Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kawał z… wąsem – recenzja wydania DVD „Bezwstydny Mortdecai”

„Bezwstydny Mortdecai” jako ekranizacja „Nie wymachuj mi tym gnatem” Kyrila Bonfigliolego to film mający całkiem spory potencjał. Mógł zostać świetną komedią sensacyjną i poprawić nieco opinię krytyków o Johnnym Deppie po jego ostatnich filmowych porażkach. Bez wątpienia „Mortdecai” miał sporą szansę na sukces – czy ją wykorzystał?

W pogoni za Goyą

Komedia sensacyjna w reżyserii Davida Koeppa opowiada historię arystokraty i hochsztaplera – Mortdecaia. Jako znawca dzieł sztuki, a przy okazji złodziej, okazjonalnie pomaga brytyjskiej policji, dzięki czemu służby przymykają oko na jego występki. Tym razem ekscentryczny, wąsaty Brytyjczyk ma za zadanie odnaleźć zaginiony obraz Goi skrywający niezwykle cenną tajemnicę.

Fabuła, mimo że prosta, potrafi momentami zaskoczyć. A chociaż nie jest szczególnie nowatorska, prezentuje się całkiem nieźle i nie nudzi. Nie można jednak tego samego powiedzieć o tempie prowadzenia akcji, które nie zadowala. Intryga momentami wlecze się jak żółw, po to by nagle wystrzelić do przodu tak, że wydaje się pędzić zdecydowanie zbyt szybko. Na szczęście gra aktorska sporo tutaj ratuje.

Depp Schrödingera

Johnny Depp odgrywający w tym filmie główną rolę ma chyba tyleż samo zwolenników, co przeciwników. Jedni uwielbiają go za różnorodne kreacje aktorskie, drudzy wręcz przeciwnie – uważają, że od czasu „Piratów z Karaibów” nie pokazał niczego nowego. Do której kategorii można zaliczyć jego występ w tej ekranizacji? Po części do obu. Nie da się ukryć, że Mortdecai jest kolejnym dziwakiem mającym więcej szczęścia niż rozumu, czyli postacią pod wieloma względami podobną do kilku innych bohaterów granych przez Deppa. A jednak wybór aktora oraz charakterystyczny sposób jego gry wydają się pasować do bohatera. Czy można go zatem obwiniać o wykorzystywanie czegoś, co jest idealnie dobrane do tego filmu?

O ile mieszane odczucia co do kreacji Johnnego Deppa w „Bezwstydnym Mortdecaiu” są czymś

naturalnym, o tyle pozostali aktorzy spisali się bezsprzecznie dobrze. A obsada zachwyca, bowiem oprócz wspomnianego już odtwórcy głównej roli, na planie filmu znaleźli się także Gwyneth Paltrow, Ewan McGregor oraz Paul Bettany. Ten ostatni wypadł tutaj zdecydowanie najlepiej. Niezwykle wiarygodnie odegrał postać Jocka – nieco gburowatego, chutliwego (co wielokrotnie zostało w obrazie podkreślone) oraz niesamowicie lojalnego sługi i goryla Mortdecaia. Pozostałym postaciom nie można niczego złego zarzucić, mimo że nie wyróżniają się na tle gry Bettany’ego.

Zgon na seansie

Ekranizacja „Nie wymachuj mi tym gnatem” charakteryzuje się bardzo specyficznym humorem łączącym w sobie absurd typowy dla filmów brytyjskich oraz nieco ciężki i momentami prymitywny klimat kina amerykańskiego. Nonsens ziejący z tego tytułu potrafi widza zarówno rozbawić do łez, jak i zażenować lub obrzydzić. Tyczy się to żartów słownych oraz gagów sytuacyjnych.

Jeśli spojrzeć na „Mortdecaia” jak na parodię filmów sensacyjnych, spisuje się nie najgorzej. Zdarzają się momenty faktycznie zabawne (szczególnie te z udziałem Jocka), które podnoszą nieco poziom filmu. Jako komedia zatem obraz ten prezentuje się nieźle, chociaż z pewnością nie do każdego odbiorcy trafi.

Co w pudełku piszczy

Samo wydanie DVD „Bezwstydnego Mortdecaia” nie wyróżnia się niczym specjalnym.

Film otrzymujemy w najzwyklejszym plastikowym opakowaniu, ale jednocześnie dobrze wykonanym. Cudów nie uświadczymy również na płytce – oprócz filmu z lektorem lub dźwiękiem oryginalnym i polskimi napisami, zwiastuna tegoż samego obrazu oraz kilku innych filmowych zapowiedzi, nie ma tutaj żadnych dodatków. Jednak przy tego rodzaju ekranizacji chyba nie miałyby wielkiej racji bytu, nie jest to zatem wada produktu.

„Bezwstydny Mortdecai” to film bardzo specyficzny, skierowany do szczególnego rodzaju widza, przez co nie każdemu przypadnie do gustu. Można przypuszczać, że znajdzie tyleż samo zwolenników, co przeciwników. Jednak mimo tego, że tempo akcji momentami kuleje, a humor trafi tylko do niektórych odbiorców, dzięki niezłej grze aktorskiej oraz kilku zabawnym scenom plasuje się na co najmniej średniej pozycji. Nie wykorzystał zatem całego swojego potencjału, ale też nie zaprzepaścił go kompletnie.

Ocena: 3/5

Dyskusja