Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Inna fantastyka jest możliwa – recenzja książki „Po drugiej stronie”

„O czym jest moja książka? O tym, że maluję obrazy. Tworzę coś z niczego, czyli w pewnym sensie jestem bogiem, ale nie tym z Paktofoniki, i nie Jezusem Chrystusem, nawet nie Zeusem, tylko takim małym bogiem, bożkiem. Kiedy zasypiam, obrazy się budzą, życie w nich toczy się normalnie, tak jak u nas, tam też jedzą, płodzą dzieci, łoją wódę, kłócą się, jarają gandzię. Taki świat wykreowałem.”*

Podobno w literaturze wszystko już było i nie sposób napisać niczego nowego, oryginalnego i nietypowego. Podobno… A jednak Rafałowi Cuprjakowi (który nota bene, jeśli wierzyć poetyckiemu prologowi, nie istnieje) się to udało. Jego powieść „Po drugiej stronie” nie daje się zamknąć w ciasne ramy, sklasyfikować i skatalogować. Wymyka się normom, formom i nurtom. Jest właśnie tym „czymś nowym”, „innym”.

Czy „Po drugiej stronie” to książka o przemijaniu, śmierci i życiu pozagrobowym? A może o sile sztuki, albo mrocznej stronie natury człowieka? O ludzkich tragediach i wewnętrznych metamorfozach? Poszukiwaniu prawdziwego siebie w sobie? O miłości, tęsknocie, zerwanych więziach? Każda z tych odpowiedzi wydaje się prawidłowa i żadna nie sprawia wrażenia kompletnej.

„Usadowiłem go w oddalonej od szlaku samotnej góralskiej chatce, gdzieś na końcu świata, w Bieszczadach, pomiędzy Cisną a Wetliną. To na pierwszy rzut oka zwyczajne schronisko tak naprawdę jest azylem pełnym ludzi uciekających przed wojną, bestialstwem getta, przed krwią na dłoniach, uzależnieniem od cyberseksu, chorą ambicją, wypłukującą z mózgu resztki wolności i zdrowego rozsądku. To miejsce jak magnes przyciąga moich bohaterów, wyławiając ich z różnych czasów i miejsc.”*

Pozornie niepowiązane ze sobą opowieści, historie wielu różnorodnych bohaterów, których z początku nic zdaje się nie łączyć. Zaburzona chronologia i logika. Różni ludzie, różne czasy, różne perspektywy.

A jednak wszystko tutaj do siebie pasuje! Z czasem opowieści układają się w spójną całość, a powiązania między bohaterami stają się jasne, fabuła nabiera sensu… i rozpędu. Czytelnik stuka się palcem w czoło, zaskoczony, że wcześniej nie odkrył zależności, które nagle okazują się oczywiste. I wtedy rozpoczyna się ostra jazda bez trzymanki!

„Po drugiej stronie” przypomina skomplikowaną, ale dobrze przemyślaną i idealnie przygotowaną układankę. Człowiek siedzi nad takimi puzzlami godzinę, dwie, trzy… i zastanawia się, w jaki sposób mógłby stworzyć z nich jakąkolwiek całość, obraz przedstawiający cokolwiek konkretnego. Siedzi i myśli, zachodzi w głowę, mózg zaczyna mu się przegrzewać, parować, ale zagadka nie daje mu spokoju, nurtuje. A on po prostu MUSI ułożyć te cholerne puzzle! Aż nagle jego cierpliwość zostaje nagrodzona. Wydarza się cud! Jeden z elementów zaczyna świecić, rozżarza się bladym, błękitnym blaskiem. Potem kolejny i kolejny. Niczym w grze komputerowej dla najmłodszych. I nagle wszystko staje się jasne! Nasz nieszczęsny delikwent nabiera przeświadczenia, że jakaś tajemnicza siła wyższa przez cały czas kontrolowała sytuację, początkowo igrając z nim, naśmiewając się z jego wysiłków, obserwując w milczeniu, aż w końcu zdecydowała się przemówić, dać znak i nagle ułożenie tych niesamowicie skomplikowanych puzzli okazało się dziecinnie proste. Dokładnie tak czuje się czytelnik zagłębiony w lekturze „Po drugiej stronie”.

Rafał Cuprjak (po lekturze jego książki jestem w stanie uwierzyć, że ten autor naprawdę nie istnieje!) doskonale tworzy nieszablonową i świetnie przemyślaną szkatułkową kompozycję. To właśnie ona w dużej mierze stanowi o wyjątkowości utworu.

„Łączę i mieszam gatunki, romans z kryminałem, horror z erotyką, poezję z fantastyką; przy ciągłym akompaniamencie muzyki, od jazzu i bluesa po brudny i sprzężony punk rock. Zadaję wiele pytań, na które odpowiedź jest zawsze taka sama − Człowiek jest niezniszczalny. Ale czy to dobrze?”*

Ciasna, duszna, klaustrofobiczna atmosfera, chwilami przepojona grozą. Pierwszoosobowe narracje o zróżnicowanym stylu – mocny, kolokwialny język przeplatany delikatnym powiewem prozy poetyckiej lub lirycznymi, refleksyjnymi monologami wewnętrznymi. Czasem przez ten ogólny zaduch, ten klimat zadymionej knajpy, przebijają się sceny jakby z sielanki, ale jakiejś dziwnej, niepokojącej, takiej rodem z katastroficznej poezji międzywojennej, by za chwilę rozproszyło je drżenie podłogi wywołanej hałaśliwym punk rockiem buchającym nagle z głośników.

I rekwizyty! Autor fenomenalnie operuje rekwizytami. Symbole, przedmioty znaczące, leitmotivy… Wszystko to zostało z aptekarską precyzją poukładane, powtykane w odpowiednie miejsca tego kontrolowanego, uporządkowanego chaosu, świetnie dobrane. Efekt? Doskonała rozrywka dla błyskotliwego czytelnika, poszukującego intelektualnej zabawy i… gwarantowana pożywka dla badaczy literatury. Ileż czasu można spędzić na odkrywaniu i rozgryzaniu znaczenia niemal każdego słowa czy zdania, relacji przestrzennych, konstrukcji poszczególnych rekwizytów!

Rafał Cuprjak udowodnił, że inna fantastyka jest możliwa. Stworzył książkę oryginalną i wyjątkową, nieprzystającą do żadnych norm gatunkowych i nie dającą się zamknąć w szufladce oszyldowanej jasno sprecyzowanym hasłem. „Po drugiej stronie” to świetnie przemyślana i doskonale skonstruowana forma i – nie boję się tego powiedzieć – proza wysokoartystyczna, która zdecydowanie powinna zostać zauważona i doceniona.

* http://geniuscreations.pl/ksiazki/po-dr … l-cuprjak/ [dostęp: 11.12.2015, 09.54]

Ocena: 5/5

Dyskusja