie (jak na ówczesne standardy, była ona zbyt opasła).

Poznajemy także proces rozbudowy pierwotnego konceptu, którym była „Planeta Przyprawy”, przemieniającego się powoli w pierwszy tom z uniwersum Muad’d Diba oraz Fremenów, śledzimy historię odcinkowych publikacji powieści na łamach magazynów fantastycznych itp.

Rozdział pełen jest różnych ciekawostek i smaczków, które powinny zaciekawić miłośników twórczości Herberta. Ze względu na małą objętość czyta się go jednym tchem.

Materiały dodatkowe:

W przedostatniej części książki możemy się zapoznać z wszelakiego rodzaju odrzutami, alternatywnymi scenami, jak i nowymi rozdziałami z „Diuny” oraz „Mesjasza Diuny”. Wskazane jest odświeżenie sobie fabuł obu powieści, nowe fragmenty odwołują się do konkretnych wydarzeń z książek, w których czytelnicy mający ich lekturę dawno za sobą mogą się zagubić. Sceny rzucają więcej światła na poszczególne wątki i pozwalają prześledzić ewolucję zamysłów autora. Najciekawszy z zestawienia tekstów dotyczy alternatywnego zakończenia „Mesjasza Diuny”, gdzie Herbert drastycznie przekreśla znany z oryginału otwarty finał.

„Drogę do Diuny” zamyka zbiór opowiadań autorstwa Briana Herberta i Kevina J. Andersona, których akcja rozgrywa się w różnych momentach historii uniwersum, zaczynając od Dżihadu Butlerjańskiego a kończąc na czasach „Kapitularzu”. Nowele mogą okazać się fascynującą lekturą dla osób, które pochłonęły wszystkie pozycje ze świata Diuny, gdyż teksty stanowią często pomosty fabularne pomiędzy poszczególnymi tomami. Niestety, zawierają one także wiele spoilerów, dlatego ich lekturę odradza się osobom, które dopiero zaczynają przygodę z cyklem.

Opowiadania napisano przystępnym językiem, rozwijają wiele pobocznych wątków z głównych powieści i stanowią miły dodatek do całego tomu. Niestety nie da się nie oprzeć wrażeniu, iż nowele dodano do „Drogi do Diuny” na siłę, chcąc zapełnić więcej stronic by uargumentować sens wydania całej książki.

Diuna: Extended edition

Mówiąc bez ogródek, omawiane dzieło można traktować jako kolejny produkt odcinania kuponów od popularnej marki. Trzeba zaznaczyć, że w żadnym wypadku książka nie jest godna polecenia dla ludzi nie mających wcześniej styczności z „Diuną”. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z pozycją napisaną na wysokim poziomie, którą fani dosłownie pochłoną. „Droga do Diuny” to przyjemna i odprężająca lektura, ubogacającą fantastyczny świat stworzony przez Franka Herberta. Na uwagę zasługuje także wydanie książki sprawiające bardzo pozytywne wrażenie. Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów, otrzymujemy twardą okładkę z obwolutą, przedstawiającą intrygującą grafikę autorstwa Wojciecha Siudmaka. Pozycja wspaniale prezentuje się na półce. Podsumowując – „Droga do Diuny” to pozycja skierowana przede wszystkim do fanów uniwersum, chcących uzupełnić swoją kolekcję, na pewno nie będą oni zawiedzeni. Nowi czytelnicy raczej nie mają tutaj czego szukać.

Ocena: 4/5

Dyskusja