Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Hanafuda” – gra nie tylko dla Japończyków

Przenieśmy się w XVI wiek, kiedy (według legend) portugalscy marynarze, płynąc do Japonii, grywali w hanafudę – tradycyjną grę Kraju Kwitnącej Wiśni, której nazwę dosłownie tłumaczy się jako „karty kwiatów”.

Gra wydawnictwa „Trefl” zawiera dwie instrukcje – po polsku i po angielsku. Pudełko zostało solidnie wykonane, w środku znajduje się talia 48 kart, dokładnie ofoliowanych. Umożliwia ona rozgrywanie wielu różnych rodzajów gier – tak jak w przypadku europejskich kart. Różnica między naszymi a tymi pochodzącymi z Dalekiego Wschodu jest taka, że nie posiadają one żadnych numerycznych oznaczeń czy podpisów.

Karty są sztywne i dobrze się je tasuje. Mają również nadane wartości punktowe: 1, 5, 10 lub 20 punktów i podzielone są na grupy po cztery, z ilustracjami o podobnych motywach roślinnych i zwierzęcych. Każda z grup przypisana jest do jednego z miesięcy w roku. W instrukcji przedstawione zostają dwie możliwości gry: koi-koi oraz mushi. Rozgrywka jest przeznaczona dla 2 do 6 graczy, przy czym przy większej ilości osób potrzebna jest dodatkowa talia kart.

Obrazek

Zacznijmy od koi-koi

Po przeczytaniu instrukcji do gry koi-koi trzeba się porządnie zastanowić nad zasadami i wdrożyć w praktyczną część, co wymaga większego wysiłku. Choć całość wydaje się prosta, wytłumaczenie reguł sprawia już większą trudność. Ta zabawa pozwala uczestnikom zapoznać się z ilustracjami i jest jedną z podstawowych gier. To nic innego jak liczenie zysków i strat. Trzeba zbierać karty parami według największej ilości punktów. Kluczem do sukcesu jest właściwa decyzja gracza, czy zakończyć rozgrywkę po zdobyciu układu, czy też ryzykować dalej. W zaawansowanej formie koi-koi trzeba zyskać układy więcej niż dwóch kart. W obu wersjach przebieg jest następujący: uczestnicy otrzymują po osiem kart, osiem również rozkłada się odkryte na środku stołu, pozostałe odkłada się na stos rewersem do góry. Każdy z graczy w swojej kolejce może wykonać dwie akcje: zagrać wybraną kartę z ręki lub pierwszą kartę ze stosu. W obu przypadkach, jeżeli zagrana karta jest z tego samego miesiąca, co jedna z leżących na stole, zabiera obie, jeżeli natomiast nie pasuje, to ta z ręki pozostaje na stole. W mutacji podstawowej rozgrywka kończy się, gdy skończą się karty na rękach graczy, natomiast w zaawansowanej – gdy jeden z uczestników zbierze zestaw (może on zadecydować, by jeszcze nie zamykać tej rozgrywki i próbować zbierać inną kombinację, ale punkty dostaje tylko gracz kończący). Pełna gra trwa dwanaście rozdań, ale można ją skrócić o połowę. Po każdym rozdaniu sumuje się otrzymane punkty i wygrywa ta osoba, która uzbiera ich najwięcej.

Wszystko wydawałoby się banalnie proste, gdyby nie brak oznaczeń kart, co na początku sprawia duży problem. By dobrze zaznajomić się z ilustracjami, trzeba rozegrać co najmniej kilka takich partii, inaczej – zamiast się bawić – trzeba spędzać czas z nosem w instrukcji, próbując dopasować odpowiednie karty. Same zasady byłyby czytelniejsze, gdyby nie japońskie nazwy. Chociaż wytłumaczone są na samym początku, to jednak, czytając tekst, uczestnik po kilka razy wraca do pierwszej strony z wyjaśnieniami, np. sprawdzając, co to jest „yamafuda” lub kim są „Oya” czy też „Biki”.

Obrazek

A może zagrajmy w mushi?

„Mushi” to po japońsku owad. Jest popularną grą dla dwóch osób. Różni się od innych, opartych na talii hanafudy, liczbą używanych kart – zamiast 48 wykorzystuje się tylko 40.

Tutaj nie korzystamy z kart przedstawiających czerwiec i lipiec. Zaś jedna blotka z listopada (deszcz i piorun) służy jako dzika karta, tzw. joker. Gracze mają w ręku po osiem obrazków, na polu gry znajduje się odsłoniętych kolejnych osiem. Reszta talii, tak jak przy koi-koi, leży rewersem do góry. Zasady są podobne – zadaniem grających jest łączenie kart w pary i zbieranie ich w układy, z tą jednak różnicą, że partia kończy się w chwili wyczerpania wszystkich kart z ręki (całość ma trwać osiem rund).
Celem jest tak samo zdobycie jak największej liczby punktów, które otrzymuje się po złożeniu jednego z układów kart. Wszystkie dostępne możliwości zostały podane w Tabeli Układów Mushi. Jest ich cztery. Taka rozgrywka trwa zazwyczaj 12 rozdań. Gracz, który wygrał poprzednią rundę, staje się rozdającym w nowej.

Obrazek

Podsumowując:

Gra z pewnością nie należy do trudnych, kiedy tylko uczestnicy opanują wszystkie ilustracje. Obie wersje potyczek, zaproponowane przez firmę „Trefl”, wyglądają podobnie i przypominają w niewielkim stopniu grę Memory. Malowane obrazki są bardzo dokładnie stworzone, miłe dla oka, wprowadzają azjatycki klimat. Ta forma rozrywki przeznaczona jest dla mniejszej ilości osób niż sześć przy jednej talii, ale przy wieczornej herbacie w bliskim gronie sprawdza się znakomicie.

Dyskusja