Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Mroczna tajemnica wojny – recenzja książki „Kod Himmlera”

II Wojna Światowa była klęską człowieka. Wojna i bestialstwo najeźdźców pochłonęły miliony istnień, zniszczyły setki miast i zatrzymały progres ekonomiczno-kulturalny. Ale o tym wszystkim powstały opasłe, pełne detali woluminy czy wielogodzinne filmy dokumentalne, zresztą niejedna beletrystyczna opowieść również obrazowała takie realia. Jednak to, co działo się w podziemiach bunkrów i tajnych laboratoriach, po dziś dzień okryte jest tajemnicą. Krążą rozmaite pogłoski, niektóre osobliwe, inne nieprawdopodobne, a niemal w każdej z nich kryje się nuta makabry. Przemysław Piotrowski w swej książce postanowił przedstawić jedną z wizji tamtych dni.

„Kod Himmlera” to debiutancka powieść Piotrowskiego, wydana nakładem wydawnictwa Videograf. Nieprzesadnie długa, jednak obszerna wystarczająco, aby można było dokładnie opisać wydarzenia i przedstawić fabułę. Książka skupia się na tematyce wojennej i jednoczesnym śledzeniu zdarzeń współczesnych. Co do samego autora, raczkujący literat to były dziennikarz sportowy, potem zaś dziennikarz śledczy „Gazety Lubelskiej”. Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego i, aktualnie, pracownik branży naftowej w Norwegii.

Powieść określona jest mianem mrocznego thrillera, a przedstawia historię wielowarstwową, rozpoczynającą się w 1943 roku na terenie bunkrów Olbrzym w Górach Sowich, gdzie napięta atmosfera i prowadzony w oddali ostrzał artyleryjski, a także wzmożony ruch jednostek wojskowych, budują klimat zbliżającego się końca. Oczekując na specjalny transport, naziści znęcają się nad pracującymi jeńcami, wyczuwając, że nieuchronna klęska odbierze im niedługo bat. Kiedy zjawia się transport, kierujący się w najgłębsze czeluści bunkra, wszystkich ogarnia groza. W trzewiach budowli narastają wybuchy i huk strzałów, esesmani i więźniowie giną w matni niespodziewanej rzezi.

Dwa lata po zakończeniu wojny grupa marines zostaje wysłana, by wykonać tajne zadanie na Antarktydzie. Lodowa kraina i ekipa komandosów wypełniająca misję przyniosą jednak tylko serię niewyjaśnionych zagadek, związanych z kimś bądź czymś określanym mianem „one” – i to wszystko stanowi zaledwie preludium powieści. Dopiero potem akcja przenosi się do 2016 roku i przejmuje ją Tomasz, główny bohater, który w wyniku zbiegów okoliczności i znajdowania się „w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie” trafia w wir wydarzeń, nie dających się wytłumaczyć w logiczny sposób.

Piotrowski swą powieścią w pewien sposób zwrócił uwagę na miejskie legendy, krążące wokół tajnych badań i eksperymentów, które rzekomo miały miejsce w wielu ukrytych kompleksach. Na pierwszy rzut oka cała opowieść może wydać się czytelnikowi stosunkowo niewiele wnosząca do gatunku. Jednak autor, czerpiąc z własnego doświadczenia, zrobił z protagonisty dziennikarza sportowego, co nadało fabule nie tyle świeżości, co dozy wiarygodności. Główny bohater przez ów zabieg staje się postacią z krwi i kości, posiadającą specyficzną manierę dziennikarza i postępującą – choć nie zawsze – w zgodzie z instynktem i ciekawością zawodową. Nie brak także postaci drugoplanowych, pośród których nie raz czytelnik znajdzie kogoś znanego z kart historii. Debiutant skupił się na okresie II Wojny Światowej i zagłębił w tematy eksperymentów na ludziach, posiłkując się miejskimi legendami. Dzięki połączeniu owych czasów z teoriami spiskowymi dotyczącymi zjawisk paranormalnych i okultystycznych praktyk, czytelnik otrzymuje niezwykle przyjemne w odbiorze dzieło.

„Kod Himmlera” stanowi – jak na debiut – bardzo dobrą książkę, która, choć niespecjalnie rewolucyjna w gatunku, może dać odbiorcy parę naprawdę przyjemnie spędzonych godzin. A miłośnicy teorii spiskowych, II Wojny Światowej i literatury przygodowej powinni być wprost wniebowzięci. Zwłaszcza, że aż do ostatnich stron czytelnikowi, podczas lektury, towarzyszy aura tajemniczości.

Ocena: 4/5

Dyskusja